Marcelina Smużewska

Rys. Sławomir Makal
Rzeczpospolita znalazła się w czołówce mody na baloniarstwo. Było w tym eksperymentach coś bliskiego polskiemu duchowi narodowemu: spektakularność, nieprzewidywalność, innowacyjność, a może demokratyczność widowiska? W środowisku krakowskiej Szkoły Głównej eksperymentowali z „banią powietrzną” m.in. Jan Śniadecki (1756-1830) i Jan Jaśkiewicz (1749-1809). Zwolennikiem balonów na wodór był Stanisław Okraszewski (1744-1824), nadworny chemik króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pierwsza w Polsce próba wzlotu balonu miała miejsce 17 stycznia 1784 r. na dziedzińcu Collegium Physicum.
Wynalazek, który pierwszy raz pozwolił człowiekowi oderwać się od ziemi, oznaczał sukces myślenia naukowego i wpisywał się w oświeceniowy ethos. Z drugiej strony skromne sukcesy pierwszych eksperymentów podniebnych i wątpliwości co do ich użyteczności spowodowały, że baloniarstwo na długo pozostało w ramach show-biznesu, a nie nauki.
Bracia Montgolfier – Joseph (1740-1810) i Jacques Étienne (1745-1799) – przez przypadek odkryli w swojej papierni właściwości ogrzanego powietrza w odniesieniu do papieru lnianego. W grudniu 1782 roku po raz pierwszy wypuścili ze swojego ogrodu papierowo-szmaciany balon o objętości 18 m³, który wzniósł się na wysokość 250 m. O tym fakcie poinformowali Francuską Akademię Nauk. Eksperyment braci Montgolfier zapoczątkował modę na baloniarstwo. Loty balonowe trafiały do wyobraźni ekscentrycznych elit, ale też dawały szansę przedstawicielom trzeciego stanu na zaistnienie w sferze publicznej. Balony swoim niezwykłym widokiem fascynowały zarówno ludzi prostych, jak i koronowane głowy. 4 czerwca 1783 r. na łące koło Annonay odbył się pierwszy publiczny pokaz montgolfiery, czyli balonu na podgrzewane powietrze. Wynalazek o nazwie Ad Astra wzniósł się na wysokość 1600-2000 m. Lot trwał nieco ponad 9 minut, a balon przebył 2,5 km.
Inny Francuz, Jacques Alexandre Charles (1746-1823), w tym samym czasie prowadził próby z jedwabnym balonem, który napełniał nie ciepłym powietrzem, a wodorem. Pierwsza publiczna demonstracja miała miejsce w Paryżu 24 sierpnia 1783 roku. Charles jako pierwszy wzniósł się osobiście w wynalezionym przez siebie balonie 1 grudnia 1783 roku. Stało się to kilkanaście dni po pierwszym załogowym locie montgolfiery. Balon skonstruowany przez Jacquesa A. Charlesa nazywano na ziemiach polskich szarlierą.
Pierwszą koronowaną głową, jaka wzięła udział w pokazie baloniarskim, był Ludwik XVI. 19 września 1783 roku w Wersalu wysłano w powietrze owcę, kaczkę i koguta. Lot trwał ok. 8 min, a balon wzniósł się na ok. 500 m. Celem lotu było pokazanie, że wysokość nie szkodzi organizmom żywym. W ten sposób bracia Montgolfier chcieli uzyskać pozwolenie na loty załogowe z ludźmi, co – jak wiadomo – się stało. Według „Gazety Warszawskiej” z 17 października 1783 r. pierwszy lot załogowy odbył się we Francji 15 października.
Początkowo loty w Polsce były także bezzałogowe. 12 lutego 1784 r. królewski chemik Stanisław Okraszewski napełnił „banię” (czyli balon) wodorem (nazywanym wówczas palnym powietrzem) i wypuścił ją w obecności Stanisława Augusta Poniatowskiego. O odnalezieniu balonu pisze „Gazeta Warszawska” z 20 marca 1784: „Postrzegł go wieśniak (Woyciech Lasota) ze wsi Grodziska do Starostwa Warszawskiego należącey, do lasu jadący, na łące wodą oblaney, leżącego między krzakami, y rozumiał, że była to iakaś ze skóry odarta zwierzyna. Przybliżywszy się potym, gdy uyrzał zawieszone wstążki, obawiać się poczoł, aby nie były iakie szkodliwe gusła lub czary; ta zaś bojaźń bardziej się powiększyła, że ciągnąc za wiszące wstążeczki nic przy nich nie znalazł tylko zmoczony pęcherz. Odważył się iednak wziąć go do domu dla naradzenia się o nim caley gromady”. Przy balonie znaleziono kartkę, na której było napisane, że trzeba go zwrócić do Warszawy. Król wynagrodził poddanego za odwiezienie zguby i wszyscy byli zadowoleni.
