Piotr Kieraciński
![]()
Marzenie o narodowej agencji grantowej kiełkowało w polskim środowisku naukowym od przełomu ustrojowego w 1989 roku. W pewnym sensie taką rolę początkowo pełnił Komitet Badań Naukowych, który oprócz finansowania działalności statutowej instytucji naukowych przydzielał też granty. To była oczekiwana nowość, jednak KBN był częścią rządu, a nie niezależną agencją grantową. Swoją drogą, pieniądze na granty stanowiły w wówczas ok. 30 proc. budżetu nauki. Czy dzisiaj wydajemy na badania taki odsetek środków na szkolnictwo wyższe i naukę? Kto się podejmie obliczyć? Spory o to, jak taka agencja miałaby wyglądać, trwały długie lata. Faktycznie mówiono o dwóch instytucjach, powielając znany z KBN podział na badania podstawowe i stosowane. W 2008 roku minister nauki prof. Michał Seweryński doprowadził do powołania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, odpowiedzialnego za tę część badań, za którą do tego czasu odpowiadała Komisja Badań Stosowanych KBN. Dopiero w 2011 roku kolejnej minister nauki prof. Barbarze Kudryckiej udało się doprowadzić do powstania Narodowego Centrum Nauki, odpowiadającego za konkursowe finansowanie badań podstawowych. Agencja powstała na podstawie Ustawy o Narodowym Centrum Nauki z 30 kwietnia 2010 roku. Pełnomocnikiem ministra nauki ds. utworzenia Narodowego Centrum Nauki był prof. Szczepan Biliński, biolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prorektor UJ ds. badań i współpracy międzynarodowej. W tym samym roku 15 grudnia minister nauki wręczyła nominacje 24 członkom Rady NCN pierwszej kadencji. Pierwszym jej przewodniczącym został prof. Michał Karoński, matematyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, wcześniej członek KBN i Rady Nauki. Działalność nowej agencji zainaugurowano oficjalnie 4 marca 2011 roku w Krakowie, gdzie NCN od początku miało siedzibę. Pierwszym dyrektorem NCN został prof. Andrzej Jajszczyk z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, specjalista w zakresu telekomunikacji, laureat Nagrody FNP. Nominację na nowe stanowisko otrzymał właśnie 4 marca. Pierwszy pracownik został zatrudniony w NCN już w październiku 2010 roku, a w dniu inauguracji działalności etatowa kadra agencji liczyła 8 osób. W końcu roku 2011 w Centrum pracowało 71 osób.
Narodowe Centrum Nauki było dość specyficznie zorganizowane, bowiem funkcjonowało od początku – i nadal tak jest – w swoistej dwuwładzy: Rady NCN i dyrekcji NCN. Kluczową rolę w podejmowaniu decyzji strategicznych, czyli dotyczących programów i ich finansowania, odgrywa Rada NCN. Dyrektor Centrum pełni funkcje wykonawcze. W pierwszej kadencji władz NCN widać było swego rodzaju rywalizację między przewodniczącym Rady i dyrektorem Centrum. System grantów NCN oparty został w dużym stopniu na rozwiązaniach, jakie stosowała Europejska Rada Badań Naukowych, choć środki, jakimi dysponowała nasza krajowa agencja, były niepomiernie niższe. Wnioski o finansowanie projektów rozpatrywane są w 26 panelach dyscyplinowych (do końca 2022 r. było ich 25), zgrupowanych w 3 obszarach: nauk humanistycznych, nauk ścisłych i technicznych oraz nauk o życiu. Ten podział nie pokrywa się z oficjalnymi wykazami dyscyplin obowiązującymi w Polsce (w okresie funkcjonowania NCN były 2 różne systemy, które na dodatek ewoluowały w tym okresie) ani z podziałem stosowanym przez OECD (na którym podobno bazował nowy polski system, choć w obowiązującej w kraju liście dziedzin i dyscyplin trudno znaleźć potwierdzenie tego faktu). Naukowcy jakoś odnajdują się w tym „uproszczonym” podziale nauk, który stosuje NCN. Czy nie jest to wskazówka dla krajowego systemu?

