logo
FA 6/2025 życie naukowe

Rozmowa z prof. dr. hab. inż. Jerzym Małachowskim, dyrektorem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Dolina Śmierci wciąż istnieje

Dolina Śmierci wciąż istnieje 1

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski (ur. w 1969 r.) jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. W macierzystej uczelni był dziekanem Wydziału Inżynierii Mechanicznej. Od marca 2024 r. popełnił obowiązki dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a od czerwca 2024 r. jest dyrektorem tej agencji.
Jego zainteresowania naukowo-badawcze i wdrożeniowo-technologiczne skupiają się na metodach badań materiałów i konstrukcji, metodach badań komputerowych i analiz symulacyjnych w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem i obronnością oraz metodach badań w zagadnieniach związanych z inżynierią biomedyczną.
Prof. J. Małachowski kierował wieloma projektami oraz uczestniczył jako wykonawca w ponad 30 projektach naukowych finansowanych przez NCN, NCBR, EU (FP6, FP7 i Horyzont 2020), EDA (European Defence Agency) i Science for Peace and Security (SPS-NATO). Efekty tych badań to m.in. 9 uzyskanych patentów oraz 3 kolejne w zatwierdzeniu; srebrny medal na Światowych Targach Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik „Brussels INNOVA 2009”; 8 wdrożeń rozwiązań technologicznych zrealizowanych na rzecz podmiotów gospodarczych oraz kilkanaście ekspertyz technologicznych. Jest autorem i współautorem ok. 600 publikacji. Wypromował 8 doktorów. Fot. Dariusz Iwanski

Chciałbym, żeby Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wróciło do korzeni, bo przecież z założenia miało być agencją finansującą badania naukowe i rozwój, zapewniając tym samym wsparcie finansowe projektom na wszystkich poziomach gotowości technologicznej: od wstępnych badań przemysłowych, aż do opracowania innowacyjnego produktu, usługi lub technologii.

Nie bał się pan objąć funkcji dyrektora NCBR, znając sytuację niektórych pana poprzedników na tym stanowisku?

Najpierw zostałem powołany na stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora, a dopiero potem stanąłem do konkursu. Nie ukrywam, że w trakcie „okresu próbnego” poznałem tę organizację, zakres działalności, wielość i wymiar problemów, jakie czekają na rozwiązanie. Początkowo byłem lekko przytłoczony liczbą informacji i skalą wyzwań. Okazało się, że i tak nie wiedziałem wszystkiego. Mamy bardzo dużą liczbę beneficjentów i bardzo wiele spraw, które wynikają z braku rozliczeń, niedowiezienia pewnych kamieni milowych czy też efektów projektów. Przeprowadziliśmy szeroki audyt i na podstawie wyników pokontrolnych musieliśmy podjąć decyzje o wstrzymaniu finansowania wielu projektów, a w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości – zainicjować windykację nieprawidłowo wydatkowanych środków. Ponadto NCBR od 2024 r. uczestniczy, także jako pokrzywdzony, w prowadzonych postępowaniach karnych. Musimy sobie zdawać sprawę, że NCBR poddaje ocenie rocznie średnio około 2500 projektów, z których określony procent przechodzi do fazy realizacyjnej. Dokonujemy także oceny projektów zakończonych z punktu widzenia osiągniętych efektów – powstają raporty oceny możliwości wdrożeniowych i oceny samego już procesu komercjalizacji, jeżeli takowy już został zainicjowany. Średni okres podlegający takiej ocenie trwałościowej wynosi 5 lat. Ogólna liczba projektów, którymi się opiekujemy, czyli są w trakcie realizacji i w okresie trwałości, to około 7000. Mówię o tym, żeby pokazać skalę działalności agencji.

Ile osób to robi?

Bezpośrednio tylko w tej działalności zaangażowanych jest ponad 300 pracowników z kilku działów.

