Jacek Hnidiuk

Już we wstępie, będącym jednocześnie krótkim światopoglądowym i literackim manifestem, autor (krytyk i historyk literatury) wyjaśnia, według jakiego klucza dobierał twórców, którym poświęcił swoją książkę. Tytułowe Ziemie słów nawiązują do sformułowania „Ziemia Słowa”, jakim określa się Izrael, ojczyznę Biblii, i wskazują na „bardziej lub mniej jawną inspirację chrześcijańską poezją, nad którą podjąłem rozważania w tym tomie”. Wśród omawianych twórców pojawiają się m.in.: Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Krzysztof Koehler, Karol Wojtyła, Jarosław Iwaszkiewicz, Piotr Szewc czy Tadeusz Nowak. Twórcy odmienni pod względem biografii, warsztatu, tematyki swych książek czy rangi w literackim panteonie, a jednocześnie w swej indywidualności połączeni „pasją bycia we wspólnocie ludzkiej”. W przeważającej większości zawarte w książce szkice były już publikowane i zostały poprawione na potrzeby obecnej publikacji.
Chrześcijański leitmotiv towarzyszy omawianym twórcom zarówno na poziomie wydarzeń biograficznych, jak i kształtowania się ich postaw twórczych wyrażonych w utworach poetyckich czy prozatorskich. Jarosław Iwaszkiewicz, wieloletni prezes ZLP w czasach PRL, przedstawiony zostaje również ze swej głęboko teologicznej (filozoficznej) strony – to poeta świadomy, że cała jego twórczość mogła powstać wyłącznie jako „produkt kultury chrześcijańskiej”, o czym pisze w swoim dzienniku w czasach najgłębszego stalinizmu. Jednocześnie Chojnowski ukazuje, jak głęboko pragmatycznym (również politycznie) był on poetą, gdyż swojego wiersza Wigilia nowej Polski z roku 1931 nie przedrukowywał aż do śmierci w 1980 roku. Nieoczywistym skojarzeniem jest połączenie Mariana Hemara z chrześcijańską transcendencją, a jednak Chojnowski „wyłuskuje” ziarna religijnych nawiązań, tworząc z nich wcale wiarygodny koncept o religijnej proweniencji wierszy poety, o obecności Boga wyrażonej nie wprost. Oczywiście Hemar, znany ze swojego sarkazmu, czynił to także nieraz w charakterystycznym stylu: „Nie tępcie drwiących na puszczy / Nie męczcie satyryków / Bo sami ich, niechcący / Zmieniacie w męczenników”. Uderzał jednakże również w poważniejsze tony: „Dałeś nam Boże ojczyznę / Niebieską, zieloną, polną / I murem obwiodłeś dokoła / I postawiłeś Anioła / Z mieczem, u bram. A on woła: / Tutaj żywym nie wolno!”
Nie sposób omówić chociaż połowę wybranych przez Chojnowskiego poetów, których „relektury” się podjął, ale ze wszystkich jego krytycznoliterackich spostrzeżeń wyłania się jasna prawda o istocie bycia we wspólnocie na przekór innym, a czasem i wbrew sobie. Nieodłącznym towarzyszem naszych ziemskich peregrynacji oraz zawartych w Ziemiach słów szkiców jest Bóg. Nawet fakt bycia apostatą, agnostykiem czy choćby tylko we własnym przeświadczeniu szeroko pojmowanym „człowiekiem niewierzącym” również jest jakąś formą religijnej (antyreligijnej?) deklaracji, bowiem nawet dla ateisty Bóg stanowi (cokolwiek nieoczywisty) punkt odniesienia.
Prezentując wybrane szkice, Chojnowski mówi każdemu z czytelników, że żaden z wybranych poetów, ani pod kątem swojego życiorysu, ani dorobku, nie jest samotną wyspą. I nawet jeżeli możemy mówić o „osobności” lub „wsobności” jakiegoś twórcy, to już sam fakt, że podjął się trudu bycia literatem i opisuje lub opisywał świat przez filtr własnej wrażliwości, wystarczająco dowodzi, że jest w nim potrzeba bycia we wspólnocie. Nikt bowiem zapewne nie pisze po to, aby nie być czytanym, ale by wzbudzić refleksję w drugim człowieku. Ktoś powie, że dobór tekstów jest tendencyjny, że jest wyłącznie realizacją przyjętej formuły, ale jednocześnie każdy z zaprezentowanych tekstów, chociaż opisuje różne indywidualności i różne formy ekspresji, pokazuje, że każdy język poetyckiej wypowiedzi jest jednocześnie samotny i wspólnotowy naraz. Niemożliwe? Cytując Chojnowskiego: „Ale to, co niemożliwe u człowieka, jest możliwe u Boga i niekiedy… u poetów”.
Jacek Hnidiuk
Zbigniew CHOJNOWSKI, Ziemie słów. Szkice o poezji wspólnotowej, Wydawnictwo Uniwersytetu-Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Olsztyn 2024.
Wróć