Marek Misiak

Reżyserzy filmowi (a także pisarze) uprawiający głównie kino (pisarstwo) gatunkowe są często podziwiani, ale jednocześnie recepcja ich twórczości jest przygnębiająco wręcz płytka. Zarówno część krytyki, jak i zapewne jakiś odsetek widzów widzi w nich specjalistów od opowieści w określonej konwencji, utalentowanych inscenizatorów i opowiadaczy zajmujących historii, ale umyka gdzieś świadomość, że za pomocą kina czy literatury w określonym gatunku bez rozsadzania jego ram można w pogłębiony i nieoczywisty czasem sposób komentować otaczającą bohaterów rzeczywistość. Wspomniane nierozsadzanie ram polega na tym, że dany film czy powieść można odbierać wyłącznie na poziomie czystej fabuły i dostarczanej przez nią emocji, jak i (zwłaszcza przy kolejnym oglądaniu czy lekturze) dostrzegać konteksty losów bohaterów i okoliczności, które wpływają na ich decyzje i zachowania. Co ważne, pierwszy sposób odbioru nie jest wcale gorszy, po prostu odbywa się w innym trybie. Dzieło jest wielopostaciowe, jawi się różnym odbiorcom w różny sposób i pobudza do odmiennych sposobów odbioru i odmiennych interpretacji.
Wojciech Sitek nie tyle poddał wybrane dzieła Michaela Manna analizie, co uruchomił strumień skojarzeń, obudowując go następnie licznymi i przemyślanymi kontekstami interpretacyjnymi, szczególnie prozą J.G. Ballarda i książkami Zygmunta Baumana. Dzięki temu autor przekonująco rekonstruuje nieoczywistą krytykę późnego kapitalizmu widoczną w serialu Policjanci z Miami (Miami Vice, 1984–1990) i wybranych kinowych filmach tego reżysera: Złodzieju (Thief, 1981), Czerwonym smoku (Manhunter, 1986), Gorączce (Heat, 1995), Informatorze (The Insider, 1999), Alim (2001) Zakładniku (Collateral, 2004), Miami Vice (2006), Wrogach publicznych (Public Enemies, 2009) i Hakerze (Blackhat, 2015). Jego spostrzeżenia pozwalają lepiej zrozumieć zarówno ogólny nastrój niektórych dzieł (szczególnie późnych sezonów Policjantów z Miami i kinowej wersji serialu), jak i sens poszczególnych scen. Najmniej odkrywcze wydają się refleksje o Informatorze, ale zdaje się też, że w zamierzeniu samego Manna był to film o bardziej oczywistej wymowie (znamienne jest, że w przeciwieństwie do pozostałych wymienionych pozycji nie jest to ani dreszczowiec, ani film sensacyjny, jakkolwiek zawiera elementy dramatu sądowego, konwencje gatunkowe odgrywają w nim nieco mniejszą rolę). Wskazówki Sitka dają też klucz do interpretacji innych momentów w fabułach, choć jest to oczywiście rozumienie subiektywne, to nie bazuje już wyłącznie na czysto prywatnych skojarzeniach, które mogą nie mieć nic wspólnego z intencją twórcy (wprawdzie każdy ma prawo interpretować dzieło na własny sposób, nie oznacza to, że we wszystkim można wyczytać wszystko i będzie to tak samo sensowne dla odbiorcy takiej interpretacji).
Przykładem tego są powracające w różnych odcinkach Policjantów z Miami sekwencje rozmów lub samotnych spacerów bohaterów wśród przyrody: w parku, na plaży, w gaju palmowym itp. Nawet jeśli jest to „natura” wykreowana już na użytek człowieka (park), momenty te tchną głębokim spokojem. Bohaterowie nie umieją się nim jednak cieszyć, ich uwaga skupiona jest na konsumpcji dóbr i wrażeń, przez co – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – nie potrafią być tu i teraz. Nie umieją nawiązywać więzi, gdyż są nomadami, wolnymi tylko po to, by realizować wolnorynkowy ideał człowieka sukcesu, który żyje pełnią życia. Zamiast tego jednak obserwują spomiędzy drzew przestępców, którzy taki sukces rzekomo odnoszą. Obie grupy żyją w pewnym sensie cudzym życiem: sukces bandytów jest niestabilny, policjantów – wypożyczony, gdyż ich tożsamości bogatych playboyów to tylko policyjna przykrywka.
Marek Misiak
Wojciech SITEK, Żegnaj Ameryko. Mitologia późnego kapitalizmu w filmach Michaela Manna, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2024.
Wróć