Józef Franciszek Fert

Nieczęsto mamy okazję uczestniczyć w rozmowie na tematy, które mogą zainteresować zarówno najszersze kręgi społeczne, jak i smakoszy życia intelektualnego. Dialog poprowadzony w najwyższych rejestrach intelektualnego rozpoznania świata, dziejów, siebie, a zarazem brzmiący jasno, dowcipnie, niekiedy wręcz dosadnie, niekiedy zaś bardzo intymnie. Właśnie przed nami taka okazja – fascynujący zapis rozmów, jakie Gabriela Wilczyńska przeprowadziła z ks. profesorem Antonim Dębińskim, rektorem KUL w latach 2012–2020.
Najpierw glossa do tytułu. O niebo lepiej… – to Dębińskiego podsumowanie kwestii elitarności KUL-u, co to rzekomo miała wyróżniać tę uczelnię ab urbe condita. Jak słusznie zauważa szesnasty rektor KUL, „władza ludowa” z maniakalnym wręcz uporem dążyła do uwolnienia się od tej soli w oku, a gdy okazało się to niewykonalne, robiono wszystko, aby KUL stał się co najwyżej „uniwersytetem kadłubowym, czyli akademią z ofertą jedynie dyscyplin teologicznych czy humanistycznych”. Mimo tych knowań i restrykcyjnych działań w latach 1944–1989, ostatecznie po roku 1989 KUL stawał się jednak stabilną częścią państwowego szkolnictwa wyższego i coraz bardziej „miejscem gdzie można studiować także nauki eksperymentalne”, a od niedawna również medycynę, co „należy ocenić pozytywnie. Jest o niebo lepiej”. A to, że w pewnym momencie studiowało tu ponad 23 tysiące młodzieży, było efektem w istocie nie mitu „elitarności” uczelni, lecz konsekwencją z jednej strony przejściowego „wyżu demograficznego”, a z drugiej upowszechnienia na skalę niespotykaną w naszych dziejach scholaryzacji jako wyrazu aspiracji Polaków i istotnego składnika rozwoju społecznego. O jakiejś formie elitarności czy raczej ekskluzywności mówić można by w odniesieniu do protoplastki KUL–u, czyli petersburskiej Cesarskiej Rzymskokatolickiej Akademii Duchownej, utworzonej przez cara Mikołaja I w 1842 roku po likwidacji polskiego teologicznego szkolnictwa wyższego w zaborze rosyjskim. W tej tzw. Akademii Duchownej studiowało mniej więcej pięćdziesięciu duchownych i w zasadzie to z jej absolwentów wywodziła się wyższa hierarchia katolicka w zaborze rosyjskim. Jak wyjaśnia Dębiński, w ciągu siedemdziesięciu lat działalności tej koncesjonowanej przez carat akademii dyplom studiów teologicznych otrzymało około tysiąca duchownych.
Ostatnim rektorem Akademii Duchownej w Petersburgu, która kończyła działalność w ogniach rewolucji na przełomie lat 1917/1918, był ks. Idzi Radziszewski, założyciel i pierwszy rektor Uniwersytetu Lubelskiego. Po wielomiesięcznych zabiegach, prowadzonych od drugiej połowy 1917 roku w Piotrogrodzie, u władz duchownych Królestwa Polskiego w Warszawie (i pośrednio w Watykanie), jak i austriackiego zarządu okupacyjnego w Lublinie, Uniwersytet Lubelski zainaugurował swoją działalność 8 grudnia 1918 roku wykładem profesora ekonomii Henryka Radziszewskiego o solidaryzmie. Od tego czasu uczelnia nosiła formalnie nazwę Katolicki Uniwersytet Lubelski. (4 kwietnia 2005 roku, dwa dni po śmierci Jana Pawła II, Senat uczelni przyjął uchwałę o uzupełnieniu nazwy o imię swego najsławniejszego Profesora i dziś nazwa uczelni brzmi: Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II.) W roku 1928, prócz sformalizowania nazwy używanej do dziś, odnowiono na kolejne dziesięciolecie oficjalną koncesję jako prywatnej szkole wyższej i nadano KUL–owi osobowość prawną.