W pierwszym roku istnienia NCN ogłosiło 11 konkursów w 6 programach, które otrzymały muzyczne nazwy: OPUS, PRELUDIUM, SONATA, MAESTRO i HARMONIA oraz FUGA, czyli program na staże podoktorskie. To ważne, bo wprowadzenie postdoków do polskiej kultury badań naukowych, typowe dla świata zachodniego, zawdzięczamy właśnie NCN. W roku 2011 rozstrzygnięto 4 konkursy, w wyniku czego zdecydowano o sfinansowaniu 1869 projektów o łącznej wartości 510,1 mln zł. Średnia wartość przyznanego w 2011 roku grantu wyniosła 272,9 tys. zł, a współczynnik sukcesu 24% (w tych czterech konkursach zgłoszono 7826 wniosków o finansowanie projektów naukowych). W pierwszych latach NCN nadzorowało również realizację i rozliczało 6685 projektów przejętych od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
W ciągu 15 lat, do końca 2025 roku, na konkursy NCN zgłoszono 157 423 wnioski o łącznej wartości 92,76 mld zł, co oznacza, że średnia wnioskowana wartość projektu wynosiła 589 tys. zł. Przez 15 lat NCN przyznało 33 027 grantów o łącznej wartości 18,53 mld zł. Średnia wartość projektu z okresu piętnastu lat wyniosła 561 056 zł (a zatem była bardzo zbliżona do wnioskowanej), a średni współczynnik sukcesu niemal 21%. O granty NCN wnioskowały 61 773 osoby, a dostało je 23 807 badaczy. Średnia liczba wykonawców w jednym projekcie to 4 osoby.
W chwili obecnej nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi za rok 2025, jednak w latach 2011-2024 najwięcej grantów otrzymał Uniwersytet Jagielloński – 3273. Tuż za nim jest Uniwersytet Warszawski z 3262 grantami, a dalej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu z 1657 grantami. Także pod względem wartości najwięcej od NCN otrzymał UJ – nieco ponad 2 mld zł w ciągu 14 lat. UW w tym samym okresie zdobył 1,8 mld zł, a UAM 860 mln zł. Czwartą instytucją naukową pod względem liczby zdobytych grantów NCN jest Uniwersytet Wrocławski – 1123 granty, a piątą Akademia Górniczo-Hutnicza – 870 grantów. Jedyną uczelnią spoza wielkich metropolii w gronie liderów finansowania konkursowego projektów naukowych z zakresu badań podstawowych jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika na miejscu 7. z 794 grantami. Warto też zwrócić uwagę na awans Politechniki Wrocławskiej, która w latach 2023 i 2024 wdrapała się na 4. miejsce wśród beneficjentów grantów krajowych NCN, choć średnia z całego okresu 2011-2024 lokuje ją dopiero na miejscu 6. Miejsca 8-11 zajmują: Uniwersytet Łódzki (789), Uniwersytet Gdański (771), Politechnika Warszawska (697) i Uniwersytet Śląski (666). Politechnika Gdańska z 12. pozycji ma już ponad 150 grantów mniej. Ogółem w latach 2011-2024 uczelnie otrzymały 24 299 grantów NCN o wartości 12 mld zł. Średnia wartość grantu od NCN wyniosła 494 tys. zł, czyli 88% średniej z całej działalności NCN.
Warto zwrócić uwagę na pewną zmianę tendencji. Przez wiele lat dwaj liderzy, UJ i UW, prowadzili zdecydowanie; potem była przepaść, a za nią UAM i nieco mniejsza przepaść. W ostatnich latach pierwsza z przepaści pozostała, a nawet się pogłębiła, druga w ostatnich dwóch latach zmalała do niewielkiego dołka. Dominacja dwóch największych uczelni i dwóch największych beneficjentów grantów NCN rośnie.
