Katarzyna Winkler, Jakub Gogolewski, Tomasz Stefaniak, Anna Zarychta

Fot. Mikołaj Zacharow
W ostatnim czasie ze środowisk akademickich docierają sygnały o potrzebie zmian w finansowaniu szkolnictwa wyższego, potrzebach zmian w ewaluacji czy też jej wstrzymania, z drugiej strony z ministerstwa otrzymujemy informacje o konieczności przeprowadzenia w 2025 roku ewaluacji na starych zasadach i braku możliwości zwiększenia poziomu finansowania szkolnictwa wyższego do czasu przeprowadzenia kolejnej reformy całego systemu. We wszystkich tych toczących się dyskusjach bardzo rzadko pojawiają się w szerszej perspektywie doświadczenia i specyfika sytuacji szkolnictwa artystycznego. Jedynym widocznym sygnałem była informacja o braku równego traktowania uczelni w Polsce przy podziale przekazanych przez premiera obligacji skarbowych na inwestycje na polskich uczelniach, w którym to podziale pominięto wszystkie uczelnie publiczne, które nie podlegały ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego, w tym uczelnie artystyczne. To był moment, w którym część osób odkryła, że nie wszystkie uczelnie podlegające pod ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce podlegają też równorzędnemu podziałowi środków z MNiSW. Obligacji nie otrzymały także uczelnie medyczne i wojskowe. Wskazane ministerstwa zasmuciły się zaistniałą sytuacją i chyba w tym zasmuceniu pozostały. I nie bardzo wiadomo, jakie przepisy takie podziały czy wykluczenie regulują.
W Polsce działa obecnie 19 państwowych uczelni artystycznych. Są to m.in. akademie sztuk pięknych, akademie i uniwersytety muzyczne, akademie teatralne i szkoła filmowa. Wszystkie są na swój sposób specyficzne i mają indywidualne podejście do kształcenia, zatrudnienia specjalistów i na dobre i złe podlegają Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale także, m.in. w obszarze ewaluacji czy ogólnych przepisów zawartych w ustawie, wspomnianemu powyżej Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W obszarze finansowania uczelnie te w ostatnich latach w większości wypadków funkcjonują na swoistym „bezdechu”, fundusze z subwencji ledwo pokrywają bieżące wydatki, na rozwój czy tworzenie nowych innowacyjnych kierunków nie ma pieniędzy. Jedyną szansą są dedykowane tym celom konkursy grantowe, w których małe uczelnie artystyczne ścigają się z wielkimi uczelniami naukowymi. A znaczenie ma tu nie tylko wielkość podmiotów, ale także ich zaplecze administracyjne, w przypadku tych drugich o wiele lepiej przygotowane do grantowej rywalizacji o środki wspomnianego powyżej MNiSW, któremu uczelnie artystyczne w niektórych obszarach podlegają, a w innych nie.
Bardzo rzadko temat uczelni artystycznych pojawia się w publikacjach poświęconych szkolnictwu wyższemu w Polsce. Uczelnie te z bardzo różnych przyczyn znajdują się na marginesie zainteresowania i tym samym na marginesie swego rodzaju medialnej czy społecznej troski. Ten brak widoczności na tle uczelni naukowych i ich problemów to m.in. brak podobnych punktów odniesień. Uczelni artystycznych nie widać w przywoływanych w prasie wielkich międzynarodowych rankingach uczelni wyższych, ponieważ im nie podlegają – ze względu na swoją specyfikę nie mają rozpoznawalnego odpowiednika swojej listy szanghajskiej. Uczelnie artystyczne nie wchodzą w obszar aktualnych sporów o czasopisma punktowane, nie pojawiają się też w obszarze rozważań nad sensownością obecnego modelu ewaluacji, chociaż akurat w tej kwestii miałyby sporo do powiedzenia. Można odnieść wrażenie, że to uczelnie znajdujące się gdzieś na pograniczu wszystkich tych dyskusji i, mówiąc prowokacyjnie, to uczelnie, które w społecznym odbiorze są trochę „niepoważne”, jak plastyka, muzyka czy wiedza o kulturze w szkołach.
