logo
FA 11/2025 z laboratoriów

Ewa Hoffmann-Piotrowska

Przeczytać Mickiewicza raz jeszcze…

Przeczytać Mickiewicza raz jeszcze… 1

Julien Bernard Romain, Portret Adama Mickiewicza. Źródło: dzieje.pl za: BN Polona

Upominam się o Mickiewicza „jasnoromantycznego”, którego bohaterowie odsłaniają tęsknotę do uporządkowanego istnienia, któremu można by nadać sens. Zależało mi, by pokazać, że egzystencjalne pomysły Mickiewicza mają jak najbardziej praktyczny wymiar, oparty na wartości wspólnot, postaw koncyliarnych, akcentowaniu potrzeby międzyludzkiego dialogu.

Gdy spojrzymy na romantyzm jako projekt egzystencjalny, uświadomimy sobie, że to romantycy jako pierwsi zdefiniowali tak wyraźnie rozpad współczesnej im (i poniekąd nam) kultury, diagnozując kłopoty z istnieniem człowieka wrzuconego w świat „bez wiar i nadziei”. Poeci pierwszej połowy dziewiętnastego wieku, co późniejszym czytelnikom wydawało się szczególnie atrakcyjne, szybko zrozumieli problemy, jakie zrodziły znaczące przemiany cywilizacyjne przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Reagując na nie, nie tylko postanowili pokazać współczesnego im człowieka w kryzysie rodzącej się nowoczesności, ale odważnie weszli w dyskusję z mechanizmami rządzącymi człowiekiem coraz bardziej alienującym się wobec świata. Stawali się przy tym częstokroć sędziami swoich czasów i postaw reprezentowanych przez literackich bohaterów. Wytykając im egotyzm, melancholię, nadmierny izolacjonizm, promowali przy okazji w mniej lub bardziej zawoalowany sposób programy uzdrowienia człowieka, który w starciu z coraz mniej przyjazną rzeczywistością ulegał załamaniu, wykazując różne symptomy „choroby wieku”. Pokazywali jednoznacznie, że jeśli człowiek nie będzie chciał porozumieć się z sobą i społeczeństwem, doprowadzi do konfliktu z rzeczywistością, do bolesnego o tę rzeczywistość rozbicia. Natura człowieka nie jest wszak stworzona do samotności i praktyk alienacyjnych.

Wielkie romantyczne kreacje osobników pogubionych w świecie, niedostosowanych społecznie, uczuciowo niezrealizowanych, wegetujących na granicy „normalnego” życia, które znamy z lektur szkolnych, były jednak bardzo często przestrogą przed repetowaniem takich koncepcji losu w świecie realnym. Jako nieodrodni wychowankowie oświecenia romantyczni artyści byli wszak dydaktykami: opisując życiowe niedostosowania człowieka, jednocześnie szukali recept na jego kłopoty z istnieniem. Wiedzieli, że literatura powinna nie tylko opisywać destruujący się na ich oczach świat, ale pokazywać, jak można go scalić i ocalić. Tak widziany romantyzm ukierunkował badania, które zaowocowały książką Mickiewicz jasnoromantyczny. Światotwórcze koncepty poety (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2025).

W poszukiwaniu postaw koncyliacyjnych

Przeczytać Mickiewicza raz jeszcze… 2

Caspar David Friedrich, Duży rezerwat w pobliżu Drezna, olej na płótnie, niedatowany

Literatura epoki, zwłaszcza twórczość Adama Mickiewicza, interesuje mnie jako projekt duchowy i egzystencjalny, zamysł poszukujący dla człowieka miejsca w trudnym modernizującym się świecie wskazującym sens jego istnienia w czasie, jak to ujmował Zygmunt Krasiński, degradujących się „wiar i nadziei”. Badania wyrastają z osobistej fascynacji romantyzmem nie jak epoką antykwaryczną, lecz żywą, silnie dialogującą z naszą współczesnością i mającą nam wiele do powiedzenia. Pomysł napisania książki wyrósł zatem z potrzeby przeczytania tej epoki raz jeszcze, z dystansem wobec schematów recepcyjnych, choć w kontekstach historycznych, z uwzględnieniem przemian społecznych i cywilizacyjnych modernizującego się świata, na które romantyzm był odpowiedzią.