Instytuty Polskiej Akademii Nauk w tym samym okresie otrzymały 6005 grantów o wartości 4,5 mld zł. Średnia wartość grantu NCN dla placówki PAN wyniosła 749,4 tys. zł, a zatem 134% średniej dla całego okresu działalności NCN. Ten wskaźnik pokazuje, jak sądzę, istotność i złożoność badań prowadzonych w instytutach PAN. Liderami w tej grupie beneficjentów grantów NCN są: Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego – 386 grantów o wartości 357 mln zł, Instytut Biochemii i Biofizyki – 269 grantów o wartości 245,5 mln zł oraz Instytut Chemii Fizycznej – 255 grantów o wartości 249,5 mln zł. To prawie milion zł na grant, a odpowiednio 925 tys. zł, 912,6 tys. zł i 978,4 tys. zł. Z instytucjonalnego punktu widzenia są to najwyższe średnie wartości grantu NCN.
Instytuty badawcze dostały 1130 grantów o wartości 656,8 mln zł, co daje średnią wartość grantu 581,2 tys. zł, czyli 104% średniej wartości grantu NCN. Najwięcej z NCN uzyskało Narodowej Centrum Badań Jądrowych – 111 grantów o wartości 48,9 mln zł, Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Mikroelektroniki i Fotoniki – 83 granty o wartości 48,9 mln zł oraz Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – 72 granty o wartości 45,7 mln zł.
Warto spojrzeć na rozkład geograficzny aktywności grantowej polskich uczonych. W konkursach krajowych w latach 2011-2014 dominowało zdecydowanie województwo mazowieckie (o jego pozycji decyduje Warszawa). Tamtejsi naukowcy zdobyli 9847 grantów, co stanowi 31,7% wszystkich. Wykazali się też najwyższą skutecznością – 26%. Na kolejnych miejscach są województwa: małopolskie – 5707 grantów, skuteczność 25%; wielkopolskie – 3468 grantów, skuteczność 23% i dolnośląskie – 2874 granty, skuteczność 23%. Kolejne województwa – pomorskie i łódzkie – mają po ponad tysiąc grantów mniej od woj. dolnośląskiego. Najsłabsze w pozyskiwaniu grantów NCN są województwa lubuskie – 94 granty, 13: sukcesu; świętokrzyskie – 125 grantów, 11% skuteczności; opolskie – 143 granty, 11% skuteczności i podkarpackie – 203 granty, 12% skuteczności. Warto zwrócić uwagę na woj. kujawsko-pomorskie z 947 grantami i 19% skutecznością (niższą od średniej, która wynosi 21,55%). Ten wynik zawdzięcza ono wspomnianemu już fenomenowi UMK (794 granty); pozostałe dwie uczelnie publiczne (świadomie pomijam najmniejszą włocławską Państwową Akademię Nauk Stosowanych) nie mogą się poszczycić znaczącymi sukcesami w tej konkurencji, biorąc łącznie raptem 153 granty NCN w ciągu 14 lat (19% tego, co zdobyli badacze z UMK).
Teraz kilka podsumowań. Najlepsi biorą wszystko, a precyzyjnie mówiąc: nieproporcjonalnie dużo. UJ i UW zdobyły łącznie 6535 grantów z 31 057 przyznanych w tym okresie. To 21%. Obie uczelnie zasilone zostały przez NCN kwotą 3,8 mld zł, co daje 22,8% wypłaconych beneficjentom środków agencji w latach 2011-2024. Gdy weźmiemy pod uwagę dane geograficzne, okazuje się, że w latach 2011-2024 województwa mazowieckie i małopolskie uzyskały 48,4% wszystkich grantów i aż 50,1% środków finansowych. Połowa środków NCN trafia do dwóch województw. Mamy bardzo scentralizowaną naukę. Nie wiem, czy to źle, czy dobrze. Prof. Zbigniew Błocki, dyrektor NCN w latach 2015-2023, przytaczał kiedyś dane z innych państw europejskich, wskazujące, że także w innych krajach europejskich widoczna jest koncentracja środków grantowych w wielkich centrach administracyjno-gospodarczych i naukowych. Może to być powiązane z liczbą badaczy pracujących w określonych regionach. W dwóch czołowych województwach jest 31,5 tys. etatów nauczycieli akademickich na prawie 97 tys. w całym kraju – to 32,5%, czyli mniej niż odsetek grantów w tych województwach. Oba te województwa mają wysoki wskaźnik sukcesu, wyższy niż średnia w NCN w tym okresie zarówno pod względem liczbowym, jak i kwotowym. To wskazuje na dominację największych uczelni i najsilniejszych naukowo regionów.

