Marcin Miłkowski

Fot. Adam Burakowski
Zmiana w kierownictwie resortu może być dobrą okazją, by skutecznie zająć się błędami i niejasnościami w ewaluacji jednostek naukowych, na które od dawna zwraca uwagę środowisko akademickie. Skutkiem tych zaniedbań stała się niesprawiedliwa kategoryzacja dyscypliny filozofia w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN podczas ostatniej ewaluacji osiągnięć naukowych. Mimo bezprecedensowego międzynarodowego wsparcia ze strony najwybitniejszych filozofów współczesności – od Judith Butler po Timothy’ego Williamsona – i wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, Ministerstwo Nauki przyjmowało osobliwą postawę wyczekującą. Tymczasem nasza sprawa jest szansą na dokonanie szybkich napraw i zadbanie o jakość polskiej nauki.
Przypomnijmy fakty. W wyniku technicznych błędów w danych IFiS PAN, które zostały niepoprawnie przetworzone w systemie informatycznym ministerstwa, pominięto w naszym dorobku prawie czterdzieści monografii, przez co uzyskaliśmy kategorię B. Jest ona ewidentnie niesprawiedliwa. W dyscyplinie socjologia też wystąpił błąd, ale miał mniejszą wagę, bo socjologowie publikują mniej książek.
Absurdalność tej ewaluacji najlepiej widać na konkretnym przykładzie: w okresie, który został uznany za rzekomo naukowo słaby, w moim zespole w IFiS PAN na stanowiskach podoktorskich zatrudnieni byli badacze, którzy dziś stanowią czołówkę polskiej filozofii i kognitywistyki: dr hab. Błażej Skrzypulec, laureat prestiżowej Nagrody NCN w roku 2024, dr hab. Mateusz Hohol, obecnie profesor UJ i uznany badacz poznania geometrycznego, czy dr Paweł Gładziejewski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie polskich filozofów umysłu, specjalizujący się w teorii reprezentacji strukturalnych. System ewaluacji, poprzez swoją wadliwą konstrukcję prawną, musiał paradoksalnie pominąć ich znaczący dorobek naukowy. Wynika to z tego, że daty rozpoczęcia i zakończenia projektów podoktorskich nie zbiegają się z datami kalendarzowymi. To pokazuje fundamentalną wadę obecnego systemu: nie tylko nie potrafi on właściwie zmierzyć rzeczywistej wartości naukowej instytucji, ale wręcz prowadzi do wniosków ewidentnie szkodliwych. IFiS PAN dotknęło to wyjątkowo boleśnie, bo jako jednostka o profilu badawczym, a nie dydaktycznym, po prostu rozwijaliśmy instytut jako czołowy ośrodek przyciągający badaczy na początku ich karier. Oznacza to, że realizowaliśmy bardzo wiele grantów, które nie kończyły się zatrudnieniem na stałe. Nawet gdyby jednak tych młodych badaczy pominąć, nasz pozostały dorobek jest realny i tylko błędy w systemie sprawiły, że nie był widoczny dla ministerstwa.
Dlatego właśnie krajowe i polskie środowisko filozoficzne protestowało wobec wyczekującej postawy poprzedniego kierownictwa resortu. Powstały zarówno krajowe, jak i międzynarodowe listy otwarte, które odbijają się dosyć szerokim echem w środowiskach naukowych. O liście w naszej sprawie pisano już w największym filozoficznym serwisie informacyjnym Daily Nous (https://dailynous.com/2024/11/19/scholars-protest-flawed-evaluation-of-polish-institute-of-philosophy-and-sociology/). Popiera nas zróżnicowane i znane grono filozofek i filozofów, od Judith Butler, przez Davida Chalmersa, Carla Cravera, Mladena Dolara, Axela Honnetta po Amie Thomasson i Timothy’ego Williamsona (https://openletter.earth/safeguard-polish-philosophical-scholarship-open-letter-demanding-fair-evaluation-of-ifis-pan-3e2d431d). Poparli nas też polscy badacze i filozofowie oraz uznani polscy naukowcy, od byłego prezesa PAN Jerzego Duszyńskiego, przez Lenę Kolarską-Bobińską, Ewę Łętowską, po Jana Woleńskiego, Małgorzatę Kowalską, Piotra Gutowskiego i Adama Groblera. Lista sygnatariuszy-inicjatorów oraz link do petycji znajdują się na stronie IFiS PAN (https://ifispan.pl/list-do-ministra-nauki-w-sprawie-ewaluacji-w-ifis-pan/).
