Marek Wroński

Rys. Sławomir Makal
Ta historia zaczęła się ponad 6 lat temu. Wtedy monografia habilitacyjna dr Anny Kuzio, adiunkt Zakładu Anglistyki Instytutu Neofilologii Uniwersytetu Zielonogórskiego pt. Cross-cultural Deception in Polish and American English in Computer Mediated Communication z inicjatywy autorki została wydrukowana w angielskim wydawnictwie Cambridge Scholar Publishing (2018). Jednak po roku, kiedy przedstawiono książkę jako osiągnięcie habilitacyjne, dwie recenzentki stwierdziły naruszenie przez habilitantkę praw autorskich co najmniej kilkunastu zagranicznych autorów. Praca została napisana w stylu patchwork plagiarism, czyli treść została „zszyta” z mniejszych lub większych fragmentów autorstwa zagranicznych magistrantów, doktorantów i profesorów. Detale tej sprawy opisałem w artykule Uniwersytet Zielonogórski od 3 lat „wyjaśnia” plagiat (FA 7–8/2022). Byłem oburzony faktem, że tamtejszy rzecznik dyscyplinarny ds. nauczycieli akademickich, dr Olaf Włodkowski (prawnik), mimo, że działa na polecenie rektora, prof. Wojciecha Strzyżewskiego, od jesieni 2018 r. nie był w stanie w ciągu ponad 3 lat zamknąć postępowania wyjaśniającego, które według prawa, powinno trwać do 6 miesięcy. Z tego powodu plagiatorki przez ten okres dyscyplinarnie nie ukarano, choćby zwykłym upomnieniem.
Kiedy dowiedziałem się, że dwa pierwsze rozdziały (ok. 20 stron) doktoratu Anny Kuzio, wydanego drukiem jako książka Exploitation of Schemata in Persuasive and Manipulative Discourse in English, Polish and Russian text w wydawnictwie Cambridge Scholar Publishing, także mają zapożyczenia, postanowiłem działać.
Jej doktorat został obroniony 4 listopada 2011 r. na UAM w Poznaniu i trzy lata później ukazał się drukiem. Kupiłem egzemplarz monografii i przy pomocy życzliwych mi profesorów anglistyki, sprawdziłem go świetnym amerykańskim programem antyplagiatowym iThenticate. Program wykazał wysoki wskaźnik zapożyczeń (similarity index) w tekście. Jest to jednak tylko podejrzenie zaistnienia plagiatu. Każde zasygnalizowane przez program zdanie (bądź zdania, fragmenty tekstu) trzeba osobiście sprawdzić, czy mają odpowiednie i prawidłowe cytowanie. Jego brak wskazuje na ewentualny plagiat. Dlatego wymagane jest, aby porównać interesujący nas tekst ze źródłem zapożyczeń. To wymaga znacznego nakładu czasu i pracy, gdyż dopiero sporządzenie tzw. tabeli konkordancji (porównania) jasno i niezbicie pokazuje sposób przejęcia cudzego tekstu.
Na początku listopada 2022 r. powołując się na art. 195 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce został złożony wniosek do rektor UAM, prof. Bogumiły Kaniewskiej, o wszczęcie administracyjnego postępowania o unieważnienie doktoratu. Ku mojemu zdziwieniu (UAM ma kompetentnego prawnika, dr Aleksandrę Bocheńską, znającą prawo szkolnictwa wyższego) zdecydowano się przekierować ten wniosek do Rady Doskonałości Naukowej (RDN) w Warszawie. Motywowano, że uczelnia nie może podjąć działań, powołując się na wygasłe przepisy poprzedniej ustawy i wskazując, że to jakoby organ wyższy musi wcześniej wznowić przewód doktorski.
Ówczesny przewodniczący RDN, prof. Grzegorz Węgrzyn, 21 stycznia 2023 r. odpowiedział, że organem obecnie uprawnionym do wszczęcia tego postępowania jest według obowiązujących przepisów tylko uczelnia, w której obroniono pracę doktorską, zatem w tym przypadku UAM. Dodam, że w przeciwieństwie do kompetencji posiadanych przez rozwiązaną Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów, obecna RDN nie ma możliwości prawnych wznowienia postępowań awansowych, gdy plagiaty w dysertacjach doktorskich i monografiach habilitacyjnych odkryto po nadaniu stopnia.
