Rafał Adamus

Narodowe Centrum Nauki w latach 2011-2023 sfinansowało 29 584 projektów, przyznając na badania 15,69 mld zł. Strumień pieniędzy nie poszedł jednak równomiernie do polskich ośrodków akademickich. Tymczasem realizacja tak finansowanych projektów badawczych ma znaczenie z punktu widzenia zasad ewaluacji szkół wyższych czy z punktu widzenia przesłanek dla uzyskania tytułu profesora. Przy skromnych poborach na uczelni finansowanie z NCN staje się kołem zamachowym dla rozwoju karier naukowych wielu osób. W niektórych dziedzinach wiedzy finansowanie jest mniej lub bardziej potrzebne. Np. w nauce prawa, w której wykorzystuje się metodę formalno-dogmatyczną, nie ma zapotrzebowania na finansowanie zakupu drogiej aparatury badawczej. Zapewne prawnikom jest łatwiej niż przedstawicielom innych kosztochłonnych dyscyplin realizować swoje badania naukowe bez grantów.
Jak wyjaśnia NCN, najwięcej „najwięcej grantów otrzymują Mazowsze i Małopolska, co jest wynikiem większej liczby podmiotów aplikujących z tych województw”. Z pewnością stołeczna Warszawa i ex–stołeczny Kraków są najbardziej liczącymi się ośrodkami akademickimi w Polsce. To jednak bardzo powierzchowna logika dla wytłumaczenia sukcesów i porażek badaczy w konkursach NCN. Warto zatem przypatrzeć się bliżej publikowanym przez NCN danym dotyczącym konkursów krajowych w latach 2011-2023 (wszelkie wykorzystane tu informacje pochodzą ze źródła: https://www.ncn.gov.pl/efekty/fakty-liczby). Palmę pierwszeństwa mają badacze z woj. mazowieckiego. Złożyli oni do NCN aż 35 633 wniosków (co stanowiło 26,6% ogółu suplik badawczych). Przyznano finansowanie 9103 wnioskom z Mazowsza (czytaj: z Warszawy). Było to aż 31,8% ogółu wniosków, które uzyskały finansowanie. „Liczbowy wskaźnik sukcesu” wyniósł 26%. Zatem większość wysiłku wkładanego w przygotowanie projektu badawczego to „Syzyfowe prace”. Istotny wpływ na jedynie 26% wskaźnik sukcesu jako maksimum ma marny poziom nakładów na polską naukę. W czasie bitwy pod piramidami Napoleon miał wydać armii formułującej czworoboki rozkaz: „Osły i uczeni do środka”. W Polsce oszczędności dla równoważenia budżetu szuka się w wydatkach na naukę. Jako skutek uboczny niskich nakładów na badania w Polsce narodziła się pseudo-specjalizacja – „grantologia”. Sprowadza się ona do znalezienia sposobu na odpowiednią prezentację bez większej dbałości o merytoryczną treść.
Najbardziej wymierny charakter ma podana przez NCN statystyka liczbowego wskaźnika sukcesu. Liderem tabeli są badacze z woj. mazowieckiego ze wspomnianym rezultatem 26%. W drugim szeregu są badacze z innych dużych ośrodków akademickich. Wskaźnik sukcesu dla badaczy z woj. małopolskiego wynosi 24%. Niewiele tracą do lidera badacze z województw wielkopolskiego i dolnośląskiego ze wskaźnikiem sukcesu na poziomie ex aequo 23%. Przyzwoite miejsca ze wskaźnikami od 20 do 18% przypadło kolejno naukowcom z województw: pomorskiego, łódzkiego, kujawsko-pomorskiego i podlaskiego.
Najgorzej w Polsce wypadają badacze z województwa świętokrzyskiego z 10% wskaźnikiem sukcesu, w towarzystwie naukowców z Opolszczyzny i Podkarpacia z o oczko wyższym wynikiem. Osobiście ponoszę odpowiedzialność za zaniżanie poziomu woj. opolskiego. W latach 2011-2023 złożyłem 10 wniosków badawczych do NCN, bez powielania wcześniejszych tematów, z zerowym wskaźnikiem sukcesu. Moje wnioski aplikacyjne przed wysłaniem do NCN sprawdzane były pod względem formalnym przez wyspecjalizowaną wewnętrzną komórkę uniwersytecką, aby wykluczyć błędy formalne. Można zatem założyć, że jest to powszechna praktyka i badacze biorą na siebie głównie ciężar jakości merytorycznej strony wniosku.
Piętnastopunktowa różnica we wskaźniku sukcesu, przy maksimum na poziomie 26%, pomiędzy badaczem z Mazowsza a badaczem np. z Opolszczyzny (a w moim indywidualnym przypadku nawet większa), w perspektywie dwunastoletniego okresu, jest trudno wytłumaczalną dysproporcją w odniesieniu do przeciętnego, statystycznego badacza. Mniejsza grupa badaczy z natury rzeczy złoży mniejszą liczbę wniosków i otrzyma mniejszą liczbę grantów. Natomiast współczynnik sukcesu nie powinien być tak drastycznie różny pomiędzy badaczami z dużych i badaczami z małych ośrodków naukowych. Coś musi tu zawodzić. Albo jakość badaczy (tu sam rzucam w siebie kamieniem), albo jakość systemu. albo jedno i drugie. Gdy NCN orzeka ex cathedra o jakości projektów badawczych, nie ma atrybutu nieomylności. Zauważy to z łatwością każdy, kto trochę poczyta uzasadnienia popełnione przez ekspertów NCN. Wskaźnik sukcesu w konkursach grantowych NCN jest dotknięty anomalią i samo Centrum powinno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak jest.
Wróć