logo
FA 7-8/2025 informacje i komentarze

Mariusz Karwowski

Towarzystwa w systemie nauki

Towarzystwa w systemie nauki 1

Towarzystwa naukowe już niebawem staną się pełnoprawnymi uczestnikami systemu nauki. Pozwoli im to starać się o ministerialne dotacje, a ich członkom – startować w konkursach grantowych. Resort nauki przygotowuje rozporządzenie w tej sprawie.

Towarzystwa naukowe przyjęło się uważać, obok Polskiej Akademii Nauk, uczelni oraz jednostek badawczo-rozwojowych, za czwarte ogniwo polskiej nauki. Ich działalność obejmuje m.in. badania naukowe i upowszechnianie ich wyników, popularyzację wiedzy, wspomaganie nauczycieli akademickich w rozwoju naukowym, a także prowadzenie bibliotek i placówek o charakterze archiwalnym i muzealnym. Wraz ze stowarzyszeniami naukowo-technicznymi tworzą społeczny ruch naukowy. Obejmuje on dziś w Polsce 573 organizacje (tyle wypełnionych ankiet nadesłano do przygotowywanego właśnie nowego wydania Słownika polskich towarzystw naukowych), które skupiają kilkaset tysięcy członków. To nie tylko naukowcy, ale także pracownicy kultury bądź ludzie pasjonujący się popularyzacją nauki.

– Dla młodych badaczy to z reguły pierwszy przystanek na naukowej drodze. Debiutują najczęściej w czasopismach i seriach wydawanych właśnie przez towarzystwa – zwraca uwagę prof. Iwona Hofman, od 2019 roku przewodnicząca Rady Towarzystw Naukowych.

Na marginesie systemu

Jeszcze do początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku towarzystwa mogły liczyć na środki przekazywane przez Polską Akademię Nauk. Finansowała ona wówczas działalność statutową 89 towarzystw specjalistycznych i 6 towarzystw ogólnych i regionalnych. Za sprawą decyzji Komitetu Badań Naukowych (ten nieistniejący już organ dysponował wówczas funduszami na naukę) kurek z budżetowymi pieniędzmi jednak zakręcono. Jakby tego było mało, nie uruchomiono wtedy jakichkolwiek mechanizmów subwencyjnych. Był to punkt zwrotny w bogatej historii tych organizacji. Dość powiedzieć, że dzieje najstarszych sięgają ponad dwustu lat wstecz: Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Warszawie powstało w 1808 roku, Towarzystwo Naukowe Krakowskie (dzisiejsza Polska Akademia Umiejętności) w 1815, Lubelskie Towarzystwo Naukowe w 1818, a Towarzystwo Naukowe Płockie w 1820 roku. Dodajmy, co istotne w tym kontekście, że był czas, np. w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy towarzystwa kreowały politykę naukową na równi z uniwersytetami. Dziś pozostają jednak na marginesie systemu nauki.

– Kolejne reformy nauki sprawiły, że towarzystwa znalazły się w stanie instytucjonalnego zawieszenia. Nie do końca wiadomo, czy są instytucjami naukowymi (chociaż prowadzą badania i wydają czasopisma naukowe), czy jednak nie, a przecież stanowią ważną platformę wymiany wiedzy, sieciują naukowców. Nie są też w pełni organizacjami popularyzatorskimi, choć zajmują się krzewieniem wiedzy. Jako społeczeństwo mamy prawo wiedzieć, czym naukowcy się zajmują, czemu służy ich praca. Nie każdy sprawdza się w takiej popularyzatorskiej misji, dlatego istotne jest wsparcie osób i środowisk, które mają w tym doświadczenie i wykonują dobrą robotę dla nas wszystkich. To jest społeczna odpowiedzialność towarzystw naukowych – mówi w rozmowie z FA dr Dorota Olko, przewodnicząca sejmowej podkomisji stałej ds. nauki i szkolnictwa wyższego.

Rzeczywiście, choć realnie wpisują się w politykę naukową państwa, to w świetle obecnych zapisów towarzystwa nie są podmiotami nauki, jak uczelnie czy instytuty. Rzutuje to na ich pozycję w przestrzeni naukowej i znacząco ogranicza możliwości, np. ubiegania się o środki grantowe. Podejmowano wiele inicjatyw zmierzających do naprawienia tej sytuacji. W 2005 roku został przygotowany Memoriał w sprawie zabezpieczenia warunków funkcjonowania i rozwoju społecznego ruchu naukowego w Polsce. Trzy lata później zaprezentowano nawet projekt ustawy o towarzystwach naukowych. Miał na celu poprawę ich funkcjonowania, zwiększenie wpływu na rozwój nauki i wzmocnienie roli w kształtowaniu nowoczesnego społeczeństwa wiedzy.