Także pod względem wartości najsilniejsze dwa regiony mają średnio najwyższe granty: w mazowieckim jest to prawie 600 tys. zł (598,2), a w małopolskim 560 tys. zł. Zbliżone średnie wartości finansowania projektów uzyskali badacze z województw: dolnośląskiego (559,5 tys. zł), wielkopolskiego (546 tys. zł) i pomorskiego (545 tys. zł). Najniższe średnie wartości grantu uzyskali najsłabsi gracze na tym rynku, naukowcy z woj. opolskiego (195,8 tys. zł) i z woj. świętokrzyskiego (232 tys. zł). Nie wymieniłem w tej ostatniej grupie podkarpackiego i lubuskiego, bowiem pod względem wartości grantów weszły do kolejnego poziomu z wartościami odpowiednio 344,8 tys. zł i 372,3 tys. zł.
Oferta Centrum przez 15 lat bardzo się rozbudowała, m.in. dzięki współpracy z zagranicznymi i innymi krajowymi agencjami grantowymi (w tym wypadku NCBR i NAWA). Obecnie agencja, oprócz kilku do kilkunastu programów krajowych, ogłasza i rozstrzyga rocznie od kilku do kilkunastu konkursów międzynarodowych. Nb. rozproszone i relatywnie niewielkie programy i konkursy międzynarodowe bardzo obciążają załogę NCN pracą. Wciąż jednak podstawowym programem pozostaje OPUS, który skierowany jest do najszerszego grona badaczy, i w którym przyznawana jest największa liczba grantów i środków finansowych. Warto przytoczyć kilka liczb. W 2012 r. w dwóch konkursach OPUS przyznano 1076 grantów o łącznej wartości 461,2 mln zł (cały budżet na granty to wówczas 808,7 tys. zł). W 2015: 869 grantów za 544,4 mln zł (całe nakłady na granty: 958 mln zł). Rok 2018: 755 grantów OPUS za 716,7 mln. zł (przy budżecie 1,2 mld zł). Rok 2020: 705 grantów OPUS za 914 mln zł (całość wydatków na granty – 1,44 mld zł). Rok 2023 (kryzysowy, współczynnik sukcesu w programie OPUS spadł do 10%): 404 granty OPUS za 674,5 mln zł (całe nakłady na granty – 1,15 mld zł). I wreszcie rok 2024: 676 grantów OPUS o wartości 1,12 mld zł (przy nakładach 1,86 mld zł). Widać, że granty OPUS zawsze pochłaniają więcej niż połowę budżetu grantowego NCN, np. w 2018 r. – 59,7%, w 2020 – 63,5%, w 20213 – 58,7%. W roku 2024 wartość grantów OPUS stanowiła 60% nakładów na granty.

Wspomniałem, że średnia wartość grantu krajowego NCN w ciągu 15 lat wyniosła 589 tys. zł. Jednak w różnych latach było różnie. W roku 2011 było to 272,9 tys. zł, w 2018 już 523,6 tys. zł, a w 2024 – 854 tys. zł, co stanowi ponad 300% tego, co w pierwszym roku działania agencji. Tempo wzrostu średniej wartości grantu krajowego NCN znacząco przewyższało tempo inflacji w tym okresie. W przypadku programu OPUS średnia wartość grantu wzrosła z 321 tys. zł w roku 2011 do 1 mln 670 tys. zł w roku 2024, czyli o 420% (dziś jest to 520% tego, co w 2011 r.). Współczynnik sukcesu w pozyskiwaniu grantów NCN najniższy był w latach 2014 i 2023 – 16%, a dalej w roku 2020 – 17%, w latach 2015 i 2022 – 19%. Najobfitsze w krótkiej historii NCN były lata 2012 i 2020, gdy złożono po ponad 12 tys. wniosków. Najwięcej grantów – 2940 – przyznano w roku 2017; wtedy też wnioskodawcy osiągnęli najwyższy współczynnik sukcesu w ich pozyskiwaniu – 29%. O przyczynach tego sukcesu piszę poniżej.
