Zygmunt Lalak

Po raz drugi kieruję procesem przygotowań do ewaluacji jakości działalności naukowej na Uniwersytecie Warszawskim. Czytając raporty zespołów roboczych, śledząc spływające dane o zapełnieniu slotów i zgłoszeniach błędów w bazach danych, zastanawiam się, jaki cel stoi za przedsięwzięciem, które pochłania tak dużo czasu, zaangażowania i środków finansowych. Sądzę, że jest to podstawowe pytanie, na które powinniśmy odpowiedzieć przed uzgodnieniem zasad kolejnej ewaluacji.
Powszechna zgoda środowiska akademickiego co do konieczności wprowadzenia zmian w funkcjonującym modelu ewaluacji polskiej nauki to dobry punkt wyjścia. Jeszcze lepszym byłoby uzgodnienie, czemu tak naprawdę ewaluacja ma służyć. Obecnie efektem ewaluacji jest coś w rodzaju rankingu. Jest to rozwiązanie dalekie od idealnego. Mobilizuje do wzmożonego wysiłku, ale w sposób nieukierunkowany. Jaki kierunek powinniśmy wybrać?
Wydaje się, że ewaluacja jakości działalności naukowej powinna realizować dwa równoważne cele. Po pierwsze, powinna dostarczać rzetelnej, pogłębionej diagnozy kondycji polskiej nauki. Po drugie, powinna wskazywać kierunki rozwoju poszczególnym dyscyplinom, by pobudzać ich systematyczny wzrost. Efektywny proces ewaluacji nie może ograniczać się wyłącznie do podsumowania, spisu z natury, uszeregowania według punktów. To zaledwie wstęp do kolejnego ważnego kroku, czyli wyciągania wniosków i wprowadzania korekt.
Proces oceny jakości działalności naukowej powinien stymulować do osiągania pożądanych efektów – wzrostu jej jakości, widzialności w przestrzeni międzynarodowej oraz wpływu na otoczenie społeczno-gospodarcze. Można to osiągnąć poprzez odpowiednie mechanizmy i narzędzia ewaluacji. Powinny one wzmacniać i nagradzać działania, które w powszechnie przyjętym konsensusie globalnej nauki świadczą o wysokiej jakości pracy badawczej. Nie możemy pomijać bibliometrii. Twarde dane, syntetyczne wskaźniki w postaci liczb i punktów są niezbędne, ale trzeba je projektować i interpretować w przemyślany sposób. Nie tylko liczyć, ale i rozumieć.
Nieodłącznym elementem ewaluacji musi być ocena jakościowa. Część środowiska naukowego oczekuje zwiększanie jej znaczenia. Dobrze by było, gdyby wyniki ewaluacji prowadziły do pogłębionego raportu, który pokazuje mocne i słabe strony oraz możliwe kierunki rozwoju każdej jednostki, uczelni, a wreszcie całego środowiska naukowego. Takie raporty mogłyby stać się drogowskazami dla uczelni i instytucji zarządzających nauką, wskazującymi, gdzie potrzebne są inwestycje, wsparcie systemowe czy zmiana polityki. Właśnie w ten sposób ewaluacja mogłaby się stać rzeczywistym narzędziem rozwoju, a nie tylko rankingowaniem czy nadawaniem etykiet.
Tak określone zadania i mechanizmy ewaluacji powinny być nierozerwalnie powiązane z zasadami finansowania w sektorze szkolnictwa wyższego. W perspektywie strategicznej nie chodzi bowiem o premiowanie wyłącznie wysp doskonałości. Z punktu widzenia uzyskiwania trwałych, długoterminowych efektów, tworzenia solidnych fundamentów dla rozwoju procesu badawczego, konieczne jest budowanie silnych ośrodków funkcjonujących jako całość na najwyższym możliwym poziomie. Taka polityka zapewnia ciągłość działania wartościowych szkół badawczych i uniezależnia działalność instytucji naukowych od krótkookresowych mód i punktowego finansowania wybranych inicjatyw. To nie znaczy, że mamy zapomnieć o tych, którzy wyrastają ponad średnią. To dzięki ich wybitnym osiągnięciom naukowym polskie badania stają się rozpoznawalne i zyskują uznanie. Nie możemy jednak ograniczać się do dostrzegania jakości polskiej nauki tylko w osiągnięciach aktualnych czempionów.
Ewaluacja to narzędzie strategiczne, pozwalające zrozumieć, w jakich obszarach już jesteśmy w światowej awangardzie, a gdzie potrzebne jest dodatkowe wsparcie finansowe czy organizacyjne. W zasadach ewaluacji powinno być też miejsce na narracje o przełomowych odkryciach, na docenienie roli interdyscyplinarności, na uznanie liderów opinii, którzy kształtują światowe debaty naukowe. Jeśli ewaluacja premiować będzie wyłącznie szybkie publikacyjne „zdobycze”, to będziemy grywalizować naukę, sprowadzając ją do zdobywania kolejnych trofeów. Jeśli natomiast nagradzać będziemy wizję i jakość, mamy szansę zbudować trwałą kulturę doskonałości. Skuteczny mechanizm wzmacniania pozytywnych zjawisk w polskiej nauce, skorelowany z przyznawaniem środków budżetowych, leży w najlepszym interesie polskiego środowiska naukowego. Będzie korzystny dla tych, którzy już dziś zaludniają wyspy doskonałości i tych, którzy dopiero do tego dążą.
Wróć