logo
FA 12/2023 z laboratoriów

Andrzej Szeptycki

Współczesne stosunki polsko-ukraińskie

Współczesne stosunki polsko-ukraińskie 1

Józef Piłsudski i Symon Petlura w Winnicy, 16.05.1920 Źródło: polska-zbrojna.pl

Relacje polsko-ukraińskie wymykają się łatwym analogiom. Niektórzy porównywali je do stosunków francusko-algierskich czy włosko-libijskich. Taka interpretacja jest tylko częściowo słuszna. Są autorzy oceniający polską ekspansję na wschód i późniejsze relacje pomiędzy polską arystokracją a rodzącym się narodem ukraińskim – przede wszystkim chłopstwem – jako przejaw kolonializmu.

Polska i Ukraina dysponują znaczącym potencjałem jako dwa największe państwa Europy Środkowej i Wschodniej: chodzi tutaj o położenie geopolityczne, powierzchnię, ludność czy atuty gospodarcze, nawet jeśli w przypadku Ukrainy ich efektywne wykorzystanie jest obecnie zależne od zwycięstwa nad Rosją. Oba państwa mają również komplementarne, a w istotnym stopniu wspólne interesy. Najważniejszą rolę odgrywa w tym kontekście zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej. W sferze społeczno-gospodarczej oba państwa łączy obecność w Polsce co najmniej dwumilionowej grupy imigrantów i uchodźców z Ukrainy.

Relacje polsko-ukraińskie budzą zainteresowanie co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze, z powodu zasadniczej ewolucji, jaką przeszły dwustronne stosunki obu państw. Symbolem trudnej przeszłości, którą w istotnym stopniu udało się przezwyciężyć, jest dramat wołyński w latach czterdziestych XX w.; wyznacznikiem zmiany, jaka zaszła, stała się teza o współczesnym braterstwie Polaków i Ukraińców głoszona przez przywódców obu państw. Relacje między Polską a Ukrainą to ciekawe studium przypadku z zakresu pojednania, pamięci zbiorowej i polityki historycznej. Po drugie, z powodu odmiennych modeli transformacji, jakie realizowano w obu krajach po upadku systemu komunistycznego. Po 1989 r. Polska skutecznie wprowadziła reformy demokratyczne i wolnorynkowe, co zaowocowało jej akcesją do NATO i Unii Europejskiej. Ukraina natomiast pozostała państwem peryferyjnym i słabym wewnętrznie o niejednoznacznie zdefiniowanych priorytetach w sferze polityki zagranicznej. Te różnice między oboma państwami sprawiają, że mimo ich podobnego potencjału dwustronne relacje mają asymetryczny charakter; przejawem tej asymetrii stała się w szczególności obecność w Polsce ponadmilionowej grupy imigrantów ekonomicznych z Ukrainy. Po trzecie, oba państwa muszą wspólnie stawić czoło Rosji. Ukraina padła w 2014 r. ofiarą rosyjskiej agresji (nielegalna aneksja Krymu, hybrydowa wojna w Donbasie), która osiem lat później przekształciła się w pełnoskalowy konflikt. Polska również obawia się zagrożenia ze strony Rosji, zarówno o charakterze pozamilitarnym, jak i militarnym. Ten czynnik w zasadniczy sposób wpłynął na zbliżenie polsko-ukraińskie, zwłaszcza po 24 lutego 2022 r. Rosja dążyła w przeszłości do poróżnienia obu państw, ale jej działania przyniosły ograniczone efekty.