W związku z tym Rada poprosiła „o reasumpcję przedstawionego stanowiska i uznania podmiotu doktoryzującego za organ właściwy do załatwienia przedmiotowej sprawy. Pozwoli to uniknąć sporu kompetencyjnego, o którym mowa w art. 22 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. kpa, który RDN będzie zobowiązana wszcząć w związku z uznaniem się przez podmiot doktoryzujący za organ niewłaściwy do załatwienia sprawy”.
Już 23 marca 2023 r. Rada Dyscypliny Językoznawstwa i Literaturoznawstwa UAM, której przewodniczącą jest prorektor ds. nauki UAM, prof. Katarzyna Dziubalska-Kołaczyk, podjęła uchwałę o wszczęciu z urzędu postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności uchwały Rady Instytutu Filologii Angielskiej Wydziału Neofilologii UAM z 4 listopada 2011 r., która nadała Annie Kuzio stopień doktora. Dwa miesiące później, w połowie maja 2023 r., powołała dwóch biegłych recenzentów: prof. Piotra Capa z UŁ oraz dr hab. Martę Dąbrowską z UJ. Ta ostatnia zrezygnowała z recenzowania, dlatego z końcem września 2023 r. powołano dr. hab. Adama Głaza z UMCS w Lublinie. Obu recenzentom wysłano maszynopis pracy doktorskiej bez wcześniejszego sprawdzenia tekstu amerykańskim systemem antyplagiatowym iThenticate. Każdy wie, że samodzielnie – nawet za pomocą Google – znacznie trudniej jest odnaleźć zapożyczone fragmenty. Obecna procedura unieważnienia stopnia jest przeprowadzana wg rygorów kpa, co pozwala Radzie Dyscypliny na powołanie np. kilkuosobowej Komisji Rady ad hoc jeszcze przed formalnym otworzeniem postępowania wznowieniowego. Ta przy użyciu wszystkich dostępnych narzędzi sama może poszukać zapożyczeń, ujawniając je w formalnym sprawozdaniu. Tego nie zrobiono. Może też powołać dodatkowego recenzenta, który ustali, jaka jest rzetelność cytowania. Ten zaś sporządzi dla Rady Dyscypliny sprawozdanie, które posłuży jako powód do wznowienia procedury administracyjnej, a bywa pomocne recenzentom we wznowionym postępowaniu. Jednak kiedy zapytałem prywatnie kilku znajomych profesorów pracujących na Wydziale Neofilologii UAM, czy jest tam dostępny specjalistyczny program iThenticate, to każdy stwierdził, że o tym nie słyszał.
Prof. Piotr Cap z Zakładu Pragmatyki w Instytucie Anglistyki UŁ swoją krótką, czterostronicową opinię przesłał 28 sierpnia 2023 r. Stwierdził w niej, że rozprawa doktorska Anny Kuzio „może być uznana za pracę, w której doszło do przypisania sobie istotnych fragmentów cudzego utworu w rozumieniu art. 195 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce”. Jego zdaniem, przesądzają o tym „wnioski z lektury rozdziału 13 sekcja 1 rozprawy, w którym Autorka dokonuje analizy przemówienia inauguracyjnego przewodniczącego Izby Reprezentantów Kongresu USA Newta Gingricha z dnia 4 stycznia 1995. r. Analiza ta zawiera szereg nieudokumentowanych dosłownych zapożyczeń (fraz, zdań oraz ciągów kilkuzdaniowych) z artykułu autorstwa Pameli S. Morgan, zatytułowanego «Self-presentation in a speech of Newt Gingrich» i opublikowanego w roku 1997 w prestiżowym czasopiśmie «Pragmatics» 7(3): 275-308. Generalnie, procedura zapożyczania fragmentów tekstu z wymienionego artykułu polega na tym, że w nieudokumentowane stosownymi cytowaniami znaczne części tekstu oryginalnego, wplatane są fragmenty udokumentowane, co w mojej ocenie ma sprawić wrażenie uprawnionego korzystania z przywołanego źródła oryginalnego w pełnym jego zakresie. Na przykład, na stronie 169 rozprawy Doktorantka w sposób uprawniony przywołuje typologię ram w analizowanym przemówieniu zaproponowaną przez Pamelę Morgan, po czym słowo w słowo «przekleja» występujące bezpośrednio po tej klasyfikacji kolejne pełne zdanie autorstwa Morgan («Self-presentation frames are culturally pre-formed pieces used to construct ‘face’, in the sense of the self-image that speakers try to project to their hearers»), ale już bez stosownego cytowania”.