Wróćmy do pierwszego pytania…

Niewątpliwie sytuacja była stresująca, jednak pewność, że NCBR wróci pod skrzydła ministra nauki i szkolnictwa wyższego była bardzo optymistyczna i inspirująca. Gdybym nie uzyskał takiego zapewnienia, zapewne nie podjąłbym się pełnienia tej funkcji. To był okres, gdy pod nadzorem poprzedniego ministerstwa moi poprzednicy praktycznie od roku 2022 byli co około sześć miesięcy wymieniani. Chciałbym, żeby Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wróciło do korzeni, bo przecież z założenia miało być agencją finansującą badania naukowe i rozwój, zapewniając tym samym wsparcie finansowe projektom na wszystkich poziomach gotowości technologicznej: od wstępnych badań przemysłowych, aż do opracowania innowacyjnego produktu, usługi lub technologii, zastępując w tej roli Komitet Badań Naukowych. Miałem też obawę, czy podołam zadaniom wynikającym ze zmiany roli NCBR. W pewnym momencie pojawiła się duża pula środków europejskich. Program Operacyjny Inteligentny Rozwój skierowany były bardziej do przedsiębiorstw (mikro, małych i średnich oraz dużych, w tym spółek typu spin-off) oraz do konsorcjów przedsiębiorstw i konsorcjów przedsiębiorstw z jednostkami naukowymi. To zmieniło funkcjonowanie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Chcemy teraz jednak wrócić do założeń, które przyświecały powstaniu NCBR. Centrum powinno być bardziej skierowane do świata nauki i być pomostem między nauką a gospodarką. Dużą uwagę przykładamy także do zapewniania dobrych warunków rozwoju kadry naukowej. Szczególny nacisk kładziony jest na wspieranie młodych naukowców. Mam na myśli np. programy LIDER i Uczelnie Przyszłości. Celem realizowanych programów i projektów jest nie tylko podniesienie potencjału polskich podmiotów naukowych i przemysłowych, ale także dążenie do niezależności technologicznej poprzez tworzenie polskiego know-how w zakresie szeregu technologii, w tym także w obszarze bezpieczeństwa i obronności państwa. W ten sposób tworzymy świat innowacji i budujemy nowoczesną teraźniejszość i przyszłość, stając się liderem inteligentnego rozwoju, kluczowym graczem na rzecz wzrostu innowacyjności polskiej gospodarki.

Mam wrażenie, że NCBR, dysponując dużymi pieniędzmi publicznymi, pełni funkcję pośrednika w partnerstwie publiczno-prywatnym. Niedawno mówił pan, że jesteście największą agencją tego rodzaju w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy kłopoty z ostatnich lat nie wynikają z niezrozumienia zasad takiej współpracy?

Dzisiaj mamy taką sytuację, że w większości to firmy są liderami przedsięwzięć projektowych w NCBR. Gdy spojrzałem na statystyki dotyczące projektów, które dotychczas finansowało Centrum, okazało się, że w okresie siedemnastu lat – praktycznie weszliśmy w osiemnasty rok działania – ok. 37 procent naszych grantów skierowane było do podmiotów biznesowych, 35 procent do jednostek naukowych, a reszta do konsorcjów. Spotykam się z głosami, że innowacje tworzy nauka, ale liderami projektów finansowanych przez NCBR w większości są firmy. W swoim exposé po objęciu funkcji dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przedstawiłem dwa główne cele. Pierwszy to powrót NCBR do nauki, do tradycji dofinansowywania projektów i rozwijania silnej współpracy nauki z biznesem przy ich realizacji. Druga sprawa to odbudowanie pozytywnego wizerunku agencji.

Jak pan sobie wyobraża powrót NCBR do finansowania nauki?

W tej chwili w budżecie NCBR krajowe środki budżetowe stanowią ok. 20-25 procent, reszta to środki z budżetu Unii Europejskiej; mamy też środki na programy bilateralne. Unia wymaga, żeby liderem projektów przez nią finansowanych była firma, biznes, a nie instytucja naukowa. Chodzi nam zatem o to, aby partner czy lider przemysłowy mógł działać we współpracy z podmiotem naukowym nie tylko poprzez zadania w postaci zleceń, ekspertyz, ale by ośrodki naukowe były inspiracją do rozwoju i wdrażania innowacji, gdyż wiemy że dzisiaj, zgodnie ze strategią rządową, dążymy do rozwoju polskiej gospodarki opartej na wiedzy, w której kluczowa realizacja będzie opierać się m.in. na takich filarach jak: inwestycje w naukę, transformacja energetyczna, rozwój nowoczesnych technologii, rozbudowa potencjału w zakresie bezpieczeństwa i obronności kraju oraz wsparcie współpracy nauki z biznesem. W tym roku wiele z naszych projektów, także tych realizowanych ze środków europejskich, jest adresowana głównie do konsorcjów, w tym konsorcjów naukowych. W przypadku przedsiębiorstw, które często nie mają kapitału na innowacje i potencjału innowacyjnego, środek ciężkości przechodzi na naukę – to partnerzy naukowi mają być elementem prawnym umów konsorcyjnych i realizować projekty współodpowiedzialnie. Dzisiaj w większości konkursów (nie we wszystkich), które ogłasza NCBR, wnioskodawcy muszą przedstawiać projekty, które będą realizowane przez konsorcja z udziałem partnerów naukowych lub przez same jednostki naukowe. To powoduje, że źródeł rozwiązań innowacyjnych poszukujemy zarówno w jednostkach naukowych, jak i w konsorcjach tworzonych przy ich udziale z przedsiębiorstwami.

