Marek Wroński
Odnosząc się do polemiki dr hab. Izabeli Lewandowskiej-Malec, prof. UJ, chciałbym skomentować i wyjaśnić niuanse prawne.
Postępowanie wyjaśniające wobec dr hab. Pawła Kubickiego zostało formalnie zainicjowane pismem z 30 kwietnia 2020 r. ówczesnego prorektora UJ, prof. Piotra Jedynaka z powodu skargi dra Marcina Galenta, czyli dokładnie PIĘĆ LAT temu. Rzecznik wszczęła je 29 września 2020 r. czyli od tego czasu minęło już 55 miesięcy. W tym czasie prof. Lewandowska-Malec nie podjęła żadnych kroków procesowych: nie spotkała się ani razu z Obwinionym, nie przesłuchała go ani nie wysłuchała jego wersji zdarzeń. Mimo, że istniały kilkumiesięczne okresy bez zawieszenia postępowania!
Wg. P. Kubickiego, miał on gotowy maszynopis wcześniej napisanej po polsku książki, która – ze względu na dłuższy proces wydawniczy – ukazała się miesiąc później niż jego wspólna z dr. M. Galentem praca po angielsku wydrukowana w Oslo. Do tej ostatniej pracy (która początkowo była tylko wewnętrznym raportem z badań) Kubicki wziął napisany wcześniej przez siebie polski fragment tekstu książkowego i wstawił go – po przetłumaczeniu na angielski – do artykułu z M. Galentem. Angielski fragment był de facto autoplagiatem polskiego tekstu, do którego nie było ani bibliograficznego odniesienia, ani informacji, że zamieszczony jest w drukowanej właśnie książce. Sąd uznał, że ponieważ książka ukazała się drukiem później, to wydrukowany o miesiąc wcześniej tekst angielski był pierwotny. Z tego powodu Kubicki naruszył prawa autorskie Galenta, nie odnosząc się do ich wspólnego artykułu w swojej polskiej książce. Trzeba wiedzieć, że we wspólnym artykule wszyscy autorzy mają do niego identyczne prawa.
Paweł Kubicki za to samo naruszenie zasad cytowania i naruszenie praw autorskich M. Galenta został ukarany 21 września 2015 r. przez prof. Jacka Popiela, ówczesnego prorektora ds. kadrowych i późniejszego rektora, pisemnym upomnieniem dyscyplinarnym. Wniosek o upomnienie skierował do rektora UJ ówczesny rzecznik dyscyplinarny, dr hab. Adam Górski z Katedry Postępowania Karnego UJ (dziś już profesor zwyczajny). Przeprowadził on dokładne postępowanie wyjaśniające przesłuchując m.in. prof. Zdzisława Macha i dr hab. Magdalenę Górę – osoby, które z pierwszej ręki wiedziały, jak wpływały materiały naukowe do angielskiego, wspólnego artykułu M. Galenta i P. Kubickiego. Prof. Górski nie zawiesił swojego postępowania wyjaśniającego mimo, że pozew dr Galenta był już złożony w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Rozprawa cywilna w Sądzie Okręgowym i Apelacyjnym dotyczyła tej samej sprawy naruszenia praw autorskich we wspólnym angielskim artykule Galenta i Kubickiego.
Postępowanie wyjaśniające jest prowadzone na podstawie kodeksu postępowania karnego (kpk) – tak samo jak postępowanie prokuratorskie. O ile można i niekiedy zawiesza się takie postępowanie prokuratorskie oczekując na wyrok sądu karnego, który powiązany jest z prowadzonym śledztwem, to nie zdarza się zawieszać postępowań karnych w oczekiwaniu na wyrok w sprawie cywilnej. Wyroki sądów cywilnych nie wpływają na wyroki sądów karnych, ale te ostatnie wpływają na orzeczenia cywilne. Uważam, że nie było podstaw prawnych do zawieszenia postępowania wyjaśniającego.
Sądzę też, że tutaj popełniono inny znaczący błąd, gdyż ze względu na starą zasadę prawną nie można drugi raz osądzać rzeczy już raz osądzonej (Res iudicata). To jest ściśle powiązane z rzymską zasadą „Ne bis in idem” (nie dwa razy to samo). Oznacza to, że nie może się toczyć kolejne postępowanie w tej samej sprawie i przeciwko tej samej osobie, gdy sprawa już została formalnie zakończona, co ma tutaj miejsce ze względu na upomnienie rektorskie, jakie otrzymał P. Kubicki.
Czy więc można powiedzieć, że po 5 latach dyscyplinarnej bezczynności procesowej nie zostały przekroczone żadne terminy? Nie wydaję mi się…
Jeśli się okaże, że ewentualnie Sąd Najwyższy uchyli obecny wyrok i odeśle sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Krakowie, to prawomocny wyrok zapadnie prawdopodobnie znów za ok. 10 lat. Stąd, czy dalsze trwanie zawieszenia postępowania wyjaśniającego jest prawnie i moralnie usprawiedliwione? Nie sądzę…
Dr hab. Marek Wroński, dziennikarz