Na dowód recenzent przedstawił listę innych nieudokumentowanych fragmentów tekstu, przeklejonych do doktoratu w całości w analogiczny sposób. „Przytoczone fragmenty dominują – ilościowo i funkcjonalnie – nad oryginalnym wywodem Autorki w sekcji 13.1, która stanowi z kolei ponad połowę rozdziału 13 rozprawy. Jest to wprawdzie rozdział krótki, jednak już sam fakt wydzielenia go w strukturze rozprawy świadczy o jego istotności. Trudno w tej sytuacji uznać wymienione przypadki nieudokumentowanych zapożyczeń za nieistotne. Należy także zwrócić uwagę na fakt, że przywłaszczenie sobie przez Doktorantkę istotnych fragmentów tekstu Pameli S. Morgan skutkuje spadkiem widzialności oryginalnego artykułu w wyszukiwarkach internetowych, ponieważ często odsyłają one mylnie do wywodu powielonego, kosztem pierwotnego. W tej sytuacji dochodzi do ewidentnego naruszenia nie tylko praw autorskich, ale także ogólnego wizerunku, pozycji i rozpoznawalności badawczej Pameli S. Morgan”. Jak mnie poinformowano, Instytut Anglistyki UŁ posiada system iThenticate, ale recenzent wolał sprawdzać tekst samodzielnie. Moim zdaniem mogło to ograniczyć możliwość wykrycia wielu pozostałych zapożyczonych fraz w innych rozdziałach dysertacji. W raporcie, który wykonano na moją prośbę, powyższy system antyplagiatowy pokazał 43-procentowy wskaźnik podobieństwa całego tekstu doktoratu opublikowanego w Anglii.
Drugi recenzent, dr hab. Adam Głaz, prof. UMCS z Katedry Językoznawstwa Angielskiego i Ogólnego tej uczelni, swoją obszerną, siedemnastostronicową opinię z 6 listopada 2023 r. rozpoczął stwierdzeniem: „W rozprawie doktorskiej dr Anny Kuzio doszło do naruszeń wymienionych w art. 195 ww. ustawy, a naruszenia te wyczerpują znamiona istotności, o której mówi ustawa. Powyższe stwierdzenie opieram o raport pozyskany z systemu antyplagiatowego Scrib br Plagiarism Check (https://www.scribbr.com/plagiarism/checker), współpracującego z serwisem Turnitin (https://www.turnitin.com), pozyskany w dnu 31 października 2023 r. Zgodnie z zasadami stosowanymi w środowisku akademickim, raport z systemu traktuję jednak jedynie jako wskazówkę, a opinię formułuję na podstawie dokładniejszej analizy poszczególnych fragmentów pracy”.
Recenzent wspomniał, że analiza identycznych fragmentów tekstów, które pokazał program, wskazuje na cztery rodzaje naruszeń uczciwości naukowej występujące w rozprawie. Prof. A. Głaz na kilkunastu stronach przedstawia ich przykłady w tabelach konkordancyjnych. W podsumowaniu pisze: „Powyższe zestawienia oraz szereg innych fragmentów rozprawy dr Anny Kuzio, które pominąłem, wskazują iż tekst rozprawy został w dużym stopniu skompilowany z różnych źródeł. Niejednokrotnie są to materiały trudno dostępne (lub wręcz niedostępne z powodu niedziałających linków internetowych), nieopatrzone nazwiskiem autora lub autorów, jednak «widoczne» i możliwe do wychwycenia przez programy antyplagiatowe. Inne pochodzą z publikacji dostępnych w bazach danych o wysokiej jakości (Elsevier) lub z książek wydanych przez uznane wydawnictwa (Peter Lang).
Biorąc pod uwagę powyższe, należy stwierdzić, iż skala praktyk sprzecznych z zasadami rzetelności i etyki naukowej, którymi obciążona jest rozprawa doktorska dr Anny Kuzio (…) nie pozwala na uznanie jej za oryginalną i autorską pracę naukową. W rozprawie znajduje się wiele naruszeń wymienionych w art. 195 ustawy «Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce» z dnia 20 lipca 2018 roku. Naruszenia te wyczerpują znamiona istotności, o której mówi ustawa”.