Czy dzięki temu zmienił się odsetek środków NCBR, które trafiają do nauki?

Szansa na to pojawi się dopiero w momencie, kiedy usiądziemy do stołu rozmów, dyskutując o kolejnej perspektywie finansowej środków europejskich w takim sensie, że będziemy mieli możliwość definiowania kierunków strategicznych rozwoju kraju, określania do kogo, do jakich partnerów, do jakich beneficjentów środki unijne trafią. W przypadku środków krajowych na realizację programów strategicznych beneficjentami są zarówno przedsiębiorcy, jednostki naukowe, jak też i konsorcja powstałe przy ich udziale. Uzależnione jest to w dużej mierze od poziomu gotowości technologicznej proponowanego rozwiązania i oceny potencjału wdrożeniowego.

Czyli uważa pan, że możliwe jest zindywidualizowanie sposobów funkcjonowania funduszy europejskich?

Nawet w tej chwili wdrażając program STEP, czyli platformę krytycznych technologii, rozmawiamy z ministerstwem funduszy i polityki regionalnej, uszczegóławiając konkretne technologie i obszary, w które chcemy inwestować, mając na względzie takie sektory jak biotechnologia, czyste i zasobooszczędne technologie oraz technologie cyfrowe, które mogą być rozwijane także dla potrzeb bezpieczeństw i obronności państwa. To nowe narzędzie, które się pojawiło w Unii Europejskiej w roku 2024, a obecnie jest wdrażane także w Polsce.

Czy priorytety naukowe i technologiczne są potrzebne państwu i czy mamy zdefiniowane te priorytety?

Uważam, że najlepsze, co może być dzisiaj, to nie tworzenie programów horyzontalnych, bo one de facto powodują, że kierunek rozwoju kraju nie jest wyraźnie zdefiniowany. Liczą się wówczas innowacje, badania i rozwój uwzględniające np. cyfryzację, zazielenienie, internacjonalizację oraz wzrost kompetencyjności. W programie STEP, który teraz będziemy wdrażać, mamy trzy zdefiniowane kierunki rozwoju: biotechnologię, rozwiązania energooszczędne czy zasobooszczędne, czyli związane z transformacją energetyczną, oraz szeroko pojętą cyfryzację. Obszary te wskazane zostały przez Komisję Europejską i mają na względzie rozwój i uniezależnienie się Europy od zasobów zewnętrznych, a zarazem pokazanie, że w Polsce mamy także potencjał na rozwój tego typu krytycznych, strategicznych obszarów technologicznych. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju dysponuje też środkami krajowymi, które stanowią około 1/5 naszego budżetu. Mamy programy strategiczne, które są ustalane na poziomie rządowym. Łatwiej by nam było opracowywać i wdrażać te programy, gdyby ich tematyka wyraźniej wybrzmiewała w polityce naukowej państwa. Obecny dokument pod tą nazwą jest zbyt ogólny, a właśnie w nim powinny być jasno określone priorytety naukowe państwa. Bardzo liczę na to, że w nowym tego typu dokumencie, nad którym, jak wiem, trwają prace, zostaną jasno określone główne kierunki rozwoju kraju, a za nimi priorytety naukowe, które temu rozwojowi będą służyły. To mają być badania, które przełożą się na rozwój, na innowacje i na współpracę nauki z biznesem tak, aby krajowa przedsiębiorczość mogła korzystać z naszych własnych technologii, ale także inspirowała ich powstawanie. Z punktu widzenia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju widzimy takie cztery główne obszary i kierunki: zdrowie publiczne, a w tym zapewnione bezpieczeństwo lekowe i całościowa transformacja w kierunku opieki zdrowotnej opartej na wartości; szeroko pojęta cyfryzacja, bo ona nieubłaganie nas codziennie wszystkich doświadcza, a chodzi np. o zagadnienia związane z cyberbezpieczeństwem i sztuczną inteligencją, która przenika do naszej rzeczywistość przez każdą szczelinę; transformacja energetyczna kraju – konflikt na Ukrainie pokazał, że Polska musi zdywersyfikować źródła energetyczne, gdyż na pewno musimy opracować rozwiązania alternatywne dla źródeł kopalnych oraz szeroko pojęty wzrost nakładów na badania na rzecz obronności i bezpieczeństwa. Warto byśmy wspomnieli także o wsparciu rozwoju energetyki jądrowej, a to w środkach krajowych NCBR jest jeszcze jeden kierunek, który także wiąże się z transformacją energetyczną.