Uniwersytet Lubelski, zorientowany programowo na wyższe kształcenie inteligencji katolickiej, 8 grudnia 1918 roku otworzył swe sale (wówczas wypożyczone od lubelskiego Seminarium Duchownego) dla wszystkich chętnych, oferując początkowo wykłady w ramach trzech wydziałów: Prawa Kanonicznego i Nauk Moralnych, Prawa i Nauk Społeczno–Ekonomicznych oraz Nauk Humanistycznych; w styczniu 1919 roku uruchomiono wydział czwarty, fundamentalny dla katolickiego profilu uczelni Wydział Teologiczny. Dziś KUL to studia na siedmiu wydziałach: Teologii, Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji, Filozofii, Nauk Humanistycznych, Nauk Społecznych, Nauk Przyrodniczych i Technicznych oraz najmłodszym Wydziale Medycznym. Ponadto uniwersytet posiada Filię w Stalowej Woli. Studia prowadzone są na 65 kierunkach oraz w Szkole Doktorskiej i na studiach podyplomowych. Ponadto Uniwersytet, zgodnie z odwiecznymi tradycjami europejskimi, jest centrum życia intelektualnego i artystycznego promieniejącym swymi działaniami na bliższą i dalszą okolicę społeczną, a w przypadku KUL–u jest to specjalna obecność wśród Polonii ukraińskiej, francuskiej, kanadyjskiej, amerykańskiej i australijskiej.
Ale po kolei. Książka jest tzw. wywiadem–rzeką, zatem należy się przygotować na gwałtowny zalew masy niepoliczalnych zdarzeń i rzeczy, które łączy jedynie siła nurtu pędzącego przed siebie i zagarniającego wszystko, co znajdzie na swej drodze. O niebo lepiej jest jednak, przy całej swej fascynującej rozległości, poddana wyraźnej dyscyplinie założeń i celów obojga rozmówców i nader rygorystycznie przestrzeganemu kierunkowi dyskursu. Myślę, że „konspekt” rozmowy, przeświecający niczym filary, przypory i kolumny gotyckiej katedry z całej tej konstrukcji, ułożyli oboje przed przystąpieniem do spisywania/nagrywania kolejnych sesji rozmów. Ostatecznie rzecz rozgrywa się na trzech planach tematycznych, które można by ująć tak: Lublin – Uniwersytet Lubelski – Kościół Akademicki; Imperium Romanum – Imperium Latinam – Prawo rzymskie; Kiedy osobiste staje się publiczne… W każdym z tych trzech prądów głównego nurtu wywiadu–rzeki znajdziemy ciekawe, bywa że nieznane i zaskakujące wiadomości czy interpretacje. I jeszcze jedno – najnowsza książka Dębińskiego doskonale podsumowuje wieloletni „ruch” wokół uniwersytetu związany głównie z obserwowaniem roku 2018 jako przewidywanego i przygotowywanego czasu jubileuszu stulecia lubelskiej uczelni, jak niektórzy powiadają: „akuszerki” akademickiego Lublina. Ale też z faktem, że na Stolicy Piotrowej w roku 1978 zasiadł kardynał Karol Wojtyła, wieloletni nauczyciel akademicki i oddany przyjaciel uniwersytetu, który zresztą podziękował swemu Profesorowi Doktoratem Honoris Causa wszystkich swych wydziałów w czasie wizyty Jana Pawła II w Lublinie i jego spotkania z polskim światem nauki w czerwcu 1987 roku.