Stosunki polsko-ukraińskie przeszły w ciągu ostatnich czterech dekad długą drogę: od trudnego dziedzictwa przeszłości (wojny polsko-kozackie, walki o Lwów, rzeź wołyńska, akcja „Wisła”), poprzez historyczną decyzję o uznaniu przez Polskę jako pierwsze państwo na świecie niepodległości Ukrainy i „strategiczne partnerstwo” proklamowane w latach 90. XX w., aż po współpracę obu państw i społeczeństw w warunkach wojny z Rosją 2022 r. W dwustronnych relacjach, również w ciągu ostatniej dekady, zdarzały się trudne momenty, jak w latach 2015–2019, gdy spory historyczne doprowadziły w istotnym stopniu do paraliżu dwustronnej współpracy. Nowe problemy ujawniły się w 2023 r. (kryzys zbożowy). W długim okresie jednak trend w ciągu ostatnich 30 dekad jest jednoznaczny: oba państwa i narody są sobie coraz bliższe. Świadczą o tym dobitnie zarówno dokumenty polityczne, jak i badania opinii publicznej po jednej i drugiej stronie granicy.

Brak łatwych analogii

Ta zmiana to zasługa w pierwszej kolejności polskich i ukraińskich elit jeszcze w okresie komunizmu (przede wszystkim „Kultury” i jej ukraińskich współpracowników, ale również innych środowisk, w tym „Solidarności” i kościołów rzymsko– oraz greckokatolickiego), przywódców obu państw (Kwaśniewskiego i Kuczmy, Kaczyńskiego i Juszczenki, Dudy i Zełenskiego), ale i społeczeństw polskiego i ukraińskiego. Polacy i Ukraińcy „wybrali przyszłość”. Inaczej niż w przypadku narodów Bałkanów Zachodnich, obu nacjom udało się po upadku komunizmu uniknąć krwawych waśni etnicznych. Sytuacja taka wynikała co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze, demokratyzacja i suwerenność Polski nie odbywały się kosztem niepodległości Ukrainy i vice versa, nie przebiegały kosztem drugiego państwa, ponieważ oba wychodziły ze strefy wpływów państwa trzeciego – ZSRR. Po drugie, była to kwestia świadomego wyboru elit politycznych w Polsce i w Ukrainie; dla tych pierwszych priorytet stanowiła integracja z Zachodem, a dobre relacje z sąsiadami pozostawały jej istotną przesłanką, dla tych drugich najważniejsze było ułożenie relacji z Rosją i przetrwanie państwa ukraińskiego i będących u jego steru. Żadna ze stron nie widziała więc interesu w sporze polsko-ukraińskim, choć zdarzały się próby jego polityzacji, zwłaszcza w okresie 2015–2019. Po trzecie, pierwszoplanowe znaczenie, co najmniej od pomarańczowej rewolucji i wojny w Gruzji, a z pewnością w ciągu ostatniej dekady, miało poczucie wspólnych interesów wobec Rosji oraz narastające przekonanie o zagrożeniu z jej strony. Po czwarte, oba państwa odgrywały ważną rolę z perspektywy Zachodu, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, jako symbol walki o wolność: Polska w latach 80. i 90. XX wieku, a Ukraina współcześnie. Nieprzypadkowo pierwszym przedstawicielem Europy Środkowej, który wystąpił w amerykańskim Kongresie był, jeszcze jako przewodniczący „Solidarności”, Lech Wałęsa (1989 r.); do obu izb przemawiali również Wiktor Juszczenko (2005 r.), Petro Poroszenko (2014 r.) i Wołodymyr Zełenski (2022 r.).

Relacje polsko-ukraińskie wymykają się łatwym analogiom. Niektórzy porównywali je do stosunków francusko-algierskich czy włosko-libijskich. Taka interpretacja jest tylko częściowo słuszna. Są autorzy oceniający polską ekspansję na wschód i późniejsze relacje pomiędzy polską arystokracją a rodzącym się narodem ukraińskim – przede wszystkim chłopstwem – jako przejaw kolonializmu. Przez pryzmat postkolonialny można interpretować również polską nostalgię za dawnymi Kresami, współczesne zainteresowanie Polski tym regionem czy masowy napływ do Polski ukraińskich imigrantów. Zarazem jednak należy wskazać na istotne różnice pomiędzy relacjami polsko-ukraińskimi a klasycznie rozumianym postkolonializmem: oba kraje są bliskie nie tylko pod względem geograficznym, lecz także kulturowym, Polacy i Ukraińcy przez długi czas wspólnie żyli na obecnych południowo-wschodnich ziemiach Polski i zachodnich obszarach Ukrainy, trudno byłoby zatem nakreślić na mapie bezdyskusyjną granicę pomiędzy „kolonizatorami” i „kolonizowanymi”. Podejście kolonialne wydaje się jeszcze mniej adekwatne po 24 lutego 2022 r., gdy Ukraina skutecznie podjęła walkę z rosyjskim imperializmem, a Polska przyjęła – przywołując określenie Andrzeja Dudy – „po bratersku” rzesze ukraińskich uchodźców.