A rolnictwo i bezpieczeństwo żywności?

Na pewno jest to ważny obszar. W tym zakresie mamy w planach program AGROSTRATEG finansowany ze środków krajowych, aktualnie trwają prace nad jego zdefiniowaniem. W AGROSTRATEG-u kładziemy nacisk na obszar rolny, stojący u podstaw zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Bezpieczeństwo żywności, a także jej wpływ na zdrowie są z kolei przedmiotem zainteresowania w programie NUTRITECH.

Jaką rolę pełni NCBR w przejściu od badań podstawowych do produkcji na rynek? Czy zasypaliśmy już tak zwaną Dolinę Śmierci?

Mamy Narodowe Centrum Nauki skupione na badaniach podstawowych, czyli powiedzmy pierwszym, drugim, a nawet trzecim stopniu gotowości technologicznej, oraz NCBR finansujące badania i prace nad technologiami od poziomu szóstego, ale raczej siódmego, do dziewiątego. Zatem Dolina Śmierci, czyli brak możliwości finansowania projektów dotyczących badań między czwartym a szóstym stopniem gotowości technologicznej, niestety ciągle istnieje. Trzeba przyznać, że w naszym systemie finansowania nauki nadal nie wypełniamy luki pomiędzy poziomem nauk podstawowych, a poziomem badań i rozwiązań istniejących na poziomie demonstratorów technologii (6 poziom TRL), które mają potencjał do rozwoju i następnie wdrożenia. Kiedyś był Program Badań Stosowanych, który miał wypełniać lukę między naukami podstawowymi, a tymi rezultatami badań, które już są gotowe do wdrożenia, czyli tego, co obecnie finansujemy. Teraz wyniki PBS są oceniane. Zapewne wkrótce będziemy mogli opublikować raport na ten temat. Pojawią się w nim informacje, ile z tych projektów znalazło kontynuację w postaci dalszego finansowania przez NCBR na poziomach gotowości technologicznej od 6 do 9. Myślę, że dobrym pomysłem jest uruchomienie Narodowego Programu Badań Stosowanych, co postuluje prof. Marek Gzik, sekretarz stanu w MNiSW.

Wśród programów skierowanych bezpośrednio do naukowców jest Lider.

To jeden z najstarszych i wciąż realizowanych programów NCBR, skierowany do młodych badaczy. Zakończyliśmy już 15 konkursów Lidera. W ostatnim wyłoniliśmy 56 beneficjentów, którzy otrzymali dofinansowanie na realizację projektów mających szansę na komercjalizację. Program zaczął się od poziomu około jednego miliona złotych dofinansowania na projekt. Teraz jego wartość sięga 1,8 mln złotych. Robimy szkolenia dla laureatów konkursów, dotyczące m.in. komercjalizacji potencjału, który powstaje w wyniku realizacji tych projektów. Chcemy pokazać aspekt komercjalizacyjny, wdrożeniowy ich pracy i zainspirować ich do tego rodzaju działań. Dotychczas ten program bardziej się skupiał na badaniach, na etapie przed „Doliną Śmierci”. Nowe wydanie programu Lider będzie skierowane bardziej ku badaniom stosowanym i komercjalizacji osiągniętych wyników. Chcemy wcześniej przygotować potencjalnych beneficjentów, czyli tych, którzy zamierzają złożyć wniosek do Lidera, nie tylko do rozwiązania problemu naukowego, ale także wskazania jego potencjału wdrożeniowego.