O docenieniu KUL–u, obok uchwał specjalnych Senatu i Sejmu Rzeczpospolitej, okolicznościowego medalu oraz kolekcjonerskiej srebrnej monety, znaczka pocztowego, uroczystego, światowego zjazdu absolwentów itd., itp. świadczy też szereg prac naukowych i popularnych związanych z uczelnią. Nie do pominięcia są tu obszerne kompendia dokumentacyjne poświęcone uniwersytetowi: Encyklopedia 100–lecia KUL (red. A. Dębiński i in, t. 1–2, Lublin 2018), Katolicki Uniwersytet Lubelski 1918–2018 (t. 1: 1918–1944, red. G. Bujak, t. 2: 1944–1989, red. A. Mirek, t. 3: 1989–2018, red. J. Rabiński, Lublin 2019). Oba te dzieła nawiązały do uprzednio opublikowanego tomu piątego serii Biblioteka Encyklopedii Katolickiej: Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. 90 lat istnienia (red. G. Kramarek, E. Ziemann, Lublin 2008). Nb. Encyklopedia Katolicka, wielkie przedsięwzięcie wydawnicze, realizowane było przez KUL na zlecenie Episkopatu Polski od roku 1948 (oczywiście z rozlicznymi przeszkodami) do roku 2014, gdy ukazał się ostatni, dwudziesty tom tego pomnikowego dzieła Uniwersytetu i setek ludzi z kraju i zagranicy. Inną perspektywę „podsumowań” obecności KUL-u w przestrzeni społecznej przyniosła praca zbiorowa zainicjowana przez abp. Józefa Życińskiego w kontekście akcji rozliczeniowo–lustracyjnych po roku 1989: Przestrzeń wolności i prawdy. Katolicki Uniwersytet Lubelski w latach 1944–1989 (red. J.F. Fert, Lublin 2008). Na tym polu warto zauważyć również opracowania jednego z absolwentów KUL, Józefa Zięby: Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. Narodziny uczelni (Lublin 2008) i jego kontynuację: Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. Powstanie i odrodzenie uczelni (Lublin 2017). Z prac poświęconych wielkim postaciom uniwersytetu wymieńmy przynajmniej dwie: Prawda w Miłości. Dzieło ks. Idziego Radziszewskiego (oprac. I. Wodzianowska, F. Krauze, E. Gigilewicz, Lublin 2023) oraz Antoni Szymański, Zapiski 1929–1934 (oprac. A. Dębiński, Warszawa 2022).
W historii KUL–u, a więc i Lublina, ongiś stolicy Trybunału Koronnego, miasta wsławionego od roku 1569 Unią Lubelską, która w jakimś stopniu była uwerturą do niezwykłego splotu zdarzeń dających się dziś streścić w haśle: „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”, najistotniejsi byli oczywiście opatrznościowi ludzie. Przewinęło się ich przez uniwersytet setki, tysiące, ale niektórzy z nich to postaci naprawdę pomnikowe. Rozmawia się tu o nich niezwykle ciekawie. Spośród grona rektorów uczelni najmocniej wybija się oczywiście założyciel – ks. Idzi Benedykt Radziszewski. Od tej postaci rozmówcy właściwie rozpoczynają dialog i wielokrotnie do niej wracają. Głęboki ślad w historii KUL–u pozostawił ks. Antoni Szymański, piąty rektor KUL, związany z uniwersytetem od samych jego początków. Za jego rektorstwa uczelnia otrzymała pełnię praw państwowych, a więc możliwość nadawania magisteriów i stopni naukowych. Stało się to na mocy ustawy Sejmu Rzeczypospolitej z 9 kwietnia 1938 roku. Szymański to postać pionierska w dziejach katolickiej nauki