Rozmowa z dr. hab. Bernardem Ziębickim, prof. UEK, rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Dr hab. Bernard Ziębicki, prof. UEK, jest specjalistą w zakresie metod organizacji i zarządzania, nowych koncepcji zarządzania, efektywności organizacyjnej, systemów wynagrodzeń, zarządzania informacjami. Jest autorem i współautorem ponad 230 publikacji naukowych. Był wykonawcą i współwykonawcą ponad 30 projektów badawczo-wdrożeniowych dla praktyki gospodarczej. W macierzystej uczelni kieruje Katedrą Metod Organizacji i Zarządzania; był dziekanem Kolegium Nauk o Zarządzaniu i Jakości, a od 2024 roku jest rektorem UEK. Kierował też studiami podyplomowymi w Krakowskiej Szkole Biznesu UEK dla kierunków: „Doskonalenie umiejętności menedżerskich” – studia dedykowane dla kadry kierowniczej Grupy Kapitałowej „Kęty” S.A. (2007-2008), „Podstawy przedsiębiorczości” – studia podyplomowe dla nauczycieli (projekt współfinansowany przez Narodowy Bank Polski) (2010-2011), „Comarch Executive Academy – studia podyplomowe typu MBA” – dedykowane studia podyplomowe dla kadry menedżerskiej Comarchu (2015-2019), „Kadry i płace” (2014-2020). Jest członkiem Komitetu Nauk Organizacji i Zarządzania PAN.
To ciekawe, że samodzielne uczelnie ekonomiczne powstały jeszcze przed drugą wojną światową, nawet wrocławska sięga do starszej tradycji niemieckiej.
Najczęściej były to szkoły handlowe, tworzone w okresie dynamicznego rozwoju gospodarczego Polski międzywojennej, kiedy była potrzeba dostarczenia na rynek dużej liczby specjalistów z zakresu handlu, ekonomii, biznesu. Klasyczne uniwersytety nie interesowały się jeszcze tymi obszarami wiedzy. Dlatego w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim też nie rozwijano badań z tego zakresu. Profesorowie UJ Arnold Bolland, Albin Żabiński i Zygmunt Sarna byli twórcami naszego uniwersytetu, czyli ówczesnej Akademii Handlowej w Krakowie, i jego kolejnymi rektorami. Dostali zgodę rektora i Senatu UJ na utworzenie odrębnej uczelni, która miała rozwijać kształcenie i badania w nowej dyscyplinie. W tej prywatnej uczelni dobrze dorabiali do swoich etatów uniwersyteckich.
Jak to w ogóle było, że powstały nauki ekonomiczne?
W okresie, o którym mówiłem, ekonomia dopiero się kształtowała. Początki takich uczelni jak nasza wiązały się z towaroznawstwem, produktami, elementami twardej ekonomii. Pierwszy rektor, profesor Bolland, był towaroznawcą, jest autorem jednego z bardziej znanych w tamtych czasach podręczników towaroznawstwa. Przez długie lata w Polsce mieliśmy dziedzinę nauk ekonomicznych, która była podzielona na cztery dyscypliny: ekonomia, finanse, zarządzenie i towaroznawstwo. Po 2018 roku nastąpiła ogromna zmiana, gdyż zlikwidowano dziedzinę nauk ekonomicznych, a dyscypliny, które ją tworzyły, zmieniono i włączono do dziedziny nauk społecznych. Są to obecnie ekonomia i finanse, a więc dwie wcześniejsze dyscypliny, oraz nauki o zarządzaniu i jakości, które powstały z połączenia zarządzania i towaroznawstwa. Odnosząc to do klasyfikacji międzynarodowej, można powiedzieć, że ekonomia i finanse oraz to co się kryje pod pojęciem nauk o zarzadzaniu, to jest ekonomia i biznes. Natomiast uczelnie ekonomiczne wychodzą poza te typowe dla dawnych nauk ekonomicznych obszary wiedzy. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie w ostatniej ewaluacji poddał ocenie pięć dyscyplin naukowych. Poza dwoma wspomnianymi dyscyplinami, będącymi następczyniami dawnych dyscyplin dziedziny nauk ekonomicznych, ewaluowaliśmy także nauki prawne, nauki o polityce i administracji oraz geografię społeczno-ekonomiczną. W najbliższej ewaluacji planujemy poddać ocenie dwie kolejne dyscypliny: informatykę w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych oraz nauki o kulturze i religii w dziedzinie nauk humanistycznych. W ten sposób wyjdziemy poza dziedzinę nauk społecznych i wejdziemy w dwie zupełnie nowe dla nas dziedziny, co przełoży się – bo zakładam sukces w najbliższej ewaluacji – na wejście Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie do grupy uczelni spełniających wymóg formalny uzyskania statusu uniwersytetu klasycznego. Zgodnie z ustawą prowadzenie badań w sześciu dyscyplinach w trzech dziedzinach uprawnia do posługiwania się nazwą uniwersytet. W przypadku uczelni ekonomicznych posługiwanie się nazwą uniwersytet wynikało z ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005 roku, która dopuszczała istnienie tzw. uniwersytetów przymiotnikowych.