Z perspektywy dzisiejszych badań nad interesującą nas tu epoką trudno mówić o jej jednowymiarowej koncepcji. W badaniach naukowych, ale i dydaktyce szkolnej wyróżnia się nadal jednak czarnoromantyczny prąd, akcentujący w utworach romantycznych problematykę szaleństwa, immoralizmu, negatywne strony ludzkiego bytowania. W książce dialoguję z takim odczytywaniem epoki, choć jest to dialog pokorny i toczony ze świadomością ogromnego zadłużenia wobec prac poprzedników. W praktyce naukowej coraz częściej słychać dziś głosy, że była to epoka bardzo niejednorodna stylowo i prądowo, którą zatem można i trzeba czytać różnorodnie, dystansując się od narosłych przez lata interpretacyjnych schematów. I taką propozycją osobistej, „innej” lektury jest ujęcie romantyzmu w „jasnoromantycznej” perspektywie.

Literatura pierwszej połowy wieku dziewiętnastego oczywiście obrazuje nieustannie człowieka zdezintegrowanego, skłóconego ze światem, Bogiem, samym sobą, w czym zbliża się do kłopotów z istnieniem współczesnego człowieka. Ale autorom prezentującym takich bohaterów bardzo często przyświecał cel dydaktyczny: chcieli przestrzec czytelnika przed takimi postawami i szukać dróg przekroczenia rozmaitych egzystencjalnych trudności. W swoich badaniach dopominam się zatem o dopełniające dotychczasowe perspektywy widzenie epoki. W twórczości romantyków, obok figur kontestacji rzeczywistości, widzę też pragnienie budowania konstruktywnych modeli egzystencjalnych, szukania postaw koncyliacyjnych w tworzeniu relacji z samym sobą i otaczającym światem. Ciekawi mnie też bardzo, dlaczego taka heroiczna i pozytywna koncepcja romantycznego podmiotu przebija się z takim trudem. Dlaczego uprościliśmy i zredukowaliśmy romantyzm do epoki buntu, gestów negacji, opisów koszmaru egzystencji i duchowych niemocy?

Między tytanizmem a psychologicznym realizmem

Szczególnym patronem janoromantycznego nurtu w literaturze omawianych czasów czynię w moich badaniach Adama Mickiewicza. Wiązałabym ten fenomen z silnie obecną w jego twórczości wiarą w człowieka, w zdolności jednostki do przekraczania własnych ograniczeń, w możliwości porozumienia bohatera ze wspólnotą, w szansę odnalezienia racji dla ludzkiego bytowania. Wreszcie z ideą podmiotu rzucającego rękawicę rodzącym się w porewolucyjnym, ponapoleońskim i porozbiorowym świecie postawom nihilistycznym, alienacyjnym, deprawującym ludzką kondycję. Pociąga mnie przy tym niełatwy heroizm Mickiewiczowskich propozycji moralnych, oscylujący między tytanizmem a psychologicznym realizmem. Jasnoromantyczne projekty nie są wszak konceptami pogodnymi i łatwymi do uznania, choć – mimo to – dają człowiekowi nadzieję. Szukam tych projektów, rozczytując na nowo dobrze znane utwory poety: Dziady, Pana Tadeusza, Zdania i uwagi, wybrane wiersze z różnych okresów twórczości poety. Próba odczytywania kanonicznych dzieł nigdy nie jest oczywiście rzeczą łatwą. Niesie ryzyko powtórzeń. Ale miarą arcydzieł jest ich interpretacyjna „niewyczerpalność”, co staram się wykorzystać, odczytując działalność autora liryków lozańskich jako wielki i nadal żywy intelektualnie projekt duchowy.

Przeczytać Mickiewicza raz jeszcze… 3

Upominam się zatem o Mickiewicza „jasnoromantycznego”, którego bohaterowie odsłaniają tęsknotę do uporządkowanego istnienia, któremu można by nadać sens. Zależało mi także, by pokazać, że egzystencjalne pomysły Mickiewicza mają jak najbardziej praktyczny wymiar, oparty na wartości wspólnot, postaw koncyliarnych, akcentowaniu potrzeby międzyludzkiego dialogu.

Szukam patronów ideowych konceptów antropologicznych poety w jego lekturach i fascynacjach ideowych. W tym kontekście przedmiotem rozważań stają się autorzy i teksty rzadziej eksplorowane w pracach poświęconych Mickiewiczowi, a którzy w sposób znaczący wpłynęli na jego światotwórcze koncepty: święty Augustyn i jego Wyznania, św. Paweł – jego biografia i listy, dzieło De imitatione Christi średniowiecznego mnicha z Kempis czy wreszcie fałszywy mistyk Pierre-Michel Vintras, który w latach czterdziestych zafascynował autora Dziadów. Starałam się podążać tropem fascynacji lekturowych poety, odtwarzając – na ile to możliwe – tryb tego czytania i przyczyny zainteresowania konkretnym autorem. Poza dziełami literackimi sięgam także do korespondencji poety – przyglądam się np. listowaniu Mickiewicza z Konstancją Łubieńską; poeta po latach odnowił znajomość, stając się dla niej duchowym przewodnikiem. W swoich rozważaniach nie stronię więc także od nawiązań do biografii Mickiewicza, jako podstawowego kontekstu, traktując ją nade wszystko jako dzieje myśli, zabiegania o prawdę i miejsce człowieka w nowoczesnej Europie, zaś twórczość Mickiewicza jako nieustanne zmaganie się z tym, jak wyrazić własne idee, myśli, własnego ducha.