Niemal pół miliarda złotych ze środków NCBR, czyli spora część budżetu, trafia do jednej firmy – VIGO Photonics. O co chodzi?

W Unii Europejskiej mamy tak zwane programy IPCEI (Important Projects of Common European Interest). Muszą one charakteryzować się wysokim poziomem innowacyjności, pozytywnie wpływać na środowisko i na wzrost konkurencyjności europejskiego przemysłu. Wnioski przechodzą ocenę brukselską. Firma VIGO Photonics poddała swoją technologię – jej poziom zaawansowania i potencjał wdrożeniowy – ocenie ekspertów unijnych. Projekt „HyperPIC – Fotoniczne układy scalone do zastosowań w średniej podczerwieni” został wybrany do finansowania w konkursie IPCEI – Microelectronics/ Communication Technologies, realizowanym przez NCBR z programu FENG. Warto zauważyć, że dofinansowanie publiczne stanowi tylko część kosztów projektu. HyperPIC to także wieloletni program inwestycyjny, który ma być impulsem do rozwoju polskiego klastra technologii fotonicznych, czyli jednej z technologii, która wpisuje się w tzw. obszar deep-tech (technologie chronione, przełomowe, unikatowe i trudne do odtworzenia), a która stanowi o przewadze technologicznej kraju w danym obszarze.

Wrócę do nowego Lidera. Czy w nim będzie jakiś komponent finansowy na wdrożenie tego, co naukowcy odkryją, czy tylko szkolenia?

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju finansuje i współfinansuje badania i rozwój innowacji. Tylko w jednym przedsięwzięciu jest moduł wdrożenia innowacji w ramach ścieżki SMART, czyli generalnie faza finasowania wdrożeń jest po stronie zainteresowanych firm. Natomiast NCBR zrobi wszystko, żeby doprowadzić do sfinansowania wypracowanej technologii i dokonania jej oceny pod kątem możliwości komercjalizacji, żeby jej potencjał wdrożeniowy był precyzyjnie określony, żeby nie budził wątpliwości, żeby zainteresowana firma wiedziała, czy opłaca się inwestować w dane rozwiązanie. Mamy jednak pewne narzędzia, fundusze, w których jesteśmy instytucją pośredniczącą. W programach bilateralnych, które tworzymy we współpracy z partnerami z Norwegii, Liechtensteinu czy Szwajcarii, są środki na finansowanie badań stosowanych. Na przykład w programie polsko-szwajcarskim jest łącznie blisko 40 milionów franków szwajcarskich. Natomiast poziom środków z programu norweskiego zbliża się do 100 milionów euro. Czyli razem tak naprawdę mamy jakieś 600-700 milionów złotych, z których możemy sfinansować badania, jakie obecnie trafiają do „Doliny Śmierci”. Jesienią będziemy dopracowywać dokumentację, a zapewne w roku 2026 zorganizujemy pierwsze konkursy. Wydaje mi się, że gdybyśmy mieli odpowiednie środki skierowane na ten cel, czyli działania między 4 a 6 stopniem gotowości technologicznej, bylibyśmy w stanie zasypać „Dolinę Śmierci”.

Wreszcie powstała strategia działania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Kto ją stworzył i po co, skoro tyle lat agencja funkcjonowała bez takiego dokumentu?