Opinie biegłych-recenzentów, zgodnie z kpa, przekazano dr Annie Kuzio. W 24-stronicowym piśmie z 14 grudnia 2023 r. jej pełnomocnik, radca prawny Kazimierz Pańtak, poddał krytyce recenzję prof. Głaza, a w całości zakwestionował opinię prof. Piotra Capa, zarzucając mu konflikt interesów, gdyż „jest prawdopodobnie związany osobiście z panią dr hab. prof. UŁ Joanną Nijakowską z Uniwersytetu Łódzkiego, będącą recenzentką pracy habilitacyjnej pani dr Anny Kuzio, która to otrzymała pozytywną recenzję od pani profesor, która jednak zmieniła swoje stanowisko na dalszym etapie postępowania”.
Ten argument uważam za błędny, gdyż dotyczy osoby, która napisała jedyną pozytywną recenzję tej habilitacji, z której jeszcze podczas posiedzenia Komisji Habilitacyjnej się wycofała, przekonana przez pozostałe dwie recenzentki znaczną liczbą odkrytych nieuprawnionych zapożyczeń. Prof. Capowi zarzucono też, że nie jest biegłym sądowym i nie ma „pełnego zakresu kompetencji”, jeśli chodzi o temat doktoratu p. Kuzio, co jest zupełnie bezpodstawne.
Kolejnym zarzutem jest fakt, że „recenzent nie zestawia fragmentów oryginalnego tekstu z tekstem zawartym w pracy doktorskiej, co uniemożliwia wykazanie rodzaju przywłaszczeń oraz nie dostarcza ich omówienia. To z kolei sprawia, że trudno jest skonkretyzować zarzuty i odnieść się do nich (…) co utrudnia możliwość adekwatnego odniesienia się do przedstawionych zarzutów”.
Prof. A. Głazowi zarzucono, iż nie ma odpowiednich kwalifikacji, aby ocenić doktorat. System antyplagiatowy, który był mu pomocny w znalezieniu podobieństw tekstów, uznano za nieodpowiedni, a okres tygodnia, w czasie którego recenzent pisał swoją opinię – za krótki. Omówienie wielu zarzutów merytorycznych przekracza ramy tego artykułu, aczkolwiek wskazano, że cztery przykłady rzekomej nierzetelności – plagiatu i trzech autoplagiatów – są niesłuszne, gdyż wzmiankowane publikacje wydrukowano już kilka lat po obronie doktoratu.
Prof. Adam Głaz w swojej obszernej, 20-stronicowej odpowiedzi ustosunkował się do wszystkich zarzutów. Potwierdził pomyłkę w czterech opisanych przykładach, ale pozostałe oddalił celnymi argumentami. Powinien jednak sporządzić albo nową recenzję, albo dodać do pierwszej addendum, bo trudno się zorientować, co z jego opinii pozostaje aktualne.
Z kolei prof. Piotr Cap w piśmie z 7 stycznia 2024 r. zaprzeczył, aby znajomość z dr hab. Joanną Nijakowską wpłynęła na obiektywność jego recenzji. Pozostałe punkty krytyki radcy K. Pańtaka były nieistotne i nie wymagały odpowiedzi, np. że brak jest upoważnienia i zgody rektora UŁ na to, aby prof. Cap był recenzentem i brak dowodów na to, że ma on kwalifikacje, aby recenzować.
Po otrzymaniu powyższych odpowiedzi pełnomocnik p. Anny Kuzio w dwudziestostronicowym piśmie z 19 marca 2024 r. ostatecznie podważył rzetelność i kompetencje dr. hab. Adama Głaza, zarzucając m.in. brak wpisu na listę biegłych sądowych i braku zgody rektora UMCS na wykonanie recenzji. Stwierdził, że po wycofaniu się z tylu (czterech – red.) ważnych zarzutów, recenzja ta słabo oddaje nierzetelność doktoratu jego mandatanki. Natomiast całkowicie odrzucił recenzję prof. P. Capa. W ostatnim akapicie podkreślił: „Przedłożone opinie, stanowią istotne zagrożenie dla zaufania wobec uczelni oraz kompetencji osób podejmujących decyzje, a w szczególności działania ówczesnego Dziekana Wydziału Anglistyki (prof. Katarzyna Dziubalska-Kołaczyk) oraz znacznej części osób z Rady Dyscypliny, które to brały udział w procesie nadania stopnia, a teraz poddają weryfikacji swoją pracę”.