W Puławach wiosną 1784 r. odbył się pierwszy lot „pasażerski”. Poszybował w powietrze kot Filuś, który eksperyment swój przypłacił życiem. Zdarzenie opisał w poemacie Balon Kajetan Koźmian (1771-1856), używając sformułowania „rozdarł się Filuś na suchym jesionie”, co innymi słowy oznaczało zderzenie z drzewem. Koci aeronauta był ulubieńcem księżniczki Marii Czartoryskiej (1768-1854). Arystokratki były zachwycone francuską modą na baloniarstwo i postanowiły założyć własne Towarzystwo Balonowe. „Banię” pomógł zbudować francuski uczony L’Huillier (1750-1840), który akurat w tym czasie przebywał w Puławach. Dzięki Towarzystwu arystokratki miło spędziły zimę 1784 r., planując i organizując pokaz „aerostatycznej bani”. Jednak smutne zakończenie lotu – śmierć wspomnianego Filusia – zniechęciło je do dalszych eksperymentów z balonami.
W kwietniu 1784 r. w Krakowie odbył się eksperyment profesorów Jana Śniadeckiego, Jana Jaśkiewicza, Jana Szastera (1741-1793) i Franciszka Scheidta (1759-1807). „Dnia I. Kwietnia czas pokazał się cichy i pogodny: po przygotowaniu wszystkiego, i zaciągnięciu warty, dany był pierwszy odgłos przez trzy strzelenia z moździerzy, po którym liczba wielka Spektatorów na dziedziniec i pole przyległe zgromadziła się. O godzinie 10 z rana po danym drugim odgłosie, Banię po krążkach do góry wyciągnioną, zaczęto wypełniać. (…) Przez 6 blisko minut tym ogniem napełniając Banię, gdy imż zrywała się z rąk trzymaiących ią, odsunąwszy piec, faierka z roznieconym na boku ogniem, była w otworze za cztery haki na drótach zawieszona (…)” (Opisanie doświadczenia czynionego z banią powietrzną w Krakowie dnia 1. kwietnia roku 1784, puszczoną z ogrodu Botanicznego na Wesołey, za staraniem i nakładem Jmć PP. Jana Jaśkiewicza Doktora Nadwornego J.K. Mci, Historyi naturalney, Chemii, Botaniki Professora, Collegium Fizycznego Prezesa, Jana Śniadeckiego, Matematyki wyższej i Astronomji Professora, Szkoły Głównej Sekretarza, Jana Szastera, Medycyny Doktora, Farmacyi i Materyi Medyki Professora, Franciszka Szeidta, Professora Fizyki w Szkołach Narodowych, Kraków 1794). Lot trwał nieco ponad pół godziny. „Bania” spadła w mieście, niedaleko Bramy Floriańskiej. Druga próba, dokonana pod Wawelem cztery miesiące później, była nieudana. Zapoczątkowało to falę krytyki względem przedsięwzięć baloniarskich. Uczeni, choć niechętnie, zmuszeni byli się wycofać z dalszego „puszczania balonów”.
Jednak zanim się całkiem z nich wycofano, organizowano kolejne eksperymenty. 10 maja 1789 r. z ogrodów Foksal wystartował balon wodorowy. Był on pilotowany przez Jean-Pierra Blancharda (1753-1809) i miał pasażerkę – Joannę Cymerman. Lot trwał 45 minut i zakończył się w Białołęce. Został on opłacony przez przedstawicieli świata biznesu – bankiera Fryderyka Kabryta i królewskiego kamerdynera Franciszka Ryxa. Przygotowania do pokazu opisała „Gazeta Warszawska” w numerach 34-38 z 1789 r. „Sławny z Powietrznego żeglowania J.P. Blanchard, rodem Francuz z miasta Calais, Pensjonowany od króla Jmci Francuskiego, wielu Akademii Towarzysz, uczynił Stolicy tuteyszey Dziwny Widok, odprawując swą (iuż to trzydziestą czwartą) Powietrzną Podróż. Po ogłoszeniu rano biciem z harmat nastąpić maiącego tego Widowiska, po tym o Kwadransie po pierwszey z południa, w Ogrodzie tutejszym na Nowym Swiecie, który Foxhalem zowią, pożegnawszy przytomnego tamże w przygotowaney Nayiaśniejszego Naszego Pana, oraz liczne Państwo, y wszystkich Spektatorów, wsiadł do swey łódki, w Kompanii z tąż samą Francuską Damą, która z nim podobne po powietrzu żeglowanie dawniey iuż w Metz odprawowała, y teraz się w Warszawie znajdowała. Podnieśli się w górę przy wielkich Aplauzach, naprzód z wolna (bo iak naypogodnieyszy i nayspokoynieyszy od wiatrów był czas), a potym coraz wyżey, y wzbili się w górę od ziemi (iak z Obserwatorium Królewskiego postrzegano i kalkulowano) aż do łokci 3975”.