Stworzyliśmy ją sami we współpracy z nadzorującym NCBR ministrem nauki. „Dojrzewamy” jako agencja i dochodzimy do wieku 18 lat (NCBR powstało w 2007 roku – red.). To najwyższy czas by wytyczyć sobie kierunek dojrzałego rozwoju. Wskazuje go nasza strategia. Dotyka ona spraw wybrzmiewających w polityce rządowej. Tak musiało być, gdyż jesteśmy agencją rządową. Polityka rozwoju kraju jest oparta na szeregu elementów, a działalność Narodowego Centrum Badań i Rozwoju wpisuje się w kilka z nich. Na pewno będziemy współfinansować programy związane z transformacją energetyczną (rozwój zielonej energii i zmniejszenie energochłonności), zadania związane z rozwojem technologii cyfrowych (w tym technologie kwantowe, technologie chmury obliczeniowej, rozwój w oparciu o szerokopasmowe sieci łączności), zadania związane z bezpieczeństwem i obronnością państwa (w tym w obszarze informacji i cyberbezpieczeństwa, ale także w kierunku wzmocnienia zdolności Sił Zbrojnych) oraz w obszarze poprawy efektywności, dostępności i jakości ochrony zdrowia (w tym zwalczanie chorób cywilizacyjnych, medycyna regeneracyjna i nowe leki). Wszystko to ma na celu podnieść odporność i konkurencyjność gospodarki polskiej (wzrost produktywności, lepszy klimat inwestycyjny, silny sektor MŚP, silny rynek kapitałowy, poprawa konkurencyjności przemysłu i rolnictwa, wzrost innowacyjności), który jest możliwy dzięki łączeniu światów biznesu i nauki. Spowoduje to jednocześnie wzmocnienie bazy naukowej i technologicznej UE oraz wzmocnienie europejskiej przestrzeni badawczej. Wchodzimy w 18 rok funkcjonowania i wyciągamy wnioski z minionego okresu. W porozumieniu z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej wprowadziliśmy narzędzia, które poprawiają funkcjonowanie NCBR. To jest pakiet działań, który nazywamy planem naprawczym. Nowa strategia NCBR na okres 2025-2030 wytycza kilka kierunków, które owskaźnikowaliśmy i na bieżąco monitorujemy, aby osiągnąć założone cele. Dążymy do takiej instytucji, która efektywnie wspiera współpracę nauki z biznesem, budując ją na takich wartościach, jak transparentność, wiarygodność, zaufanie oraz responsywność w kontaktach z naszymi interesariuszami. Określiliśmy szereg cech, które mają pokazać nową twarz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Są zastrzeżenia do sposobu i przejrzystości ocen projektów w NCBR. Czy w strategii jest zapisane coś, co pomoże właśnie tę sytuację zmienić?

Rozumiemy te zastrzeżenia i dlatego pewne rozwiązania, które mają ten element poprawić, wprowadzamy w planie naprawczym. Wszystkie obowiązujące procedury z punktu widzenia terminowości realizacji, konfliktu interesów, odpowiedzialności po stronie NCBR, przejrzystość procesu oceny oraz pełen proces cyfryzacji w kontaktach z interesariuszami ulegają modyfikacjom czy korektom w celu znacznego usprawnienia tej współpracy. Dajemy w ten sposób możliwość naszym potencjalnym beneficjentom na podjęcie reakcji w przypadku, gdy coś budzi ich wątpliwości.

Skoro macie już strategię i program naprawczy, wprowadzacie nowy sposób działania, a NCBR wraca do nauki, to co będzie dla was egzaminem dojrzałości?

W mojej opinii dwa działania, na których się w tej chwili koncentrujemy. Pierwszym momentem sprawdzającym będzie początek wakacji tego roku, gdy staniemy się „dorośli” i musimy objąć pełną cyfryzacją dwa duże programy. Pierwszy z nich to wart blisko miliard osiemset milionów złotych program STEP, ukierunkowany na technologie krytyczne z punktu widzenia całej Europy oraz program horyzontalny Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, ścieżka SMART Konsorcja z budżetem miliarda złotych. Wdrożenie i sprawne uruchomienie dwóch prawie równolegle biegnących naborów w obu programach będzie jedną z form naszego testu dojrzałości, a tym samym oceną funkcjonowania pierwszych wdrożonych zmian i ich wpływu na funkcjonowanie Centrum.

Kto może ocenić wniosek z biznesu na opracowanie nowej technologii, czy przedstawiona droga do sukcesu jest skuteczna?

Nabór na ekspertów programu FENG jest otwarty. W programie STEP, gdzie finansowane technologie muszą być na poziomie europejskim, będziemy z tej grupy ekspertów, którą mamy dotychczas, wyłaniać takich, którzy są w stanie ocenić proponowane rozwiązania technologiczne na poziomie nie kraju, regionu, tylko na poziomie europejskim. Jesteśmy otwarci na nowych ekspertów i prowadzimy stały ich nabór.

Czy to będą eksperci międzynarodowi?