Sprawa doktoratu p. Anny Kuzio była 23 maja 2024 r. przedstawiona na Radzie Dyscypliny Językoznawstwa i Literaturoznawstwa UAM, gdzie po zapoznaniu się z całą dokumentacją i dyskusji podjęto uchwałę o stwierdzeniu nieważności jej przewodu doktorskiego. Na 55 głosujących, 49 osób było „za unieważnieniem”, jedna przeciw, zaś 5 się wstrzymało. Uzasadnienie uchwały liczy 12 stron i jest bardzo szczegółowe. Kolejno przedstawiono całość wydarzeń, opisując poszczególne etapy postępowania administracyjnego. Przytoczono wydźwięk recenzji i argumenty, krytykę i zarzuty pełnomocnika A. Kuzio oraz odpowiedzi recenzentów. Podkreślono, że wbrew argumentacji radcy K. Pańtaka, plagiaty w doktoracie nie przedawniają się po 10 latach, jak ma to miejsce w odniesieniu do wszelkich decyzji kpa. Reguluje to artykuł 195 ustawy PSWN z 2018 r., który stanowi lex specialis „wyłączające” sprawę przedawnienia plagiatowych dysertacji doktorskich oraz monografii habilitacyjnych spod reżimu kpa.
Od tej uchwały p. Anna Kuzio odwołała się 8 lipca 2024 r. za pośrednictwem radcy K. Pańtaka, który przygotował w tej sprawie obszerne, kilkudziesięciostronicowe pismo, w przeważającej części powtarzając te same argumenty co w pismach do Rady Dyscypliny UAM. Obecnie odwołanie jest procedowane w Zespole Nauk Humanistycznych RDN, który powołał dwóch recenzentów. O wyniku powiadomimy, ale do zakończenia jest daleko, gdyż w przypadku nieuwzględnienia obecnego odwołania, p. A. Kuzio ma prawo odwołać się do WSA, a później do NSA.
Przed wakacjami 2022 r. do Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa plagiatu w habilitacji dr Anny Kuzio, adiunkt Uniwersytetu Zielonogórskiego. Postępowanie przygotowawcze prowadził prokurator Paweł Jankowski. O ile się orientuję, zebrał on dokumenty habilitacyjne z Wrocławia, przesłuchał recenzentów oraz dr Kuzio, zamykając postępowanie przygotowawcze w połowie lipca 2023 r. W dalszym kroku 20 lipca 2023 skierował do III Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Zielonej Górze wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego. Zarzucał on dr Kuzio popełnienie 11 niewątpliwych plagiatów (prawnie to naruszenia prawa autorskiego) pochodzących z konkretnych tekstów autorów zagranicznych. Zażądał dwuletniego okresu próbnego od daty uprawomocnienia się orzeczenia oraz prosił o wymierzenie grzywny w wysokości 3 tys. zł i zasądzenia kosztów procesu. Poinformował, że A. Kuzio przyznała się do popełnienia tych plagiatów i wyraziła skruchę. Stwierdził, że oskarżona nie była dotąd karana, przestępstwo plagiatu miało charakter incydentalny, a stopień szkodliwości społecznej nie jest znaczny. Z tym ostatnim nie sposób się zgodzić.
Sędzia III Wydziału Karnego SR, Weronika Gil (jest ona także wiceprezesem Sądu Rejonowego) 5 października 2023 r. umorzyła postępowanie karne wobec Anny Kuzio, z jednorocznym okresem próbnym. Nałożyła na nią świadczenie pieniężne w wysokości 3 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, jak również zasądziła 160 zł kosztów sądowych. Ani sąd, ani prokurator nie powiadomili o wyroku rektora Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jak widać – prokuratorzy czasami też mają łagodne serce.
