Bogdan Bernat

Ledwie 160-stronicowa historia cesarstwa rzymskiego jakże kontrastuje z wielotomowymi dziełami Edwarda Gibbona czy Maxa Cary’ego i Howarda Hayesa Scullarda. Autor zamieścił w niej treści nie tylko związane stricte z cesarstwem, lecz chronologicznie przedstawił podboje okresu republiki skutkujące rozległością terytorialną (5 milionów km2) nadchodzącego imperium. Cesarstwo w II w.n.e. zamieszkiwało ok. 60 milionów ludzi i spora część materiału książki poświęcona została życiu codziennemu, obyczajowości. Kelly przedstawia sposoby prezentowania się władzy cesarskiej, żądania niektórych władców, by zrównać ich z bogami i płynące stąd uzasadnienie kultu, ale i tych, którzy sprawując urząd, starali się zachowywać jak zwyczajni ludzie. W książce znajdziemy rozdział o życiu i umieraniu w cesarskim Rzymie, a także rozdziały dotyczące chrześcijan i współczesnej recepcji cesarstwa.
Sukces elit lokalnych władających w prowincjach, które przecież były ostoją cesarstwa, wynikał z umiejętności przetrwania początkowej traumy podboju i porzucenia myśli o jakichkolwiek próbach oporu. Korzyści pozostawania w dobrych relacjach z rządzącą centralą były oczywiste. Tej ostatniej zależało właśnie na wzmocnieniu i podporządkowaniu miejscowych oligarchicznych klik, by móc w ten sposób kontrolować lokalne społeczności.
Kelly proponuje ciekawe tezy dotyczące chrześcijaństwa. Jedna z nich obnaża nieumiejętność postępowania z chrześcijanami przed sądem. Przesłuchiwani podczas procesu chrześcijanie na pytanie, co mają w torbie, odpowiadali, że pisma dotyczące Jezusa lub ich własnych wspólnot. Sędziowie nie zadawali sobie trudu, by wprowadzać ten wątek do sprawy. Wydawanie wciąż większej liczby chrześcijan na śmierć, którą ci mimo lęku często przyjmowali ochoczo, powodowało coraz większy szok mentalny pogańskiej ludności nierozumiejącej takiego absurdu. Budziło to w nich także wciąż wzrastające zaciekawienie. „Gdyby rzymskie władze w pierwszych dwóch stuleciach naszej ery naprawdę zainteresowane były stłumieniem chrześcijaństwa, dużo bardziej efektywną strategią byłoby ignorowanie poszczególnych chrześcijan, a w to miejsce przejęcie i spalenie ich ksiąg”.
Chaos w panteonie bóstw rzymskich i prowincjonalnych był coraz bardziej uciążliwy administracyjnie. Jest to też jedna z dostrzeganych przez autora przyczyn, dla których cesarz Konstantyn wybrał najbardziej atrakcyjne rozwiązanie gwarantujące silną i sprawdzalną bazę wierzeń. Należało jeszcze określić i uporządkować liczbę pism, dodefiniować chrześcijańskiego boga, zmierzyć się z tematem boskości Chrystusa, a temu wszystkiemu miała posłużyć ekumeniczna konferencja biskupów zwołana w Nicei (dzisiejsza północno-zachodnia Turcja) w 325 roku. Naciski Konstantyna przyniosły owoc w postaci spisania po raz pierwszy tzw. nicejskiego wyznania wiary: „Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego”… Pozostaje ono do dziś podstawową formułą wyrażenia wiary przez współczesnych chrześcijan głównych wyznań.
Cesarstwo miało swych naśladowców. Niewielu zwiedzających współczesny Rzym zdaje sobie sprawę z tego, że to Benito Mussolini, wyburzając ponad tysiąc obskurnych budowli (średniowiecznych domów, barokowych kościołów!), przyczynił się do wyeksponowania starożytnych zabytków. Od 1932 roku Aleja Cesarstwa – Via dell’Impero – biegnie w linii prostej od Pałacu Weneckiego przez dawne średniowieczne miasto do Koloseum. W maju 1938 roku Rzym odwiedził Adolf Hitler. Był pod ogromnym wrażeniem. Odwiedziny wzmogły jego determinację, by przebudować Berlin. W tym celu i aby prześcignąć Mussoliniego, zlecił zaprojektowanie nowego Berlina Albertowi Speerowi. Nowa Germania (Berlin) niczym Cesarstwo Rzymskie miała olśnić i przytłoczyć swym blaskiem pozostałe światy.
Bogdan Bernat
Christopher KELLY, Cesarstwo Rzymskie, tłum. Andrzej Kompa, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2024.
Wróć