Współczynnik sukcesu w pozyskiwaniu grantów NCN zmieniłby się, gdybyśmy w ostatnich ośmiu latach odjęli liczbę grantów uzyskanych w programie Miniatura. Program małych grantów „na początek” – w założeniu miały stanowić „przedszkole” grantowe, umożliwiając zaznajomienie się z procedurami, ośmielenie do udziału w konkursach NCN badaczy, którzy wcześniej nie aplikowali o granty. W praktyce wygląda to trochę inaczej, jednak konkursy cieszą się powodzeniem, a współczynnik sukcesu – funkcja zachęcania! – wynosi średnio ponad 30%, w czterech ze wskazanych 8 lat wyniósł 35% i więcej, a w samym 2024 r. aż 40%. W latach 2017-2024 przyznano w tym programie 5194 granty, co oznacza, że stanowiły one ponad 29% wszystkich grantów z lat 2017-2024. Na konkursy Miniatura wpłynęło 17 140 wniosków, co stanowi 20% wszystkich w tym okresie. Bez Miniatury współczynnik sukcesu pozostałych konkursów rozstrzygniętych w latach 2017-2024 wyniósłby 19%, czyli o 2% mniej niż z Miniaturą.
O ile przedstawiciele nauk ścisłych i technicznych oraz nauk o życiu zwykle nie mają żadnych problemów z systemem oceniania wniosków i finansowania badań przez NCN, to inaczej jest z badaczami z grupy HS, zwłaszcza z humanistami. Warto zauważyć, że w tym obszarze wyodrębniono najmniej „dyscyplin” – tylko 6 w porównaniu do 11 w naukach ścisłych i technicznych i 9 w naukach o życiu. W naukach humanistycznych i społecznych najniższy jest współczynnik sukcesu – 18,6% (za lata 2012-24), w porównaniu do 21,5% w naukach o życiu i 22,5% w naukach ścisłych i technicznych. Można powiedzieć, że humaniści wraz z przedstawicielami nauk społecznych zaniżają go. Humaniści zdobyli też najmniejszą liczbę grantów – 8797 (w latach 2011-2024), przy 10 441 w naukach o życiu i 12 493 w naukach technicznych. W tych latach NCN wydał na granty humanistyczne 2,8 mld zł, na granty w naukach o życiu 7,1 mld zł, a w naukach ścisłych i technicznych 7,3 mld zł. Także średnia wartość grantu humanistycznego była najniższa – 317,8 tys. zł, przy 684,2 tys. zł w naukach o życiu i 587,7 tys. zł w naukach ścisłych i technicznych. Trudno ocenić, na ile na tę sytuację wpłynęło istnienie osobnego programu grantowego dla humanistów (NPRH), rozdającego pokaźnie granty o wartości znacznie powyżej miliona złotych, a na ile to, że wielu przedstawicielom tej grupy badaczy wystarczą środki na badania, które oferują z własnych zasobów zatrudniające ich instytucje.
Pieniądze, którymi dysponuje Narodowe Centrum Nauki, nie są imponujące, zwłaszcza w skali międzynarodowej. Stanowią ok. 2% całego budżetu polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Jednak na środki pozostające w dyspozycji tej agencji warto spojrzeć z różnych punktów widzenia. Po pierwsze jest on podzielony na część podmiotową, przeznaczoną na funkcjonowanie NCN, i wielokrotnie większą część przeznaczoną na finansowania projektów naukowych. Część podmiotowa w 2011 roku wynosiła 34,7 mln zł, a NCN zatrudniało wówczas 71 osób (nie przez cały rok). W 2025 roku jej wartość to 63,4 mln zł, co stanowi ok. 3,5% środków przeznaczanych na finansowanie projektów naukowych. Środki na działanie NCN wzrosły przez 15 lat raptem o 83%, gdy tymczasem zatrudnienie wzrosło z 70 do ok. 170 pracowników, znacząco wzrosły liczby zatrudnianych ekspertów i recenzentów, wielokrotnie zwiększyły się środki na granty, które rozdziela NCN, znacznie wzrosły zadania pracowników Centrum, m.in. ze względu na obsługę programów międzynarodowych. Nie jestem pewien, czy ten wzrost dotacji podmiotowej pokrywa koszty skumulowanej inflacji w ciągu ostatnich 15 lat, wszystko natomiast wskazuje, że wymaga ona poważnego zwiększenia. Tymczasem część grantowa wynosiła w 2011 r. 471 mln zł, a w 2015 r. – 1,7 mld zł. wzrosła zatem o ok. 260%, czyli znacznie powyżej wartości skumulowanej inflacji.