Przepisy ustawy o języku polskim zmuszają nas do przyjmowania wniosków w języku ojczystym, co dzisiaj wyklucza udział ekspertów zagranicznych w ocenie. Kluczową informacją i w pewnym stopniu ograniczeniem jest możliwość wypływu informacji o polskich podmiotach i konsorcjach, ich planach naukowych oraz rozwojowych. Musimy ten fakt brać pod uwagę. Jeżeli wejdzie w życie zmodyfikowana ustawa o języku polskim, która pozwoli na przyjmowanie wniosków w języku angielskim, to wyjdziemy naprzeciw temu wyzwaniu, mając jednak na uwadze potrzebę nieujawniania szeregu kluczowych informacji.

Wasze programy są skierowane głównie do inżynierów. Czy to jest trafna konstatacja?

W większości przypadków można odnieść takie wrażenie (lekko ponad 70 procent projektów NCBR dotychczas trafiło do branży nauk inżynieryjno-technicznych oraz technologicznych), ale nie do końca tak jest. Dzisiaj każdy projekt zawiera komponent interdyscyplinarny. Trzeba go ocenić pod kątem innowacyjności, od strony prawnej oraz w aspekcie generowanych skutków społecznych. Trzeba także dokonać rzetelnej oceny ekonomiczno-finansowej, sprawdzić, jak proponowane rozwiązanie, technologia przełożą się i na rozwój społeczny, i na rozwój gospodarczy, jakie realizacja projektu będzie generować skutki. Także szereg branż i zespołów innych niż inżynieryjno-technologiczna uczestniczy w realizacji projektów dofinansowywanych przez NCBR. Blisko 10 procent dotychczasowych programów agencji skierowanych było także do branży medycznej i podobny procent na rzecz przetwórstwa rolno-spożywczego.

Jakie środki trafiły z NCBR do humanistów i nauk społecznych?

Projekty, których głównym celem było opracowanie innowacyjnych rozwiązań w obszarze ekonomii oraz innych nauk społecznych, z ukierunkowaniem na zastosowanie w gospodarce były dofinansowane np. w ramach POIR. Szczegółowo zostało to opisane w niedawno opublikowanym raporcie Podsumowanie Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój w oparciu o wnioski złożone i dofinansowane przez NCBR w latach 2016-2022. Projekty te dotyczyły problematyki związanej z marketingiem, zarządzaniem (w tym zarządzaniem zasobami ludzkimi), finansami, bankowością, edukacją, profilaktyką zdrowotną, psychologią, a nawet turystyką – w szczególności w kontekście zarządzania procesami biznesowymi. Warto podkreślić, że wiele z tych projektów miało charakter interdyscyplinarny, łącząc nauki społeczne z innymi dziedzinami wiedzy, a także wykorzystując zaawansowane technologie komputerowe do rozwiązywania problemów badawczych. Kwota dofinansowania projektów dotychczas rekomendowanych do dofinansowania w tym obszarze to blisko 1,25 mld zł.

Mieliście sporo programów europejskich finansujących rozwój dydaktyki na poziomie wyższym. Jaka część z 80 miliardów, które do tej pory NCBR wydało, przeznaczono na tego rodzaju zadania?

NCBR jest instytucją, która wdraża środki dla szkolnictwa wyższego. W ramach programów unijnych POWER i FERS na rozwój szkolnictwa wyższego NCBR dotychczas przeznaczyło 5,27 mld zł. W perspektywie finansowej 2021-2027, którą teraz realizujemy, na Program Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego mamy 722,5 mln euro. W tym roku łączna kwota alokacji wszystkich konkursów FERS to 360 mln zł.

Na dwóch spotkaniach naukowców z premierem i z panią marszałek Senatu sporo rozmawiano o NCBR, ale nie było przedstawiciela NCBR, choć byli przedstawiciele NCN, Agencji Badań Medycznych i FNP.