Czy to znaczy, że po pozytywnej ewaluacji siedmiu dyscyplin zmienicie nazwę?
Ustawa precyzyjnie określa, kiedy uczelnia staje się uniwersytetem. Gdybyśmy nawet uzyskali statut uniwersytetu klasycznego, wynikający z posiadanych uprawnień akademickich, nie zechcemy odchodzić od naszej dotychczasowej nazwy, która jest rozpoznawalną marką na rynku edukacyjnym. To jest nasza przewaga rynkowa. Gdybyśmy weszli na rynek uniwersytetów klasycznych, to w samym Krakowie mamy już cztery uniwersytety. My bylibyśmy piątym. Przymiotnik „ekonomiczny” buduje naszą przewagę i nie chcemy z niej rezygnować. Doświadczenie wielu uczelni na świecie, które wywodzą się z biznesowego źródła, pokazuje, że przejście do nowej nazwy nie jest korzystne. Dla nas pewnym wzorcem jest London School of Bussiness. Obecnie jest to uczelnia wielokierunkowa, z szerokim spektrum kształcenia społecznego, która jednak pozostała przy swojej pierwotnej nazwie.
Czym właściwie są nauki ekonomiczne, czym się zajmujecie?
Nauki ekonomiczne w tradycyjnym sensie nie posiadały własnego aparatu badawczego. Badając zjawiska ekonomiczne, gospodarcze, biznesowe korzystamy z metod właściwych dla nauk społecznych i w pewnym stopniu metod matematycznych. W dyskursie naukowym podnosi się kwestię, czy w ogóle nauki ekonomiczne są naukami. Jednak w 1968 roku Bank Szwecji uznał, że warto przyznawać Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii, czym niejako autoryzował istnienie nauk ekonomicznych.
Spora część tych nagród dotyczyła badań i odkryć, w których wykorzystywano zaawansowane metody matematyczne.
Słuszna uwaga. Także znaczenie badań naukowych w zakresie ekonomii dla rozwoju cywilizacyjnego, społecznego, gospodarczego potwierdza, że jest to nauka. Ona się zajmuje badaniem zjawisk gospodarczych, identyfikacją trendów i procesów, powiązaniem przyczynowo-skutkowym różnych zjawisk gospodarczych i ich skutków społecznych. To wszystko jest realizowane na różnych poziomach: globalnym, krajowym, ale również regionalnym czy też przedsiębiorstw lub nawet ich jednostek organizacyjnych. Ważnym obszarem badań ekonomicznych są także zachowania pojedynczych konsumentów. Tak w największym skrócie można określić przedmiot badań ekonomicznych.
Jest też subdyscyplina ekonomii zwana ekonometrią.