Nowa jakość w stosunkach polsko-ukraińskich

Współczesne stosunki polsko-ukraińskie 2

Inni wskazywali na analogie pomiędzy relacjami polsko-ukraińskimi a historią stosunków francusko-niemieckich po II wojnie światowej, a następnie stosunków niemiecko-polskich w latach 90. XX w. Odzyskanie przez Polskę suwerenności, rozpad bloku radzieckiego i niepodległość Ukrainy stworzyły podwaliny pod „strategiczne partnerstwo” obu państw. Prognozowano, że tak jak wspomniane państwa Polska i Ukraina skutecznie wcielą w życie scenariusz pojednania i współpracy. Amerykański politolog polskiego pochodzenia Zbigniew Brzeziński uważał, że ze względu na potencjał czterech państw Ukraina mogłaby się stać w przyszłością wspólnie z Polską, Niemcami i Francją częścią „rdzenia struktury bezpieczeństwa europejskiego”. Prognozy te długo wydawały się nierealistyczne. Istotną przeszkodą był w tym kontekście fakt, że oba kraje obrały u progu lat 90. różne drogi rozwoju. Polska skutecznie przeprowadziła polityczną i gospodarczą transformację ku demokracji i wolnemu rynkowi, a na przełomie wieków przystąpiła do NATO i Unii Europejskiej. Ukraina nie była zdolna do wdrożenia zasadniczych reform, a jej zbliżeniu ze strukturami euroatlantyckimi przeciwna była Federacja Rosyjska; bez entuzjazmu odnosiły się do takiej perspektywy również państwa Europy Zachodniej, w szczególności Francja i Niemcy. Członkostwo w UE w istotnym stopniu definiuje politykę zagraniczną danego państwa, określa krąg jego najbliższych partnerów – pisał w 2009 r. ówczesny minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski. Państwa członkowskie mają do swojej dyspozycji unijne instrumenty współpracy. W przypadku gdy jedno z nich, jak Ukraina, nie wchodzi w skład Unii, konieczny jest ciągły wysiłek obu stron, by współpraca bilateralna była kontynuowana. W tym kontekście nie dziwi fakt, że ważnym celem polityki Polski było zbliżenie Ukrainy do UE, choć oczekiwania w tym zakresie długo pozostawały nierealistyczne. Brak perspektywy członkostwa dla Ukrainy stanowił jedną z istotnych porażek dyplomacji zarówno polskiej, jak i ukraińskiej w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Rok 2022 dowiódł, że wspomniane wcześniej prognozy były w długim okresie trafne: Ukraina zyskała perspektywę członkostwa w UE, a współpraca polsko-ukraińska stała się kluczowym elementem zachodniego wsparcia dla tego kraju przeciwko rosyjskiej agresji.

