logo
FA 5/2025 okolice nauki

Juliusz Gałkowski

Obraz ostateczny – pytanie zasadnicze

Obraz ostateczny – pytanie zasadnicze 1

Jeżeli życie człowieka jest „podążaniem ku śmierci” to niewątpliwie starość, jako ostatni etap naszego bytowania, jest najmocniej ze śmiercią powiązana. A zasadniczym tematem książki prof. Marii Poprzęckiej są te dwa zagadnienia: relacji obrazu i śmierci oraz twórczości artystów w wieku dojrzałym.

W tym drugim przypadku chodzi o Louise Bourgeois i Jacka Sempolińskiego. Autorka staje (a czytelnika stawia) przed pytaniem, co jest siłą, która powoduje, że dzieła powstałe pod koniec życia mogą być swoistym „rozkwitem” twórczości wielkich artystów. Zestawienie tych dwojga twórców jest szczególnie interesujące (i pomocne!) przy próbie odpowiedzi na to pytanie. Nie tylko dlatego, że ich wystawy – zupełnie przypadkowo – zostały zestawione w galerii Zachęty w jednym roku, ale też dlatego, że trudno o bardziej odmienne postacie, nie tylko w twórczości, ale także jako osobowości. Jednakże w przypadku obojga widzimy nie tylko bujny rozkwit twórczości, ale także intersujące przemiany, aby nie powiedzieć rozwój.

Ta konstatacja prowadzi prof. Poprzęcką do wniosku, że pod koniec życia możliwa jest swoista „rebelia”, rewolucyjna przemiana i że to ona właśnie jest tym, co prowadzi do rozkwitu w jesieni (o ile nie zimie) życia. Co więcej, autorka zdaje sobie sprawę, że takie postawienie kwestii jest sprzeczne z powszechnym poglądem, że dojrzały artysta powinien być mędrcem, który spokojnie korzysta ze swojej dojrzałości i wieku.

Jednakże cała książka prowadzi nas do tej myśli i nawet jeżeli się z nią nie zgadzamy, widać że autorka swoją tezę opiera nie tylko na przykładzie tych dwojga artystów. I nie samych malarzy, jak Tycjan, Rembrandt czy Picasso. Bowiem jest to praca nie tyle o starości i starzeniu (chociaż to bardzo modny temat), co o zetknięciu się sztuki i śmierci, konfrontacji sztuki z przemijaniem. Jest to temat frapujący: o ile życie ludzie przemija i jest krótkie, to sztuka, w samym założeniu, jest wieczna. Nie przypadkowo Poprzędzka odnosi się do słynnej maksymy „ars longa, vita brevis”.

Ale swoją opowieść zaczyna ona od innego wydarzenia, które miało miejsce w Zachęcie. Chodzi o zabójstwo Gabriela Narutowicza. Zastanawia się, co widział „gasnący” prezydent. Jakie obrazy jawiły się przed nim w ostatnich chwilach. Skoro – jak głosi popularne powiedzenie – w chwili śmierci przed oczyma przebiega nam całe życie, to zdaje się, że ten ostatni widok pełni pewną – niezwykle istotną – rolę. Dlatego też w dalszym ciągu wypełnionego erudycyjnymi odniesieniami tekstu właśnie zetkniecie się wieczności z doczesnością dominuje.

Owe rozważania dotyczą nie tylko wydarzenia z polskich dziejów. Autorka odnosi się do dzieł znanych na całym świecie. Opera Verdiego, książka Dana Browna, teksty Poego, Zoli, Prousta czy Wilda – one wszystkie mówią nam o ważnym, a jakże często pomijanym aspekcie naszego stosunku do śmierci i przemijania. Chodzi o estetyczne zagadnienie naszego postrzegania końca ludzkiego życia. Czy śmierć jest ładna, czy brzydka? I nie chodzi o kwestę etyczną: godziwa śmierć może stać się piękną, ale czy piękne pod względem wizualnym umieranie staje się przez to „dobrą śmiercią”? Takie pytania jawią się w dalekim planie rozważań wybitnej historyk sztuki. W tej sytuacji zupełnie logiczne jest pytanie o erupcję talentu w ostatnich latach życia artystów.

Mniej więcej od XIX wieku pojawiło się przekonanie, że sztuka w pewien sposób zastąpiła religię. Kontemplacja obrazów lub innych dzieł, ich tworzenie stało się swoistą celebracją tej religii. Nie twierdzę, że taki był cel Śmierci przed obrazem, ale niewątpliwie praca prof. Marii Poprzęckiej wpisuje się w ten nurt. A ponieważ napisała ją umiejętnie, to z całą pewnością wpisała się w wielki nurt rozważań poświęconych śmierci i starości, czyli jednych z najważniejszych pytań, wobec których stoi człowiek.

Juliusz Gałkowski

Maria POPRZĘCKA, Śmierć przed obrazem. O sztuce, starości i znikaniu, słowo/obraz/terytoria, Gdańsk 2024.

Wróć