logo
FA 2/2025 informacje i komentarze

Marek Kosmulski

Nie taki SZSP straszny...

Socjalistyczny Związek Studentów Polskich i inne organizacje młodzieżowe z okresu PRL można by zaliczyć do „słusznie minionej” przeszłości, gdyby nie to, że osobom publicznym raz po raz wypomina się przynależność do tych organizacji, nazywając je np. „komunistycznymi młodzieżówkami”. Członkostwo w SZSP i podobnych organizacjach ma świadczyć o poparciu dla komunizmu i w ten sposób dyskredytować daną osobę. Parę lat temu nagłośniono sprawę prawicowej polityczki i jej członkostwa w SZSP, a całkiem niedawno historyk z UKSW został publicznie skrytykowany za swą młodzieńczą przygodę ze Związkiem Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Istotnie, czytając hasła w encyklopedii (i nie znając faktów), trudno się oprzeć wrażeniu, że owe organizacje (SZSP i ZSMP) były „ideowo, politycznie i organizacyjnie podporządkowane PZPR”, a „celem ich działalności było przygotowywanie członków do wstępowania w szeregi PZPR”. Jest to w zasadzie prawda i trudno temu zaprzeczyć. Ale nie cała prawda i nie tylko prawda. Zanim jednak postawimy pod pręgierzem tych, którym wypomniano działalność w „komunistycznych młodzieżówkach”, warto przytoczyć parę faktów, których nie znajdziemy w Internecie.

Członkostwo w SZSP było quasi obowiązkowe i wielu studentów mogło być członkami nawet o tym nie wiedząc. To raczej wypisanie się z SZSP lub niedopuszczenie do bycia zapisanym wymagało pewnych starań. Trudno mówić o przywilejach dla szeregowych członków SZSP, skoro członkami byli prawie wszyscy studenci stacjonarni urodzeni w latach 1950-1960.

Poza szeregowymi członkami byli także członkowie funkcyjni, stanowiący kilkanaście procent wszystkich studentów. Proporcjonalnie do pełnionej funkcji mogli liczyć na pewne przywileje, np. udział w zagranicznej wycieczce w atrakcyjnej cenie. Większość funkcyjnych członków SZSP niskich szczebli (uczelnianego i wydziałowego) zajmowała się organizacją imprez kulturalnych i turystycznych, kołami naukowymi itd., a nie komunistyczną propagandą.

Odrębną grupę stanowiło ścisłe kierownictwo SZSP na szczeblu centralnym i wojewódzkim, które składało się w większości z członków PZPR. To jednak prawdziwa „śmietanka”, niewielki ułamek procenta wszystkich członków SZSP. Ich postawa nie jest reprezentatywna dla wszystkich członków tej organizacji ani nawet dla jej lokalnych działaczy.

SZSP organizował także ideologiczne szkolenia, ale udział w nich nie był obowiązkowy i uczestniczyła w nich tylko niewielka część członków organizacji.

Do PZPR można było się zapisać na I roku studiów, a nawet w klasie maturalnej, i staż w SZSP lub w innym „partyjnym przedszkolu” nie był do tego konieczny.

Opieram się na własnych doświadczeniach (miejsce: UMCS w Lublinie, czas: 1974-79), nie roszcząc sobie pretensji do uogólnień. Nie ma jednak racjonalnych powodów, by w innych ośrodkach akademickich lub w innych organizacjach młodzieżowych działających w PRL w latach siedemdziesiątych było inaczej niż w lubelskim SZSP.

Marek Kosmulski

Wróć