Trudno powiedzieć, ile osób ma wiedzę, a także uważa za istotne społecznie i gospodarczo informacje, że np. w obszarze rynku sztuki współczesnej Polska staje się kluczowym podmiotem w rankingach światowych (w 2024 r. na piątym miejscu, tuż za Japonią i przed Niemcami; Art Market Overviev 2024–2028), że wzrasta znaczenie i rozpoznawalność polskiego designu (w obszarze wzornictwa, architektury czy projektowania ubiorów/mody), ile osób wie, jaka jest rozpoznawalność polskiego teatru w przestrzeni teatrów europejskich i nie tylko czy też jakie mamy światowe sukcesy polskich grafików, kompozytorów, muzyków klasycznych, a także jakie znaczenie ma to, że polska uczelnia filmowa jest w rankingu 15 najlepszych światowych szkół filmowych. W obrazie całości najlepiej przebija się informacja o sukcesach polskiego sektora gier (gamedev) itp. Trudno powiedzieć, na ile w mediach wybrzmiało, że w 2023 roku Polska zajmowała siedemnaste miejsce na świecie w rankingu gospodarek kreatywnych według raportu UNESCO, że w 2021 roku (dane opublikowano w 2023) w Polsce 31,2 mld zł wartości dodanej wygenerowały bezpośrednio sektory kultury i przemysłów kreatywnych, a wraz z wartościami wygenerowanymi pośrednio Polska w tym obszarze jest na trzecim miejscu wśród badanych 15 państw europejskich.
W obecnej sytuacji nikogo nie dziwi, że uczelniom artystycznym – i nie tylko artystycznym – brakuje odpowiedniego finansowania. Warto jednak podkreślić, że brakuje także tzw. klimatu otoczenia w rozumieniu odpowiedniego wsparcia społeczno-gospodarczego czy też kulturowego. W przypadku zarówno środowisk naukowych, jak i artystycznych, istotny jest także społeczny odbiór ich funkcji i znaczenia i tym samym stojące za nimi wartości czy prestiż. Ów „klimat” przekłada się także na poziom dyskusji o szkolnictwie artystycznym w Polsce, w tym na poziom rozumienia i akceptacji zasadności potrzeb odpowiedniego finansowania. I raczej nie jest to pocieszające, że podobną opinię możemy znaleźć w odniesieniu do uczelni naukowych (Czy finansowanie nauki w Polsce to zbędny luksus?, „Gazeta Uniwersytecka UŚ”).
Przechodząc do konkretów, już tylko w odniesieniu do przepisów regulujących funkcjonowanie uczelni – problem traktowania uczelni artystycznych w kontekście finansowania i ich pozycji w systemie szkolnictwa wyższego jest związany z szeregiem czynników, w tym z przepisami ustawowymi, algorytmem podziału subwencji oraz specyficznymi wymaganiami dotyczącymi kształcenia w dziedzinach szeroko pojętej sztuki.
Zgodnie z Ustawą z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce uczelnie w Polsce otrzymują subwencje na działalność dydaktyczną i badawczą. Podział subwencji jest realizowany według algorytmu, który uwzględnia różne składowe i relacje między nimi, w tym m.in. liczbę studentów, doktorantów i nauczycieli akademickich prowadzących działalność naukową lub artystyczną, kategorię uczelni wynikającą z oceny działalności naukowej uczelni (w przypadku uczelni artystycznych to ocena osiągnięć artystycznych nauczycieli akademickich, które nie są bezpośrednio związane z pracą na uczelni) czy też współczynnik kosztochłonności i umiędzynarodowienia. Warto tu podkreślić, że pula środków dla poszczególnych uczelni jest stała, a wzrost wysokości subwencji możliwy jest w obszarze ich oceny (kategorii) i zależny jest od niższej (gorszej) oceny innych uczelni lub ich słabszych wyników rekrutacyjnych (zmniejszenia się liczby studentów). Tym samym rozwój jednych uczelni siłą rzeczy odbywa się kosztem niepowodzenia innych, za czym niekoniecznie stoi rzeczywista i transparentna ocena jakości ich działalności dydaktycznej czy naukowej. Dodatkowo algorytm obejmujący szkolnictwo artystyczne ma także takie relacje składowych, które faworyzują tworzenie jednodyscyplinowych uczelni artystycznych (tu interdyscyplinarność w pewnym sensie nie jest dobrze widziana). Założenie to doprowadziło m.in. do zastosowania tzw. mechanizmów optymalizujących wyniki oceny, które skłoniły uczelnie do przesuwania części kadry akademickiej na etaty dydaktyczne lub – co było równie częste – do przekonania wielu osób, że reprezentują inne dyscypliny niż im się do tej pory wydawało, a dokładnie: są w tej dyscyplinie, która obejmuje całą uczelnię (konieczne było osiągnięcie takiego układu kadrowego, żeby osoby z innych dyscyplin nie przekroczyły 12 etatów). Do tego typu działań skłania uczelnie, czy nawet przymusza, obecny system ewaluacyjny.