Solidaryzują się oni z nami z prostego powodu: ocena dorobku naukowego powinna być oparta na faktach, a nie błędach generowanych przez wadliwie działające systemy informatyczne ministerstwa, które nie podlegają żadnej publicznej kontroli i pozostają głęboko nieprzejrzyste. Nie sposób nawet stwierdzić, w jaki sposób wprowadzane dane ulegają modyfikacji w systemie POL-on, gdyż nie przechowuje on ich pełnego rejestru. W istocie jest to tak wadliwy system, że lepiej byłoby dostarczać podpisane papierowe dokumenty do ministerstwa, bo to przynajmniej gwarantowałoby ich integralność. System informatyczny zaprojektowano w dodatku tak, by uniemożliwić późniejszą korektę danych zgodnie z faktami, co pozostaje kompletnie niezrozumiałe. Każdy, kto przez chwilę zajmował się nauką, wie, że w danych pomiarowych zawsze jest błąd i nie można nigdy zakładać, że magicznie zanika.
Przedłużający się pat w sprawie IFiS PAN ma bardzo konkretne i dotkliwe konsekwencje. Moi koledzy i koleżanki z instytutu mimo uzyskania uprawnień do opieki nad doktorantami nie mogą występować w roli promotorów i promotorek. Moi doktoranci nadal nie mają pewności, gdzie odbędzie się obrona ich prac doktorskich (mamy porozumienie z Uniwersytetem Warszawskim, ale nie wiem, czy będziemy z niego korzystać). A nie są to bynajmniej słabi doktoranci, np. dwójka z nich realizuje granty PRELUDIUM, uzyskując jednocześnie prestiżowe stypendia międzynarodowe (np. Fulbrighta) i krajowe (FNP), trzeci jest finansowany z mojego grantu PRELUDIUM BIS.
Właśnie dlatego, że naukowo nie jesteśmy słabi, dotkliwe jest dla nas wykluczenie instytutu z możliwości uczestnictwa w prestiżowych Sieciach Doktorskich programu Marie Skłodowska-Curie (MSCA Doctoral Networks). Te międzynarodowe projekty, łączące najlepsze europejskie ośrodki badawcze, stanowią obecnie główną platformę kształcenia młodych naukowców w UE. Obniżona kategoria naukowa uniemożliwia nam udział w konsorcjach jako pełnoprawny partner, co przekłada się na brak możliwości rekrutacji nowych doktorantów w ramach tych projektów. To nie jest już tylko sprawa prestiżu jednej instytucji, to namacalny przykład, jak biurokratyczne decyzje bezpośrednio uderzają w przyszłość polskiej humanistyki i możliwości rozwoju młodego pokolenia badaczy.
Stanowisko w MNiSW utracił Maciej Gdula, który w wypowiadał się w naszej sprawie w wywiadzie udzielonym serwisowi „Nauka w Polsce”. Stwierdził on, że w przypadku decyzji urzędniczych należy wyczerpać drogę prawną. Ten argument jest nietrafny z dwóch powodów. Po pierwsze, nie istnieje taki formalny wymóg, po drugie, istnieje precedens w postaci wycofania przez ministra Dariusza Wieczorka kasacji w sprawie dr Joanny Malinowskiej, której minister Przemysław Czarnek nie przyznał stypendium dla wybitnych młodych naukowców, mimo uzyskania najwyższej oceny (rzekomo dlatego, że nie uzyskała punktów… dodatkowych). W tej ostatniej sprawie protestowało wiele gremiów, w tym Komitet Nauk Filozoficznych PAN, gdyż była to ewidentnie naciągana – w dodatku z powodów ideologicznych – interpretacja regulaminu stypendium, co zresztą potwierdził sąd administracyjny pierwszej instancji. Co więcej, wycofanie kasacji w naszej sprawie nie stworzyłoby ryzyka prawnego dla wcześniejszych ewaluacji – terminy odwoławcze dla innych jednostek już dawno minęły. Nie jest prawdą, jak twierdził prof. Gdula, że tylko nasza skarga została rozpatrzona pozytywnie przez sąd pierwszej instancji. Wiem o co najmniej jeszcze jednej, stosunkowo łatwo sprawdzić to wśród orzeczeń sądu na stronie internetowej.