Trwa walka środowiska akademickiego o wzrost nakładów na NCN, a motywuje się ją koniecznością wzrostu współczynnika skuteczności do 25%. Jak już wskazałem, do takiej wartości zbliżają się badacze z obszaru nauk ścisłych i technicznych. Ten współczynnik zależy – wedle przestawionych przez NCN danych – w znacznej mierze nie tyle od tego, ile przyznaje się grantów, ile raczej od tego, jakiej wartości są te granty.
Warto spojrzeć na lata 2016 i 2017. W 2016 roku współczynnik sukcesu wyniósł 25% – był na oczekiwanym dziś poziomie. Co się zatem stało w roku 2017, że wzrósł on do poziomu 29%? Czy tak gwałtownie zwiększył się budżet NCN? Nie. Na granty wydano zaledwie 10 mln zł więcej niż w roku 2016 (wzrost z 1 mld 140 mln do 1 mld 150 mln zł). Czy gwałtowanie spadła liczba wniosków. Nie, wzrosła o 4,2%, z 9632 do 10 032. Jak zatem był możliwy tak znaczący wzrost liczby grantów w 2017 r. – o 24% w stosunku do roku 2016, z 2371 do 2940 bez znaczącego wzrostu nakładów? Wzrost liczby przyznanych grantów oraz współczynnika sukcesu był spowodowany spadkiem średniej wartości grantu o 19%, z 480,6 tys. zł w 2016 r. do 391,2 tys. zł w roku 2017. Nie wiem, czy była to świadoma decyzja Rady NCN, czy wynik pracy paneli eksperckich (czyli przypadek, jak powiedziałoby wielu zawiedzionych decyzjami tych ciał). Jednak ta sytuacja dobitnie obrazuje moją tezę, wynikającą z analizy danych finansowych o wartościach grantów z całego okresu istnienia NCN, że spadek wartości współczynnika sukcesu w największej mierze spowodowany jest gwałtownym, przekraczającym wszelkie inne wzrosty w gospodarce kraju, zwiększeniem średniej wartości grantu przyznanego przez Narodowe Centrum Nauki.
Warto zwrócić uwagę na kilka charakterystycznych momentów. Pierwszy przykład stanowi porównanie lat 2019 i 2020. W tym okresie liczba aplikacji wzrosła o 17,1%, wydatki na granty wzrosły o 13,4%, a liczba grantów spadła o 17,1% (z 2533 na 2100), współczynnik sukcesu spadł z 22% w 2019 r. do 17% w 2020 r., czyli aż o 5 punktów procentowych. To bardzo dużo. Co naprawdę spowodowało ten spadek? Otóż w roku 2020 wartość grantu wzrosła średnio o 36,8% w stosunku do roku 2019, z 501,4 tys. zł do 685,7 tys. zł. To była, moim zdaniem (liczby nie kłamią), główna przyczyna gwałtownego spadku współczynnika sukcesu w pozyskiwaniu grantów w tym okresie. Większy spadek – z 23% na 16%, czyli o 7 punktów procentowych – nastąpił tylko w latach 2013–2014, gdy również wzrosła wyraźnie średnia wartość grantu, ale w tym wypadku także inne czynniki mocno wpłynęły na te wyniki (proszę zerknąć w tabelę nr 1). Podobne zdarzenie miało miejsce w latach 2021-2022. Wartość grantu wzrosła aż o 22,8% rok do roku, a współczynnik sukcesu zmalał z 22% do 19%, czyli o 3 punkty procentowe (pomijam w tym wypadku inne czynniki, bo nie istotne). W latach 2022–2023 współczynnik sukcesu znów spadł o 3 punkty procentowe (z 19% na 16%), a wartość grantu o zmalała o 8,7%, spadła też znacząco – o 17,6% – liczba przyznanych grantów. W tym wypadku odpowiadało za to znaczące obniżenie finansowania grantów aż o 24,5% rok do roku.