Powracając do głównych składowych algorytmu, na poziom finansowania uczelni przekłada się m.in. wspomniana powyżej liczba studentów i doktorantów (który to wskaźnik ma najwyższą wagę) w odpowiednim przeliczeniu na liczbę kadry akademickiej, czyli tzw. wskaźnika dostępności dydaktycznej (1:13) – te dwie składowe razem odpowiadają za największą część przyznawanej uczelniom subwencji. I chociaż od 2018 roku na wielu uczelniach widoczne są ograniczenia limitów naborów, to jednocześnie zwiększeniu ulega liczba prowadzonych kierunków i ich różnorodność. Średnio na uczelniach naukowych grupy studenckie na poszczególnych kierunkach to ok. 25 osób. I tu od razu warto wyjaśnić, że na uczelniach artystycznych od lat obowiązują dość ścisłe limity przyjęć na poszczególne kierunki czy specjalności, co wynika ze specyfiki kształcenia w szkolnictwie artystycznym opartym przede wszystkim na szkoleniu praktycznym (bardzo rzadko grupy przekraczają średnio 15 osób, a najczęściej oscylują ok. 10, i są oczywiście od tych reguł wyjątki, nie ma też dużej liczby prowadzonych kierunków czy specjalności). Ograniczenia te wynikają z jednej strony ze specyfiki bardzo zindywidualizowanego kształcenia – relacji mistrz-uczeń (stąd też duża liczebność kadry akademickiej w stosunku do liczby studentów, tu wskaźnik to np. ok. 1:4,5 – dane z PWSFTviT w Łodzi). Z drugiej strony wynikają m.in. z kosztów kształcenia, w które wchodzi m.in. drogi sprzęt i oprogramowania, nowe technologie, jak i pełna, wyspecjalizowana obsługa techniczna nieuwzględniana w algorytmie, a jedynie w ogólnie przeliczonym współczynniku kosztochłonności – wszystkie elementy razem przypadają na małą grupę studentów. Warto podkreślić, że obsługa techniczna w szkołach artystycznych to m.in. tacy specjaliści jak: obsługa scen teatralnych, technicy-filmowcy, stroiciele, technicy drukarze, technolodzy i wielu innych, którzy biorą de facto czynny udział w procesie kształcenia studentów, a bez ich udziału kształcenie nie byłoby możliwe, na pewno zaś nie przygotowywałoby do wykonywania określonych zawodów i nie odpowiadałoby współczesnym wymogom rynku. Kształcenie nastawione na praktykę i wymagające koordynacji bardzo wielu składowych siłą rzeczy pociąga za sobą wysokie koszty procesu dydaktycznego, ale także w widoczny sposób przekłada się na jego jakość. Podkreślając znaczenie jakości kształcenia, nie możemy też pominąć kwestii specyfiki rekrutacji, która na uczelniach artystycznych obejmuje często kilkupoziomowe egzaminy. Całość tego procesu przekłada się także na jak na razie nie tak wielki jak na innych typach uczelni poziom tzw. drop outu. Szkolnictwo artystyczne, poza klasycznymi kierunkami artystycznymi, z którymi jest kojarzone, kształci tysiące twórców posiadających bardzo specjalistyczne umiejętności, także techniczne, powiązane z nieustająco ewoluującym rozwojem technologicznym, co wiąże się z wysokimi kosztami – to m.in. specjaliści projektanci wzornictwa czy architektury, to graficy (także ci z obszaru gier komputerowych) czy też specjaliści branży filmowej, telewizyjnej, reklamy, realizacji dźwięku czy działań w obszarze wirtualnej rzeczywistości itp.
I chociaż uczelnie artystyczne szkolą specjalistów-praktyków, ich rola w rozwoju badań i innowacyjności jest trudna do uwzględnienia w algorytmach opartych na tradycyjnych wskaźnikach naukowych. Brak odpowiednich wypracowanych wskaźników nie buduje czytelnego obrazu uczelni artystycznych i nie charakteryzuje ich specyfiki. Jednak, co warto zaznaczyć, brak prowadzenia klasycznie rozumianych badań naukowych nie oznacza braku działań mających charakter innowacyjny i przekładających się np. na konkretne zmiany technologiczne czy gospodarcze. Nieprzypadkowo w wielu krajach kultura i przemysły kreatywne są uznane za istotne bodźce rozwoju gospodarczego i obszary budowania mocnej marki danego państwa i są wpisane w ich gospodarcze strategie.