i myśli społecznej. Jego spadkobiercą stał się m.in. kardynał Stefan Wyszyński, a liczne grono uczniów, współpracowników i kontynuatorów do dziś zaznacza swoją obecność w życiu uniwersytetu (m.in. wykład z zakresu katolickiej nauki społecznej należy do przedmiotów misyjnych uczelni). Do tych wielkich rektorów KUL–u dołączył swą niepospolitą inteligencją organizacyjną, niezłomnością i prawością następca Szymańskiego, ks. Antoni Słomkowski. To jemu Uniwersytet zawdzięcza powtórne uruchomienie. Jeszcze w trakcie toczącej się wojny, w lipcu 1944 roku, Słomkowski podjął starania o wznowienie działalności uczelni, co zostało uwieńczone uroczystą inauguracją roku akademickiego 12 października 1944 roku przy udziale generalicji radzieckiej i polskich władz duchownych i państwowych. Nie bez podstaw myśli się o rektorze Słomkowskim jako o drugim założycielu KUL-u. Jego posługa rektorska została brutalnie przerwana 6 października 1951 roku aresztowaniem i po wielomiesięcznych śledztwie skazaniem na kilka lat więzienia jako „wroga Polski Ludowej”. Ks. Dębiński jako rektor szczęśliwie doprowadził do sfinalizowania wieloletnich starań o rewizję tego wyroku. W marcu 2018 roku Sąd Okręgowy w Warszawie „wydał postanowienie o stwierdzeniu nieważności skazujących księdza rektora orzeczeń sądowych”. W roku jubileuszowym dokonała się wreszcie pełna rehabilitacja (przywrócenie czci) temu wybitnemu i niezłomnemu rektorowi KUL, którego zniesławiono i uwięziono za „czyny dotyczące obrotu walutą zagraniczną”, a faktycznie za zdecydowany opór wobec ówczesnych (szczyt okresu stalinizmu w Polsce Ludowej) prób bolszewizacji polskiej młodzieży i całego społeczeństwa, którego narzędziami starano się uczynić (niekiedy z powodzeniem) również szkoły wyższe. Jego trwałym i ważnym pomnikiem jest kampus na Poczekajce, którego początki KUL zawdzięcza właśnie jemu (w latach czterdziestych przewidująco kupił od państwa Żulińskich resztkówkę ich majątku Konstantynów). Od roku 2020 Kampus Poczekajka nosi imię rektora Antoniego Słomkowskiego.
Takich dramatycznych, choć w istocie chwalebnych kart KUL–u wywiad odsłania bardzo wiele. Nie brak też rzeczy kontrowersyjnych lub może nawet wstydliwych. Do szczególnie upiornych należy sfera życia uczelni poddawana od pewnego czasu publicznej lustracji, a sięgająca nie tylko szeregowych pracowników czy studentów, lecz nawet wyżyn władzy rektorskiej. Inna kontrowersja wybuchła wokół projektowanego na uniwersytecie studium gender. Rektor Dębiński zezwolił na wprowadzenie do programu dydaktycznego Wydziału Nauk Humanistycznych wykładu fakultatywnego ukazującego gender w kontekstach społeczno–kulturowych. Wykład jednak się nie odbył, gdyż… nikt się nań nie zapisał. Wiele kontrowersji wzbudziły aspiracje uczelni do prowadzenia studiów medycznych. Rzecz projektowana jeszcze przed wybuchem II wojny światowej mogła nareszcie przejść ze sfery marzeń w fazę realizacji niedługo przed jubileuszem stulecia. Zapoczątkował ten proces właśnie rektor Dębiński, a kontynuuje z powodzeniem jego następca, ks. Mirosław Kalinowski.