To zastosowanie metod matematycznych do badania zjawisk ekonomicznych czy zachowań gospodarczych, w tym ich modelowania. Znaczna część badań ekonomicznych ma charakter ankietowy. Możliwość weryfikacji tych danych i hipotez stawianych na ich podstawie, mimo zaawansowania metod tego rodzaju, jest ograniczona, natomiast przy metodach matematycznych wiarygodność jest znacznie większa. Co więcej, dostarczają one sporo odkrywczej wiedzy, która może być wykorzystywana przez inwestorów, polityków. Taka wiedza ma dużą wartość użytkową. Wiedza ekonomiczna pozwala nam podejmować dobre decyzje przy zarządzaniu przedsiębiorstwami, branżami przemysłowymi, sektorami gospodarki czy wreszcie państwami.
Wszystkie założone przed wojną prywatne uczelnie ekonomiczne wznowiły po wojnie działalność, by w ciągu kilku lat zostać znacjonalizowanymi.
Nasza uczelnia dosyć długo pozostała prywatna. W 1950 roku władza ludowa uświadomiła sobie jednak, że z ogromnym powodzeniem w Krakowie działa całkiem duża prywatna uczelnia i to w burżuazyjnym systemie opłat za edukację. Podjęto wówczas decyzję o upaństwowieniu uczelni i jej przemianowaniu na państwową szkołę akademicką pod nazwą Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Krakowie. Upaństwowienie uczelni wprowadzało szereg wymogów narzucanych przez państwo, ale – jak się okazało – nie gwarantowało jej dalszego istnienia. Już na początku roku 1952 Ministerstwo Szkolnictwa oraz Wydział Nauki Komitetu Centralnego PZPR przygotowały projekt jej likwidacji. Miał on na celu wykorzenienie kultywowanych tu myśli ekonomicznych, nieprzystających do kierunku, w którym zmierzało socjalistyczne państwo. Jako powód likwidacji oficjalnie podawano złe warunki lokalowe, niesłużące rozwojowi uczelni, oraz brak zainteresowania tego typu wykształceniem w Krakowie i okolicach.
Projekt ten przedstawiony został na posiedzeniu Egzekutywy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Krakowie, a jedynym przedstawicielem WSE, uczestniczącym w spotkaniu z innego powodu, był Julian Rejduch (pracownik uczelni). Występując przeciwko likwidacji Akademii, argumentował, iż jest ona jedyną wyższą szkołą o takim charakterze na południowo-wschodnim obszarze kraju, więc nie jest możliwy brak zainteresowania tym kierunkiem kształcenia. Zasugerował też, iż w ramach rozwiązania problemów lokalowych można główną siedzibę uczelni przenieść na ulicę Rakowicką 27, do budynków pozostałych po Fundacji Księcia Aleksandra Lubomirskiego. Do mocno zdewastowanego obiektu przy ulicy Rakowickiej WSE przeniosła się w przerwie wakacyjnej roku 1952. Do budynków Fundacji Lubomirskiego przylegała duża działka, na której zbudowaliśmy nasz kampus.
Natomiast nasz przedwojenny budynek jest na ulicy Sienkiewicza, a pierwsza siedziba uczelni, która jednak nie posiadała do niej prawa własności, mieściła się u zbiegu ulic Kapucyńskiej i Podwale. Ten okazały budynek do dzisiaj mieści Zespół Szkół Ekonomicznych. Przy sklepieniu wciąż widnieje tam napis Akademia Handlowa. Budynki przy Sienkiewicza wciąż użytkujemy. Mieści się tam Instytut Nauk o Jakości, który powstał na bazie Instytutu Towaroznawstwa, czyli najstarszej jednostki uczelni.
Czy pod względem lokalowym macie wszystko, czego potrzebujecie?