Z kolei w latach 2023–2024 nastąpiło odbicie. Przy podobnej liczbie aplikacji, liczba grantów wzrosła o prawie 40%, a ich wartość o 15,9%. Współczynnik sukcesu skoczył z 16% na 21%, czyli o 5 punktów procentowych. Odpowiada za ten sukces – bo tak należy interpretować zwiększenie współczynnika sukcesu po dwóch latach mocnych spadków – skokowy wzrost nakładów na realizację projektów naukowych z 1 mld 150 mln zł w 2023 r. do 1860 mln zł w roku 2024, czyli o 61,7%. Osobną sprawą jest to, czy ten wzrost rekompensuje spadek nakładów z (wyborczego) roku 2023. Ten chwilowy spadek wiele mówi o stosunku polityków do nauki.
Sprawdźmy jednak, co by się stało, gdyby w roku 2024 wartość grantu spadła o 19% w stosunku do jej wysokości w roku 2022 (pomijam rok 2023 z oczywistych powodów)? Zamiast wynieść 854,4 tys. zł, wyniosłaby 750 tys. Zł, czyli byłaby niższa o raptem 6,8% niż w roku 2022 (808,2 tys. zł), ale znacząco wyższa – o 14% – niż w roku 2021 (658,2 tys. zł). Otóż przy tej samej liczbie aplikacji (10 186) i takich samych nakładach (1,86 mld zł) współczynnik sukcesu wzrósłby do 24,3%, zbliżając się do oczekiwanych 25%, zaś finansowanie otrzymałoby 2480 projektów naukowych (o 303 projekty więcej, niż to miało miejsce), czyli o 14% więcej, niż to się stało przy najwyższej w historii (zapewne dane za rok 2025 mogą tu wnieść nowe interesujące informacje) wysokości grantu 854,4 tys. zł. To w kolei potwierdza także inną tezę, że samym wzrostem nakładów nie osiągniemy oczekiwanego poziomu sukcesu, jeśli średnia wartość grantu będzie rosła w dotychczasowym, szybkim tempie. Wzrost wysokości grantu połączony ze wzrostem współczynnika sukcesu zapewne spowoduje zwiększone zainteresowanie aplikowaniem o granty, co wpływa na poziom sukcesu, obniżając go przy takim samym budżecie i liczbie przyznanych grantów.
Oczywiście, państwo (społeczeństwo) może podjąć decyzję, że krajowe granty muszą dorównać wysokością grantom europejskim (już bardzo niewiele im brakuje), ale też muszą pełnić znacznie ważniejszą rolę w systemie badań naukowych w Polsce. Ponieważ, jak się wydaje, zdjęliśmy (pozwoliliśmy na to) część obciążeń związanych z prowadzeniem badań z subwencji na działalność instytucji naukowych, to może należałoby odpowiednio zwiększyć budżet agencji grantowych, a zwłaszcza Narodowego Centrum Nauki, o ile badania podstawowe uznamy za szczególnie ważne? Wtedy możnaby na przykład podnieść nakłady na NCN do 5% budżetu nauki i szkolnictwa wyższego, nie zapominając o odpowiednim wzroście środków na funkcjonowanie samej agencji. Nie mogłoby się to dokonać kosztem finansowania pozostałych elementów tych obszarów, zwłaszcza subwencji, a zatem wymagałoby odpowiedniego podniesienia nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę.