Na tę nową jakość w polsko-ukraińskich stosunkach składa się poparcie polityczne i militarne Polski dla Ukrainy wobec pełnoskalowej napaści rosyjskiej, jej rola jako „hubu” dla zachodniej pomocy płynącej na Ukrainę, a także (a może przede wszystkim) obecność w Polsce licznej wspólnoty ukraińskiej, na którą składają się, obok tradycyjnie zamieszkałej tu mniejszości ukraińskiej, co najmniej milionowa społeczność ukraińskich imigrantów (którzy przyjechali do Polski przed 24 lutego 2022 r.) i równie liczna grupa ukraińskich uchodźców. To sytuacja z perspektywy Polski, tradycyjnego kraju emigracji i społeczeństwa quasi-monoetnicznego, nowa. Na początku pełnoskalowego konfliktu na Ukrainie prognozowano, że do Polski mogą napłynąć kolejne fale uchodźców. W obecnej chwili ten scenariusz wydaje się mniej prawdopodobny, niemniej należy sądzić, że nawet w razie pomyślnego dla Ukrainy zakończenia wojny Polska będzie nadal dla Ukraińców ważnym kierunkiem emigracji zarobkowej; pozostanie więc na trwałe państwem dwunarodowym i dwujęzycznym. W tym kontekście szczególnie ważne jest zadbanie o integrację ukraińskich imigrantów oraz uchodźców z polskim społeczeństwem.

Słuszność aktywnej polityki wschodniej

W demokratycznej Polsce kilkakrotnie podejmowano dyskusję nad aktualnością dziedzictwa Jerzego Giedroycia i potrzebą czy możliwością prowadzenia aktywnej polityki wschodniej. Ważną rolę odegrał tutaj tekst Bartłomieja Sienkiewicza w „Tygodniku Powszechnym” z 2000 r., który uważał, że Polska nie ma możliwości wpływania na politykę w regionie i ulega złudzeniom związanym z zakresem transformacji u swoich wschodnich sąsiadów. Przemiany na Ukrainie – pomarańczowa rewolucja, rewolucja godności, a przede wszystkim opór, jaki stawia ona od 2022 r. Rosji – potwierdzają słuszność aktywnej polityki wschodniej Polski, przynajmniej w odniesieniu do Ukrainy, polityki coraz ściślej skorelowanej z członkostwem Polski w UE i dążeniem Ukrainy do tej organizacji.

Stosunki polsko-ukraińskie pełne są paradoksów. To Polska przez ostatnie trzy i pół dekady była bardziej sceptyczna wobec Rosji, przestrzegając przed zagrożeniem z jej strony; w ostateczności to Ukraina jednak – może właśnie dlatego, że długo zagrożenie ignorowała – padła ofiarą rosyjskiej agresji. Przez długi czas promowany przez Polskę europejski projekt dla Ukrainy wyglądał na nierealny, a sama idea rywalizacji Polski z Rosją na Ukrainie zdawała się mrzonką ze względu na odmienny potencjał obu rywali. W ostateczności jednak Ukraińcy wybrali właśnie Europę, a nie „rosyjski świat”, choć płacą za to straszliwą cenę. Jeszcze kilka lat temu hasło „Sława Ukrajini” jawiło się w Polsce jako „nacjonalistyczne”, ponieważ używała go m.in. UPA. Dziś, jako oficjalne pozdrowienie ukraińskiej armii, stało się w Polsce jednym z symboli (często w spolszczonej wersji „Chwała Ukrainie”) solidarności ze wschodnimi sąsiadami.

Niezależnie od potencjalnych wyzwań (wspomniany już kryzys zbożowy), należy sądzić, że w długim okresie Polska i Ukraina pozostaną na trwałe ważnymi wzajemnymi partnerami w poszerzonej, choć dalekiej od stabilności Europie. Charakter ich wzajemnych relacji ulegnie zmianie, a wspomniana asymetria – ograniczeniu. Polska będzie nadal krajem bogatszym, bardziej stabilnym, ale to Ukraina (jak Republika Federalna Niemiec w czasie zimnej wojny) będzie z perspektywy Zachodu, jako kraj frontowy, graniczny, odgrywać najważniejszą rolę w konfrontacji z Rosją.

Artykuł nawiązuje do monografii autora Współczesne stosunki polsko-ukraińskie, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2023.

Dr hab. Andrzej Szeptycki, prof. UW, Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego

Wróć