Nie. Jesteśmy bardzo dużą uczelnią, która w szczególności od okresu transformacji ustrojowej na początku lat 90. cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem studentów. W szczytowym okresie studiowało u nas 22 tysiące studentów. Mieliśmy wówczas sporo zamiejscowych ośrodków dydaktycznych. W weekendy na studiach zaocznych było całkiem sporo studentów. Obecnie kształcimy tylko w Krakowie. Mamy 17 tysięcy studentów. To znacznie więcej, czasami dwa razy więcej, niż każda z pozostałych uczelni ekonomicznych. To zapewne zasługa szerokiej oferty kształcenia i renomy uczelni. Nasi absolwenci nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Kraków to europejska stolica centrów biznesowych. U nas jest najwięcej shared service’ów i centrów outsourcingu biznesowego. To jest ponad 250 tego typu firm, które zatrudniają ponad 120 tysięcy pracowników. Te firmy obsługują procesy biznesowe największych koncernów na świecie, takich jak: Shella, Heinekena, Google, Capgemini, Cisco, Motorola Solutions, Aptiv, EPAM, czy PMI (Philip Morris). Ostatnio swoje centrum kompetencyjne otworzył Rolls Royce. Zostałem zaproszony na otwarcie tego oddziału. Nasi absolwenci znajdują tam zatrudnienie. To świetne miejsce kariery dla absolwentów studiów ekonomicznych. Mamy w tej chwili w Krakowie najwyższe średnie wynagrodzenia w Polsce i to jest związane właśnie z obecnością firm międzynarodowych.
Skąd pochodzą studenci UEK?
Głównie z Krakowa i okolic, ale także ze wschodniej części Małopolski. Mamy też tysiąc czterystu studentów obcokrajowców z 62 krajów na świecie, oczywiście najwięcej, aż 800, to Ukraińcy; druga liczna grupa to Białorusini.
Czy macie akademiki?
Domy studenckie wynajmujemy od innych uczelni, posiłkujemy się też prywatnymi akademikami. Uczelnie ekonomiczne miały niegdyś lokalny charakter, dlatego nie mieliśmy żadnego akademika. Od lat 70. wynajmujemy duży akademik od Uniwersytetu Rolniczego na postawie umowy długoterminowej. Prowadzimy pełne zarządzanie tym obiektem, łącznie z odtwarzaniem infrastruktury. Mamy też akademik z lat 50., ale w dobrym stanie. Łącznie mamy 800 miejsc noclegowych dla studentów. To dużo poniżej zapotrzebowania, bo podań wpływa każdego roku dwa razy tyle. Natomiast w Krakowie jest spora oferta prywatnych akademików, nieco drożnych, ale też o wyższym standardzie.
Czy w związku z tym planujecie budowę domu studenckiego?
Tak, planujemy budowę lub zakup akademika. Nie jesteśmy jednak w stanie z własnych środków sfinansować takiej inwestycji. Status uczelni publicznej uniemożliwia nam „zarabianie” pieniędzy. Generowane przez nas przychody z różnego typu opłat, co do zasady, mają charakter refundowania poniesionych kosztów. Liczymy na uruchomienie deklarowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego programów wsparcia budowy akademików, które umożliwiłby nam realizację tego przedsięwzięcia.
Jak to się stało, że UEK pozostał samodzielną uczelnią przy tendencjach konsolidacyjnych ostatnich trzydziestu lat.
Pomysł konsolidacji powraca od czasu do czasu jak bumerang. My tu w Krakowie obserwujemy, jak trudno połączyć dwa organizmy na przykładzie Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Medycznej. Uniwersytet skorzystał na tym połączeniu wizerunkowo, na pewno jednak nie zmniejszyły się koszty. My nie cierpimy na brak studentów. Mamy własny model rozwoju. Nie widzę w tym momencie potrzeby konsolidacji. Tworzenie dużych uczelni nie jest dobrym pomysłem. Koszty można optymalizować inaczej. Uczelnie ekonomiczne od początku lat 90. mają bardzo dobry czas. To był okres bardzo dynamicznego rozwoju. Model finansowania publicznego był do 2018 roku wyraźnie powiązany z liczbą studentów, co akurat nam służyło. Zmiana, jaką przyniosła ustawa z 2018 roku, nieco pogorszyła naszą sytuację; zwłaszcza duża liczba studentów w relacji do liczby pracowników powoduje zmniejszanie subwencji. Dlatego także uczelnie ekonomiczne ograniczają liczbę studentów.