Pod koniec maja 2024 r. poznańska „Gazeta Wyborcza” w dwóch artykułach red. Marii Bielickiej przypomniała sprawę nierzetelnej habilitacji dr Kuzio i opisała sprawę postępowania o odebranie doktoratu. Ten ostatni temat przedstawiono też w zielonogórskim wydaniu GW.
Władze UAM przesłały rektorowi Strzyżewskiemu kopię uchwały o unieważnieniu doktoratu p. A. Kuzio, a z innego źródła dowiedział się on o wyroku sądowym w sprawie habilitacji. Jak podała GW w trzecim artykule z 27 lipca 2024 r., w połowie tego miesiąca rektor Wojciech Strzyżewski rozwiązał z mgr A. Kuzio umowę o pracę bez wypowiedzenia i z winy pracownika (tzw. zwolnienie dyscyplinarne). Powodem było poważne naruszenie przez nauczyciela akademickiego obowiązku przestrzegania przepisów o prawie autorskim. Złożył się na to fakt, iż jako osoba ubiegająca się o stopień doktora A. Kuzio przypisała sobie autorstwo istotnego fragmentu cudzego utworu w swojej rozprawie doktorskiej, co zostało ustalone przez Radę Dyscypliny Językoznawstwo UAM, która unieważniła 23 maja jej przewód doktorski. Co więcej, jako osoba ubiegająca się o stopień doktora habilitowanego przywłaszczyła sobie autorstwo całości lub części utworów naukowych innych osób w pracy habilitacyjnej, co ostatecznie zostało ustalone w wyroku z dnia 5 X 2023 r. wydanym przez Sąd Rejonowy w Zielonej Górze.
Jak mnie poinformowała rzeczniczka prasowa UZ, p. Małgorzata Włodarczyk, dyscyplinarne postępowanie wyjaśniające zapoczątkowane jesienią 2018 r. nadal jest zawieszone. To rekord Polski w uczelnianym przeciąganiu procedury dyscyplinarnej.
Od nagłego zwolnienia A. Kuzio odwołała się do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Zielonej Górze, argumentując, że odebranie doktoratu nie jest jeszcze prawomocne. Pierwsza rozprawa odbyła się 27 stycznia 2025 r., ale będą zapewne dalsze. Anna Kuzio pracuje teraz w szkolnictwie, ucząc angielskiego. Do chwili złożenia artykułu do druku, jej pełnomocnik, radca Kazimierz Pańtak, nie odpowiedział na pisemną prośbę o ustosunkowanie się do odbywającego się procesu, kwestionującego zwolnienie dyscyplinarne.
Zauważyłem, iż wszystkie uchwały Rady Dyscypliny Językoznawstwo oraz Literaturoznawstwo UAM są drukowane na druku firmowym prorektor ds. nauki UAM, którą jest prof. Katarzyna Dziubalska-Kołaczyk. Równocześnie jest ona przewodniczącą Rady Dyscypliny, organu kolegialnego. Nie ma jedności organizacyjnej pomiędzy stanowiskiem prorektora a stanowiskiem przewodniczącej rady dyscypliny. Dlatego drukowanie uchwał Rady Dyscypliny na druku firmowym prorektora UAM to tak, jakby wyrok składu sędziowskiego sądu rejonowego został wydrukowany na druku firmowym prokuratora okręgowego.
Rozwiązanie polegające na tym, że prorektorzy zajmują dodatkowe stanowiska/funkcje w organach kolegialnych, które są pod ich nadzorem urzędowym, jest niewłaściwe, gdyż nie ma wtedy możliwości skorygowania błędów popełnianych przez przewodniczącą. Któż ośmieli się skrytykować i zwrócić publicznie uwagę prorektorowi? Takie sytuacje ostatnio zdarzyły się na Uniwersytecie Rzeszowskim czy Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, gdzie prorektorzy ds. nauki kierowali komisjami doktorskimi w przewodach, w których doktorantowi zarzucono plagiat. Popełniony wtedy błąd nie mógł być naprawiony i w ostateczności sytuacja obróciła się przeciw prorektorom. Dodatkowo w takich sytuacjach pojawia się instytucjonalny konflikt interesów. Jest to temat na osobny artykuł, bo przykładów podobnych niezręczności jest w kraju dość dużo.
Dr hab. Marek Wroński jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Kaliskiego. Zajmuje się patologią nauki od połowy 1997 roku.
Wróć