Prawdą jest natomiast, że w uzasadnieniu orzeczenia można przeczytać bardzo ostrą i negatywną ocenę procesu ewaluacji. Nic dziwnego, urągał on konstytucji, kodeksowi postępowania administracyjnego, ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, a nawet rozporządzeniom ministra. Tylko że nadal sądzimy, że rząd chciałby prowadzić politykę zgodną z konstytucją i praworządną.
Poprzedni rok przynosił, niestety, kolejne rozczarowania. Obowiązujące nadal rozporządzenie ws. ewaluacji jest wyjątkowo źle napisane, niechlujne i niejasne, a nadal nie podjęto nawet próby zdefiniowania podstawowych terminów, choćby takich, jak „edytorial”. Zmieniane i dyskutowane częściej w mediach są stosunkowo proste i mało istotne elementy systemu, jak np. lista czasopism, zamiast zainicjowania poważniejszej i podstawowej debaty o tym, czemu ten proces ma służyć i jak zapewnić mu walor instrumentu pomiaru jakości pracy naukowej. W obecnej formie ewaluacja jest po prostu marnotrawieniem czasu i pieniędzy.
Ministerstwo ma w tej chwili trzy racjonalne możliwości. Są nimi: natychmiastowe wycofanie kasacji w sprawie oceny filozofii w IFIiS, skierowanie naszych danych do ponownej oceny przez KEN, a jednocześnie rozpoczęcie we współpracy ze środowiskiem naukowym prac nad nowym, transparentnym systemem ewaluacji. Kluczem do powodzenia jest w tym przypadku otwarty i sprawny dialog z samymi naukowcami. Potwierdzi to, że ogłaszana przez resort troska o jakość nauki nie jest jedynie hasłem.
Po drugie, działanie w duchu transparentności, czyli m.in. publiczne wyjaśnienie i korygowanie błędów w systemie POL‑on, co nie wymaga ogromnych nakładów finansowych. Wręcz przeciwnie, szybka korekta i usprawnienie procedur pozwalają zaoszczędzić środki, które w przeciwnym razie zostaną zmarnowane w postępowaniach odwoławczych.
Wreszcie, wyjaśnienie sprawy IFiS PAN w duchu dobrej woli i szacunku dla wyników niezależnej oceny eksperckiej będzie pozytywnym sygnałem, że polska nauka jest otwarta na głosy międzynarodowej społeczności akademickiej i nie boi się przyznać do błędów. Każdy dzień zwłoki to nie tylko strata dla instytutu, ale przede wszystkim dla wiarygodności całego systemu oceny nauki w Polsce.
Jest to niepowtarzalna okazja, by przy minimalnych kosztach pokazać, że dbałość o polską naukę to więcej niż polityczne slogany. Wycofanie kasacji w sprawie IFiS PAN i ponowna ocena naszego dorobku – wraz z rozpoczęciem prac nad usprawnieniem ewaluacji – to racjonalne decyzje, które będą budować wizerunek nowego kierownictwa jako sprawiedliwego i zaangażowanego.
Obyśmy nie musieli za rok czy dwa wracać do tych samych zaniedbań i błędów. Polscy naukowcy chcą pracować w przejrzystym i sprawiedliwym systemie, wspierającym prawdziwy rozwój nauki.
Wróć