Jakie rysy są charakterystyczne dla Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie na tle innych uczelni ekonomicznych?
To przede wszystkim różnorodność dyscyplin, w których prowadzimy badania. Dla porównania, większość naszych partnerów z Konferencji Rektorów Uczelni Ekonomicznych uprawia 2-3 dyscypliny, ale muszę zauważyć, że pozostałe uczelnie z naszej piątki też poszerzają spektrum badawcze i dydaktyczne. Wyróżnia nas to, że mamy pełne kształcenie prawnicze. W UEK od 2015 roku, a zatem od dziesięciu lat, prowadzone są studia prawnicze i nie jest to kierunek prawo biznesowe czy gospodarcze, ale po prostu prawo. W kategorii kierunków małych, czyli takich, których liczba absolwentów nie przekracza rocznie stu, od trzech lat zajmujemy niezmiennie pierwsze miejsce w kraju pod względem zdawalności na aplikacje prawnicze. Ponad 70 proc. naszych absolwentów zdaje egzamin na aplikację za pierwszym razem. Mamy bardzo mocne kształcenie w obszarze gospodarki publicznej, którego twórcą i liderem jest profesor Jerzy Hausner. Zwykle za takim mocnym kierunkiem lub badaniami stoi mocny lider. Wyróżnia nas duża liczba kierunków studiów i duża liczba studentów i absolwentów, co uprawnia nas do stwierdzenia, że Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie jest liderem kształcenia ekonomicznego w Polsce. Mamy wielu znakomitych absolwentów. Jest nim obecny minister finansów Andrzej Domański, jego zastępca Jurand Drop to także nasz absolwent i były pracownik – został wprost z katedry zabrany do Ministerstwa Finansów. Rafał Brzóska, twórca InPostu, też jest naszym absolwentem, podobnie prezes Orlenu Ireneusz Fąfara i prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, którego zastępcą jest nasz profesor i były rektor prof. Stanisław Mazur. Adam Góral, właściciel największej firmy informatycznej w regionie Asseco Poland i Sobiesław Zasada, znany sportowiec i biznesmen, też są naszymi absolwentami.
Powiedział pan o części planów rozwojowych związanych z nowymi dyscyplinami, a inne plany na przyszłość?
Brakuje nam sal wykładowych. Mamy ich 93, ale to jest za mało. Część zajęć zmuszeni byliśmy przenieść do internetu, czyli do formy zdalnej. Nie cieszy nas to, uważamy bowiem, że zajęcia stacjonarne gwarantują wyższą jakość kształcenia. Realizujemy teraz inwestycję i od przyszłego roku akademickiego wejdziemy do Centrum Obsługi Studentów, gdzie zgromadzone zostaną wszystkie jednostki zajmujące się obsługą administracyjną procesu kształcenia. W tym budynku będą też zlokalizowane nowoczesne sale dydaktyczno-konferencyjne. Kubatura tego budynku to ponad 5 tysięcy metrów kwadratowych, a zatem to spory obiekt. Ta inwestycja nie rozwiąże wszystkich problemów, ale myślimy już o kolejnym budynku, który nazywamy jubileuszowym. To nowoczesny obiekt dydaktyczny o kubaturze 20 tysięcy metrów kwadratowych, w którym znajdzie się niemal tyle sal dydaktycznych, iloma obecnie dysponujemy. Mamy już jego plany i pozwolenie na budowę na terenie kampusu. Jeszcze nie mamy na niego pieniędzy, ale musimy go dość szybko zrealizować, gdyż nasze główne budynki dydaktyczne pochodzą z lat 70. XX wieku i wymagają bardzo gruntownych, kompleksowych remontów, co może je wręcz wyłączyć na jakiś czas z eksploatacji. Zatem mamy w planach rozwój merytoryczny: naukowy i dydaktyczny, ale i rozwój zaplecza dla naszych planów naukowo-dydaktycznych.
Rozmawiał Piotr Kieraciński