Fot. Mikołaj Zacharow
Pojęcie kosztochłonności odnosi się do poziomu wydatków, które uczelnia ponosi na kształcenie studentów. Uczelnie artystyczne z całą specyfiką swojego toku dydaktycznego są z reguły bardziej kosztochłonne niż spora część uczelni uniwersyteckich z dwóch głównych powodów:
1. Specjalistyczny sprzęt, materiały oraz pomieszczenia. Uczelnie artystyczne, w tym akademie sztuk pięknych, szkoły muzyczne czy teatralne i filmowe, muszą zapewniać studentom dostęp do drogiego sprzętu (np. instrumentów muzycznych, materiałów malarskich, scenografii, specjalistycznego sprzętu filmowego itd.) oraz pomieszczeń (np. studiów artystycznych, sal koncertowych, hal filmowych itp.).
2. Praktyczne formy kształcenia. Proces edukacji artystycznej jest w ponad 70% praktyczny i indywidualny, co wymaga intensywniejszej pracy nauczycieli z każdym studentem, przy asyście specjalistów, techników rzadkich specjalności i innych koniecznych w tym procesie osób.
Te specyficzne potrzeby związane z edukacją artystyczną sprawiają, że uczelnie artystyczne są w grupie uczelni o wysokiej kosztochłonności.
A co w tym kontekście ważne, wynagrodzenia stanowią na uczelniach artystycznych np. 84–95% przyznawanej subwencji przeznaczanej na bieżące funkcjonowanie, chociaż należą do jednych z najniższych na uczelniach w Polsce (powyższe dane procentowe są przykładowe, brak danych ze wszystkich uczelni).
Ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce z 2018 roku wyodrębnia dwa główne typy pracowników uczelni: nauczycieli akademickich i pracowników administracyjnych; nie ma tu wymienionej i wspominanej powyżej grupy tzw. wsparcia technicznego dydaktyki.
Aktualnie w polskim systemie edukacyjnym istnieje rozbieżność między wynagrodzeniami wszystkich grup pracowników w uczelniach artystycznych a np. w uczelniach uniwersyteckich czy technicznych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zarówno część nauczycieli akademickich (asystenci), pracownicy administracyjni uczelni artystycznych, jak i wszyscy pozostali pracownicy otrzymują wynagrodzenia, które oscylują wokół minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jest to wynagrodzenie, które nie tylko nie motywuje do długotrwałej pracy w uczelniach artystycznych, ale także nie sprzyja pozyskiwaniu i zatrzymywaniu najlepszych specjalistów czy artystów. Oczywiście problem spłaszczenia wynagrodzeń dotyczy całego szkolnictwa wyższego w Polsce.
Wzrost wynagrodzenia minimalnego w Polsce w ostatnich latach, choć zauważalny, nie został wystarczająco skorelowany z poziomem wynagrodzeń nauczycieli akademickich oraz pracowników niebędących nauczycielami akademickimi czy pracowników technicznych, zwłaszcza w instytucjach takich jak uczelnie artystyczne. Punktem odniesienia stała się pensja minimalna a nie np. średnia krajowa.
Dobrze ilustrują to dane z raportu Nauka i szkolnictwo wyższe a PKB (2023) przygotowanego z inicjatywy Konferencji Rektorów Uczelni Ekonomicznych wskazujące na problem obniżania się wartości wynagrodzeń na uczelniach wyższych w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Jak możemy przeczytać w raporcie, przywrócenie względnego poziomu wynagrodzeń z 2020 roku (w relacji do minimalnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej) wymagałoby podwyższenia wynagrodzeń w grupie nauczycieli akademickich przeciętnie o 23%. Przywrócenie relacji z 2014 roku wymagałoby natomiast wzrostu o ponad 50%. Obecne wynagrodzenia są najniższe od 18 lat. Dodatkowo nowe preferencje podatkowe dla osób o najniższych dochodach spowodowały, że w relacji do minimalnego wynagrodzenia w 2023 roku przeciętne wynagrodzenie netto w grupie nauczycieli akademickich jest jeszcze niższe niż wynagrodzenie brutto, co oznacza faktyczną likwidację preferencji podatkowych w porównaniu do tej grupy. Zmiana ta oznacza dodatkowy, efektywny spadek względnego poziomu dochodu.