Wiemy, że NCBR to instytucja, która dzisiaj pełni jedną z kluczowych ról w zakresie wdrażania projektów strategicznych dla rozwoju kraju oraz programów unijnych na rzecz nowoczesnej gospodarki i rozwoju społecznego, która łączy świat nauki i biznesu, a także intensywnie działa na rzecz umiędzynarodowienia polskich podmiotów naukowych i biznesowych. Dlatego myślę, że nasz głos silnie wybrzmiewa w szeregu naszych działań i na wielu spotkaniach, targach i konferencjach. Czy z punktu widzenia polityki naukowej mamy ambicje do bycia Stanami Zjednoczonymi, czy jednak powinniśmy spojrzeć na bliższy nam model skandynawski? W mojej opinii bliżej nam jest do modelu skandynawskiego. Nauka winna służyć rozwojowi społecznemu i gospodarczemu. Nie stać nas pewnie dzisiaj na odkrycia naukowe na poziomie Nagrody Nobla, ale zbudowaliśmy olbrzymi kapitał ludzki i laboratoryjno-sprzętowy, co pozwala wypracować priorytety z punktu widzenia dalszego rozwoju kraju. Rozpraszanie środków nie jest w takiej chwili dobrym pomysłem. Myślę, że wszystkie nasze działania winny się skupić na tym, aby poziom dofinasowania badań naukowych i prac rozwojowych w Polsce mógł przynajmniej osiągnąć średni poziom europejski, tj. 2,2 procent PKB. Od projektu i prototypu zaczyna się każdy przełom, a każda złotówka zainwestowana w badania i innowacje generuje od 4 do 7 złotych zwrotu dla gospodarki (w niektórych statystykach podaje się nawet zakres od 10 do 13 zł zwrotu). Wiemy także, że polscy naukowcy odnoszą światowe sukcesy, budując markę Polski za granicą. Mamy sprawdzone wzorce, na których możemy budować rozwój naszego kraju.

Nie obawia się pan, że jest ostatnim dyrektorem NCBR?

Nie obawiam się. Myślę, że NCBR musi przejść pewne zmiany, ale też musi istnieć jako instytucja, która sprawnie finansuje i współfinansuje badania służące rozwojowi kraju, zapewnia rozwój i wsparcie jednostkom szkolnictwa wyższego i instytucjom badawczym, ale także sprawnie i efektywnie działa na polu umiędzynarodowienia polskiej nauki i przedsiębiorczości. My takie zmiany przygotowaliśmy i wdrażamy. Szczególną rolę w działaniu NCBR nabierają także inicjatywy międzynarodowe. W roku 2025 NCBR zaplanowało uruchomienie ponad dwudziestu konkursów międzynarodowych na realizację projektów badawczo-rozwojowych. Warto także podkreślić, że w strukturze NCBR funkcjonuje Krajowy Punkt Kontaktowy Programów Europejskich, którego funkcjonowanie jest przede wszystkim ukierunkowane na zwiększanie udziału polskich podmiotów w Programie Ramowym Horyzont Europa. W pierwszych 593 konkursach polskie organizacje uzyskały z budżetu programu Horyzont Europa 716,3 mln euro dofinansowania netto na realizację 1343 projektów, co oznacza odpowiednio: ponad dwukrotny wzrost wartości finansowania w porównaniu z analogicznym etapem Horyzontu 2020 (331,9 mln euro) oraz wzrost liczby realizowanych projektów z udziałem polskich podmiotów o ponad 32 procent (1017 projektów w H2020).

Pierwszy dyrektor NCBR, podobnie jak pan, był żołnierzem. Czy kariera wojskowa, wojskowy sposób funkcjonowania ma dla pana jeszcze jakieś znaczenie, pomaga czy utrudnia aktywność w nauce?

Wojsko wpoiło we mnie szereg pomocnych w życiu cech. Wprowadziło poczucie odpowiedzialności za przyjęte terminy i zobowiązania, nauczyło systematyczności, wytrwałości, ale przede wszystkim nauczyło współpracy w zespole oraz z innymi zespołami, aby realizować i osiągać wspólne cele. W wojsku człowiek bywa poddawany ekstremalnym warunkom, a to buduje charakter. Wojskowe nawyki zapewniają w pewien sposób stabilność i umiejętność działania w warunkach ekstremalnych. To się dało odczuć w NCBR w okresie, gdy zaczynałem tu pełnić swoją funkcję, a sytuacja agencji nie była jasna. Doznajemy czasami porażek, ale najważniejsze, że mamy wypracowany stabilny i jasno określony kierunek dalszego rozwoju agencji. Jeżeli są porażki, to trzeba umieć wyciągać z nich wnioski, szybko naprawić to, co jest możliwe i niezbędne oraz wyciągać wnioski na przyszłość, abyśmy z nową energią dążyli do osiągniecia założonych celów.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Wróć