Tęsknota do porządku istnienia

Zaproponowane konteksty zapełniają, jak się wydaje, lukę w badaniach nad doświadczeniem duchowym romantycznych twórców. Sfera ta jest bez wątpienia wyróżnikiem zarówno polskiego, jak i europejskiego romantyzmu. Twórcy epoki odkrywali w doznaniach i tradycjach religijnych, jak trafnie formułuje rzecz Edward Kasperski, „pogłębione widzenie człowieka”, odnajdując inspiracje dla interpretacji rzeczywistości społecznej, historycznej, wreszcie artystycznej. To właśnie ich przekonania duchowe, wywodzące się z interesująco, acz często swobodnie i autoutożsamiająco interpretowanych tradycji kultury chrześcijańskich, stanowiły punkt wyjścia koncepcji egzystencjalnych, prognoz historiozoficznych, projektów socjalnych romantyków. Wnioski z tworzonej przez nich literatury prowadziły jednak większość badaczy i czytelników do przekonania o konfrontacyjnym charakterze relacji między romantycznym podmiotem a Stwórcą i światem, którego wyrazem były prezentowane w tekstach epoki postawy agoniczne, buntownicze, alienacyjne. Tymczasem romantycy tęsknili do porządku istnienia, tak w wymiarze przyrodzonym, jak i transcendentnym. Kontekstem do rozważań o Mickiewiczowskim romantyzmie czynię powieści Spowiedź dziecięcia wieku Alfreda de Musseta i René François de Chateaubrianda doświetlone jego Pamiętnikami zza grobu. Dostrzegam wszak wiele zbieżności w opiniach francuskich i polskich autorów na temat kondycji współczesnego im świata i człowieka. Także w próbach szukania remediów na człowiecze bolączki wobec rodzącej się nowoczesności. Wspomnianych autorów łączy myśl przewodnia zgodna z przywoływaną wielokrotnie w niej wykładnią Richarda Tarnasa, który przyznawał, że właśnie „poszukiwanie jednoczącego porządku i sensu pozostało niezbywalną istotą romantyzmu”.

Proponuję zatem czytanie omawianej epoki jako koherentnego, afirmatywnego projektu, którego twórcy szukają szczęścia i do szczęścia dążą poprzez odkrywanie ładu świata. Tak pojmowany romantyzm to spójny intelektualnie projekt, a jego twórcy to także moraliści nie tylko umiejętnie rozpoznający zagrożenia świata, dryfującego w kierunku zmateralizowania i odmetafizycznienia, ale wskazujący remedia na rozmaite choroby wieku.

Co ciekawe, autorzy omawianego czasu – a zwłaszcza pierwszoplanowy bohater mojej książki – bliscy byli w tych poszukiwaniach refleksjom psychologii egzystencjalnej Viktora Frankla, którego prace patronowały wielu fragmentom monografii. Twórczość tego autora była mi bardzo pomocna w formułowaniu jasnoromantycznego projektu zarówno Mickiewicza, jak i pomniejszych bohaterów tej książki.

Na prawach odautorskiego komentarza chciałabym podkreślić, że ujęte w książce rozważania są pokłosiem mojego prywatnego układania się z romantyzmem. Zawsze bliższe były mi projekty kultury akcentujące wymiar jej ciągłości, kontynuacji i dialogu z tradycją niż podkreślające agoniczny tryb rozwoju ludzkich wspólnot. Dlatego w szczególnie bliskiej mi epoce szukam projektów godzenia podmiotu z sobą samym, z rzeczywistością, znaków pozytywnego dialogu z tradycją, uznając oczywiście, że postawy różnie rozumianego buntu i dystansu wobec świata są istotnym składnikiem romantycznego przeżywania rzeczywistości, jednak nie jedynego.

Dr hab. Ewa Hoffmann-Piotrowska, prof. UW, Instytut Literatury Polskiej, Wydział Polonistyki, Uniwersytet Warszawski

Wróć