W podsumowaniu sytuacji finansowej szkół wyższych w Polsce autorzy raportu stwierdzają: „Z tego powodu żadna polska uczelnia nie jest w stanie naprawić wieloletnich zaległości w regulacjach wynagrodzeń w ramach własnych środków, które oprócz wynagrodzeń muszą także zabezpieczyć stałe zobowiązania, w tym umożliwić prowadzenie badań i kształcenie studentów oraz zapewnić bieżącą działalność” (Nauka i szkolnictwo wyższe a PKB. Raport przygotowany z inicjatywy Konferencji Rektorów Uczelni Ekonomicznych – Śląska Biblioteka Cyfrowa).
Najczęściej wynagrodzenia zasadnicze kadry akademickiej uczelni artystycznych są w wysokości minimalnych widełek wskazanych w rozporządzeniach ministra nauki w sprawie wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej, które to wynagrodzenie jest punktem odniesienia dla szeregu innych świadczeń w systemie szkolnictwa wyższego i nauki, w tym wszystkich pracowników różnych pionów. Na elastyczne traktowanie wynagrodzeń z uwzględnieniem oceny i jakości pracy nauczycieli akademickich czy wynagradzania wysoko wykwalifikowanych specjalistów z obsługi technicznej w większości przypadków uczelni artystycznych nie stać. Dodatkowo, podobnie jak na innych uczelniach, ponad połowa kadry akademickiej zbliża się do wieku emerytalnego lub już go przekroczyła. Pozyskanie nowych specjalistów, zaangażowanych w prace na uczelni a nie traktujących jej jako dodatek czy odskocznię od pracy zawodowej, jest coraz trudniejsze.
W kontekście uczelni artystycznych warto rozważyć umocowanie formalne istniejącej grupy pracowników (do tej pory zaliczanych do pracowników niebędących nauczycielami akademickimi, czyli szeroko pojętej administracji) – pracowników wsparcia dydaktyki, którzy nie pełnią funkcji nauczycielskich, ale wspomagają w istotny sposób procesy kształcenia. Historycznie, czyli przed wprowadzeniem ustawy z 2018 r. o szkolnictwie wyższym i nauce, ta grupa istniała formalnie w procesie dydaktycznym. Podobnie jak w przypadku nauczycieli akademickich ich wynagrodzenia powinny oscylować wokół minimum średniej krajowej a nie pensji minimalnej. A wynagrodzenia powinny być dostosowane do specyfiki ich pracy oraz posiadanych kwalifikacji i umiejętności, które odpowiadają wiedzy i doświadczeniom wysoko wykwalifikowanych specjalistów.
Przykłady takich ról w kontekście uczelni artystycznych to m.in.:
– Specjaliści techniczni – pracownicy odpowiedzialni za obsługę sprzętu artystycznego, organizację wystaw, pomoc w prowadzeniu warsztatów artystycznych, tacy jak: oświetlacze, wózkarze, technicy działu dźwięku, technicy studia tv czy technicy obróbki kamienia, technicy sceny teatralnej, technicy ekspozycji galeryjnych, technicy ubioru itp.;
– Specjaliści – twórcy – pracownicy, których efektem pracy jest powstanie dzieła, czyli tacy jak m.in.: operator dźwięku, scenograf, choreograf, kostiumograf, charakteryzator, montażysta dźwięku i obrazu, akompaniator itd.;

Fot. Mikołaj Zacharow
– Kuratorzy, doradcy artystyczni – osoby, które pełnią funkcje doradcze w zakresie rozwoju artystycznego studentów, organizacji wydarzeń kulturalnych itp.;
– Koordynatorzy projektów artystycznych, kierownicy produkcji filmów czy spektakli teatralnych – osoby zajmujące się organizacją i zarządzaniem projektami edukacyjnymi, wystawami, koncertami, spektaklami, filmami szkolnymi, które są częścią procesu edukacji artystycznej.
Formalne dodanie tej grupy do struktur uczelni jako koniecznego elementu procesu kształcenia mogłoby znacząco poprawić funkcjonowanie uczelni artystycznych i warto jeszcze raz podkreślić, że ich wsparcie procesu dydaktycznego wprost przekłada się na jakość tegoż kształcenia i jego profesjonalizację, tak istotną we wszystkich zawodach i tak wymaganą we wszystkich sektorach gospodarki, w tym w sektorze kreatywnym.
Aby poprawić sytuację uczelni artystycznych w Polsce i zwiększyć wynagrodzenia ich pracowników, szczególnie tych podlegających Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, należałoby wprowadzić kilka zmian w przepisach, o których może warto już zacząć rozmawiać.