Centrum w uporządkowany sposób promuje swoją działalność. Od 2013 roku organizuje Dni Narodowego Centrum Nauki w poszczególnych ośrodkach akademickich. Rada i dyrekcja NCN spotykają się wówczas z określoną społecznością na wielu różnych płaszczyznach. Prowadzone są kursy i szkolenia, m.in dotyczące przygotowania wniosków grantowych. W tym samym roku 2013 po raz pierwszy przyznano Nagrody NCN w trzech obszarach, odpowiadających podziałowi nauk stosowanemu w agencji. Dotychczas to wyróżnienie – połączone z gratyfikacją finansową, ufundowaną przez sponsorów – otrzymało 39 laureatów, a są nimi młodzi naukowcy. Warto zwrócić uwagę na korpus ekspercki NCN. To są już tysiące specjalistów z całego świata. Większość stanowią eksperci i recenzenci zagraniczni, co budzi niepokój pewnej części polskich naukowców.
Jako dziennikarz poszukujący informacji bardzo dobrze oceniam politykę informacyjną i otwartość Narodowego Centrum Nauki. Już po pierwszym roku działalności powstał powszechnie dostępny raport. Nie był on klarowny dla odbiorców zewnętrznych, dlatego kolejny taki dokument był nieco zmieniony – poprawiono jego czytelność. W ciągu kilku lat wypracowano bardzo klarowną formułę raportu. Centrum publikuje też szereg analiz i raportów dotyczących określonych aspektów swojej działalności. Na stronie NCN dostępne są dynamiczne statystyki (dane z nich nieco różnią się od tych z raportów rocznych, nie na tyle, żeby to zmieniało ogólny obraz działalności agencji). Bardzo łatwo jest uzyskać niezbędne informacje i wypowiedzi kierownictwa i Rady NCN. Powiedziałbym, że NCN jest wzorem otwartości dla innych instytucji naukowych.
Jedyną informacją ściśle chronioną pozostają recenzje i opinie ekspertów (tu zachodziła pewna ewolucja, wynikająca z postępowań sądowych) oraz ich nazwiska w połączeniu z konkretnymi wnioskami. Rada NCN uznała, że dbając o anonimowość ekspertów w tym zakresie, broni ich niezależności. Ten aspekt procedury oceny wniosków budzi liczne zastrzeżenia, podobnie jak, w niektórych środowiskach, konieczność przedstawienia wniosku w języku angielskim. Pracownicy agencji, jej dyrekcja i Rada odnotowują uwagi społeczności akademickiej, dyskutują nad nimi, a te, które uznają za słuszne, wdrażają. Widać to w krótkiej historii NCN na przykładzie licznych poprawek procedur, zasad konkursów, wprowadzania nowych i modyfikacji dotychczasowych programów NCN. Warto dodać, że w Radzie NCN funkcjonuje Komisja Odwoławcza, jednak rozpatruje ona jedynie zażalenia na uchybienia proceduralne, a nie uwagi do merytorycznej oceny wniosków, dbając w ten sposób o niezależność ekspertów. Narodowe Centrum Nauki w swojej działalności kieruje się jasno określonymi zasadami etycznymi. Są one zawarte w Kodeksie Narodowego Centrum Nauki, dotyczącym rzetelności badań naukowych i starania o fundusze na badania oraz w kilkupunktowych Zasadach etycznych ekspertów NCN, które każdy z nich musi przyjąć – dostaje do podpisu przed rozpoczęciem pracy dla NCN.
Mimo rozmaitych potknięć, zastrzeżeń zgłaszanych z różnych stron, zwłaszcza przez autorów odrzuconych wniosków, nawet, gdy uznamy, że ich uwagi bywają słuszne, działalność Narodowego Centrum Nauki cieszy się szerokim poparciem środowiska akademickiego i trudno dziś wyobrazić sobie polską naukę bez tej instytucji. Od decyzji politycznych będzie zależał jej dalszy los. Czy pozostanie ważnym i wpływowym, ale, jak dotychczas, dość incydentalnym źródłem finansowania badań naukowych, czy też środowisko akademickie, a za nim polityczne, uzna, że finansowanie konkursowe ze źródeł zewnętrznych ma być istotnym elementem polityki naukowej państwa i znacząco wzmocni agencję finansowo.
Wróć