Ten i wiele innych podobnych projektów pozostało jedynie na papierze. W efekcie towarzystwa funkcjonują nadal w oparciu o ustawę Prawo o stowarzyszeniach z… 1989 roku. Z uwagi na swój ogólny charakter nie uwzględnia ona specyfiki działania społecznego ruchu naukowego. Jej zapisy nie odpowiadają już ani współczesnym uwarunkowaniom, ani potrzebom samych towarzystw. Stąd biorą się ich dzisiejsze problemy.

– Chcę wzmocnić status towarzystw, by mogły funkcjonować jak inne podmioty naukowe – mówi prof. Iwona Hofman, która jest pierwszą kobietą stojącą na czele RTN (obecnie druga kadencja) w jej ponad 60-letniej historii.

O towarzystwach w Sejmie

Rada Towarzystw Naukowych, działająca przy Prezydium PAN, to społeczny, ogólnopolski organ przedstawicielski towarzystw naukowych. Ma status komitetu problemowego PAN. Od wielu lat bezskutecznie zabiega o ustawowe uregulowanie działalności społecznego ruchu naukowego i naukowo-technicznego oraz określenie możliwości finansowania towarzystw z budżetu państwa. W tej chwili utrzymują się głównie ze składek swoich członków.

– Dostrzegamy potrzebę uregulowania sytuacji towarzystw naukowych i uznania ich faktycznego wkładu w system nauki. Od momentu powstania pełnią one ważną rolę, która jednak nie jest odzwierciedlona w naszym prawodawstwie. Dlatego musimy znaleźć sposób, żeby uregulować ich funkcjonowanie w systemie nauki. Zwłaszcza teraz, gdy chcemy postawić na popularyzację, która jest jednym z celów statutowych tych organizacji. Dziwię się, że przez tyle lat tego nie zrobiono – mówi dr Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra nauki.

Jest szansa, że niebawem to się zmieni. I na razie nie będzie do tego potrzebna nowa ustawa. Obecna – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z 2018 roku – w katalogu instytucji tworzących system nauki wymienia uczelnie, federacje, Polską Akademię Nauk, instytuty naukowe PAN, instytuty badawcze, międzynarodowe instytuty naukowe, Centrum Łukasiewicz i instytuty działające w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz, a także Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego i Polską Akademię Umiejętności. O towarzystwach naukowych ani słowa. Wyjściem dla nich mogłaby się okazać grupa określana w ustawie jako „inne podmioty”. Żeby się tam znaleźć, należy jednak spełnić pewne kryteria.

– Podmioty systemu nauki muszą prowadzić działalność naukową jako podstawową oraz wykonywać ją w sposób ciągły, zorganizowany i samodzielny. Niektóre towarzystwa naukowe mogą zatem wypełniać te przesłanki, mimo że nie są explicite wymienione w ustawie. Będzie to jednak wymagało doprecyzowania, w formie rozporządzenia, jakie warunki musi spełnić towarzystwo, aby za taki podmiot zostało uznane – przekonuje Zioło-Pużuk.

Rada Towarzystw Naukowych przygotowała już nawet wstępną listę kryteriów. Składa się z jedenastu punktów:

Zgodnie z założeniami inicjatorów tego pomysłu towarzystwo, którego statutowe zadania wpisują się w powyższy katalog, uznawane byłoby za podmiot naukowy.

– To oczywiście nie rozwiąże problemów finansowych, ale otworzy szereg ścieżek zmieniających postrzeganie towarzystw naukowych i ułatwiających im funkcjonowanie w otoczeniu zewnętrznym. Dzięki ustawowemu określeniu jako podmioty polityki naukowej państwa odzyskałyby status wiarygodnych partnerów dla uczelni i innych instytucji. Umożliwiłoby to też aplikowanie w programach grantowych, zarówno na poziomie samorządów, jak i ogólnopolskim – przekonywała na posiedzeniu sejmowej podkomisji prof. Iwona Hofman.

Nie zmarnować potencjału

Według szacunków RTN, wymienione kryteria naukowości spełniałoby około 320 organizacji, prowadzących w sposób ciągły działalność badawczą, naukową i popularyzującą. Włączenie w system nauki pozwoliłoby im ubiegać się o dotacje celowe i podmiotowe z ministerstwa, a członkowie towarzystw (z ich afiliacją) mogliby brać udział w konkursach grantowych, m.in. Narodowego Centrum Nauki czy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Z pewnością zdynamizowałoby to ich aktywność i stanowiło impuls do dalszego rozwoju. Z kolei dla resortu towarzystwa stałyby się pełnoprawnymi partnerami w dyskusji, z prawem delegowania swoich reprezentantów do gremiów doradczych.

Propozycje RTN są analizowane w ministerstwie. Wiele wskazuje na to, że projekt rozporządzenia zbiegnie się w czasie z planowaną na koniec października premierą Słownika polskich towarzystw naukowych. Będzie to najbardziej aktualna baza danych tego typu instytucji, ukazująca potencjał naukowy i organizacyjny, a także dokumentująca ich znaczenie dla polskiej nauki.

Mariusz Karwowski

Wróć