1. Podniesienie subwencji dla szkolnictwa wyższego, w tym dla uczelni artystycznych:
– powiązanie wydatków na naukę i kulturę z PKB (zarówno w wydatkach na naukę, jak i kulturę Polska jest obecnie poniżej średniej europejskiej; w przypadku kultury jest to tylko nieco poniżej, w nauce ta różnica jest znacząca);
– opracowanie zasad racjonalnego wyliczania wskaźnika kosztochłonności kształcenia artystycznego z uwzględnieniem specyfiki nauczania i rozwoju technologicznego;
– powiązanie wynagradzania pracowników uczelni wyższych ze średnią krajową i z mechanizmem zapobiegającym spłaszczaniu wynagrodzeń;
– poszerzenie katalogu wskaźników zawartych w algorytmie podziału subwencji o pracowników wsparcia dydaktyki;
– propozycja wprowadzenia osobnego funduszu wspierającego uczelnie artystyczne powiązanego np. ze wzrostem znaczenia i wpływami podatkowymi z sektorów kreatywnych czy stworzenie sprawnych mechanizmów mecenatu (np. ulg podatkowych).
2. Zmiany zasad ewaluacji szkolnictwa artystycznego – obecnie uczelnie artystyczne oceniane są w ramach dwóch kryteriów: oceny twórczości artystycznej kadry akademickiej prowadzącej działalność naukową/artystyczną oraz w obszarze wpływów społeczno-gospodarczych. Doświadczenia z poprzedniej ewaluacji bardzo mocno obnażyły niedoskonałość obowiązującego systemu.
Ocena dorobku artystycznego (w wielu wypadkach niepoddającego się łatwym i transparentnym porównaniom nawet w obszarze jednej dyscypliny) była oceną ekspercką, ale – co warto podkreślić i co wynika także z wyroku Sądu Administracyjnego w Warszawie dotyczącego akurat w tym wypadku jednego z Instytutów PAN (https://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/224C987190) – dobór ekspertów i ich anonimowość nie sprzyjały bezstronnej, obiektywnej i fachowej ocenie opartej na weryfikowalnych kwalifikacjach, co dobrze oddaje obraz wielu eksperckich ocen, także, a może nawet w szczególności, w obszarze szkolnictwa artystycznego.
3. Znaczenie oceny jakości kształcenia, które stanowi podstawową działalność uczelni artystycznych, nie jest widoczne i uwzględniane ani w ocenie uczelni (ewaluacji), ani w żadnej innej składowej algorytmu. Warto jeszcze raz podkreślić, że uczelnie artystyczne swój odpowiednik dla prowadzenia działalności badawczej mają przede wszystkim właśnie w działaniach twórczych swoich studentów i doktorantów, które są częścią procesu dydaktycznego. Tym samym to, co stanowi największą wartość uczelni artystycznych, nie spełnia żadnego z kryteriów oceny i nie przekłada się na finansowanie.
4. Zwiększenie wsparcia dla współpracy z instytucjami kultury oraz promocji i dystrybucji działań artystycznych – stworzenie mechanizmów wspierających współpracę uczelni artystycznych z różnymi instytucjami kultury, np. w postaci grantów punktujących tego typu działania, wsparcia dla rezydencji, praktyk czy staży itp., a także grantów celowych na promocję polskiego szkolnictwa artystycznego i związanych z nim twórców oraz grantów wspierających dystrybucję działań artystycznych.
Biorąc pod uwagę powyższe uwagi, warto przemyśleć i poddać dyskusji konieczność zmian składowych algorytmu podziału subwencji, w którym powinna zostać uwzględniona specyfika kształcenia w uczelniach artystycznych poprzez urealnienie znaczenia/wagi poszczególnych składowych (np. kategorii naukowej, kosztochłonności itp.), dodanie składnika kadry wsparcia dydaktycznego, wskaźnika jakości kształcenia czy wskaźnika działalności kulturalnej.
Katarzyna Winkler, przewodnicząca komisji ds. uczelni artystycznych Krajowej Sekcji Nauki
Jakub Gogolewski, przewodniczący komisji zakładowej PWSFTviT
Tomasz Stefaniak, wiceprzewodniczący komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” PWSFTviT
ze wsparciem dr Anny Zarychty – Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi (PWSFTviT)
Na fotografiach widać pracę tzw. Działu Obsługi Multimediów, bez, których nie ma możliwości poprowadzenia zajęć dydaktycznych np. z obszaru sztuki operatorskiej, reżyserii, realizacji telewizyjnej itp.
Wróć