Część środkową wywiadu, najobszerniejszą, wypełnia główna pasja intelektualna Dębińskiego – rozważania nad prawem rzymskim i, co oczywiste, nad Imperium Latinam, miejscem i rolą języka łacińskiego w dziejach Europy i świata. Ze spraw, które szczególnie przykuły moją uwagę, chciałbym wymienić pouczającą rozmowę o jednym z najsławniejszych i najbardziej dramatycznych procesów sądowych w dziejach świata, czyli o sądzie nad Jezusem. Dembiński, wybitny znawca prawa rzymskiego i kościelnego, na naszych oczach dokonuje „rewizji” tego procesu, który rozegrał się dwa tysiące lat temu. W konkluzji słyszymy coś takiego: „Postępowanie sanhedrynu w sprawie Jezusa w I wieku naszej ery było wadliwe, a przez to w sensie prawnym nieważne. Co ciekawe, o ile mi wiadomo, nikt nigdy nie pokusił się o rewizję postępowania, któremu przewodniczył Piłat”. W sensie formalnym to prawda, ale światowa literatura i sztuka przez wieki drążyła ten temat, przynosząc niekiedy absolutne arcydzieła. Uwagi o procesie Jezusa przed sanhedrynem i Piłatem dają też okazję do głębokiego naświetlenia odwiecznego dylematu, jakim jest kwestia ułożenia właściwych (godnych) relacji pomiędzy sacrum a profanum, tym co boskie a tym co cesarskie.
Rozważania nad potęgą prawa zbudowanego w starożytności i nad jego nośnikiem, czyli językiem łacińskim, pokazują jak ważne jest, by na czele uczelni stał jako rektor ktoś wszechstronnie zorientowany w dziedzinie naukowej, którą wybrał, gdy nawet mu się nie śniło o rektorskich „gronostajach”. Jeśli tej głębokiej wiedzy towarzyszy wysoka kultura literacka i artystyczna, może to dać dorodne owoce. Rektor staje się wówczas nie tylko „menadżerem” nauki, służąc prawdzie na drodze naukowej, co jest głównym zadaniem uniwersytetu, ale także mecenasem sztuki i życia kulturalnego, jakim zazwyczaj tętnią dobre uniwersytety.
Ostatnią część wywiadu wypełniają uwagi i rozważania najbardziej intymne. Rozmówczyni pyta Dębińskiego o jego wybór, przebieg i ocenę kondycji duchownego katolickiego. Wspominamy pobyt w lubelskim Seminarium Duchownym, które od czasów ks. Słomkowskiego w zakresie dydaktycznym weszło w skład Wydziału Teologii KUL. Oczywiście strona formacyjna przyszłych duchownych pozostała domeną samego Seminarium. Prócz rozmów o drodze od Seminarium do rektorstwa rozmowa przybliża liczne zainteresowania Dębińskiego, które w zakresie czytelnictwa odnoszą się głównie do literatury faktu (dzienników, pamiętników, raptularzy). Jednym z owoców tej strony zainteresowań ks. Profesora było wydanie niezwykle ciekawych odręcznych zapisków dziennikowych rektora Antoniego Szymańskiego: Zapiski 1929–1934 (Warszawa 2022), na podstawie dwu odnalezionych zeszytów stanowiących zapewne część większej całości. Inna edycja z rękopisów to zbiór listów Anny Jenke do Zygmunta Sułowskiego, wybitnego historyka związanego z KUL–em, znajomego autorki z czasu studiów obojga na UJ. W kręgu działań popularyzacyjnych ks. Dębińskiego widzimy również opracowania sylwetek biograficznych ludzi związanych z nauką i KUL–em, jak wspólnie z Magdaleną Pyter przygotowana sylwetka biograficzna i naukowa Romana Longchamps de Bérier, „bodaj najwybitniejszego polskiego cywilisty”.
Finał rozmów otwiera pytanie Gabrieli Wilczyńskiej: „Co księdza zachwyca?”. Oprócz rzeczy już nam przybliżonych dowiadujemy się czegoś takiego, co – przynajmniej dla mnie – jest znakiem głębokiej wrażliwości, a co chciałbym uczynić puentą mego szkicu: „Zachwyty przychodzą chyba wraz z wiekiem, bo zauważyłem, że lista rzeczy, które wprawiają mnie w zachwyt, znacznie się wydłuża. Ostatnio na przykład trzeba dopisać szczebiotanie i zagadywanie sikorki, która budzi mnie całym rejestrem dźwięków, niewykluczone, że w najwyższych tonach wyrażających swój własny zachwyt nad światem”.
Wróć