Dnia 14 maja 1790 r. z ul. Senatorskiej w Warszawie wystartował kolejny balon z Jeanem-Pierrem Blanchardem i Janem Potockim (1761-1815) na pokładzie. W koszu, obok dwóch panów, był także turecki służący Ibrahim i biały pudelek. Wyczyn zachwycił ludność Warszawy i dworzan. W efekcie powstała oda pt. Balon, której autorstwo przypisywane jest Adamowi Naruszewiczowi (1733-1796):
„(…) Niezwykłych ludzi zuchwała para,
Zwalczywszy natury prawa,
Wznawia tor klęską sławny Ikara
I na podniebieniu stawa.
(…) Król, wódz, senator, kmieć pracowity,
Czy rządzi, czy ryje ziemię,
W błahych się zlepkach czołga ukryty
Jak drobne robaczków plemię.
(…) Wszystko zwyciężysz, łódko szlachetna,
Na ciosy przeciwne twarda;
Statek twój sława uwieczni świetna
Chlubniej niż podróż Blancharda”.
Opisane powyżej próby nie były jedynymi. Balony puszczano w majątkach prywatnych i na terenach miejskich. „Banie” były konstruowane przez macierzystych i zagranicznych uczonych, tych znanych i mniej znanych. Efekty eksperymentów bywały różne. Zawsze jednak gromadziły spore grono gapiów, co czyniło z pokazów jedną z pierwszych masowych rozrywek.
Jean Pierre Blanchard był kimś w rodzaju celebryty od balonów. Odwiedził większość krajów Europy i nawet Stany Zjednoczone, promując loty balonowe i siebie. W styczniu 1785 r. przeleciał z Dover do Calais z dwójką pasażerów. Lot zajął mu 2,5 godziny. Stał się bohaterem swoich czasów. Motyw lotniczy i baloniarski szybko przeniknął do mody. Kapelusze, wachlarze, porcelanę ozdabiano w baloniarskie motywy, a włosy upinano au demi-ballon. Zaczęły pojawiać się pierwsze podręczniki, np. The History and Practice of Aerostation Tiberio Cavallo z 1795 r., Airopaedia Thomasa Baldwina, czy Robota machiny powietrznej pana Mongolfier Józefa Osińskiego z 1786 roku. Baloniarska moda ogarnęła całą Europę. Loty organizowano od Lwowa do Neapolu, od Glasgow po Wrocław. O balonach zaczęto też myśleć dosyć szybko w sensie wojskowym. Zwracał na to uwagę chociażby Benjamin Franklin.
Wspomniany Blanchard nie miał dobrego pochodzenia jako syn rzemieślnika. Był także wynalazcą (welocyped, pułapka na szczury). Zawsze dbał, żeby sprawozdanie z jego wyczynów ukazało się w prasie. Zginął, wypadając po zawale serca z gondoli. Podobnie było z Jean-François Pilatre de Rozierem (1754-1785). Pierwszy człowiek, który wzniósł się w przestworza, był synem karczmarza i aplikantem aptekarskim. Poszukiwał także nowych urządzeń. Wymyślił m.in. maskę przeciwgazową. Zginął (nie inaczej) w trakcie lotu balonowego. Spadł po 27 minutach podczas próby lotu z Anglii do Francji. Zatem los dla obu pionierów baloniarstwa okazał się okrutny, choć za życia mieli szansę zaznać sławy i dobrobytu zeń płynącego.
Większość baloniarskich inicjatyw opłacana była z prywatnych funduszy i miała bardziej charakter spektaklu niż eksperymentu naukowego. Krytycy zwracali uwagę na to, że balony nie mają praktycznego zastosowania. Wznoszą się pionowo, a potem o ich kursie decyduje kierunek wiatru. Nie da się nimi sterować. Francuzi dominowali w eksperymentach baloniarskich, bo zyskały one państwową przychylność i były subsydiowane. Nie wszędzie tak było. Moda na loty balonowe to także przykład przenikania się kulturowych preferencji. Balony trafiały w wyobraźnię Francuzów czy Polaków, mniej zachwycały praktycznych Anglików. Obserwowanie lotów balonowych miało charakter demokratyczny. Zarówno król jak i kmieć jednoczą się w jednej postawie – zbiorowym patrzeniu w górę.
Jeszcze w latach 80. XVIII w. baloniarstwo zostało potępione przez Komisję Edukacji Narodowej. Apelowano, by naukowcy „najbardziej starali się stosować do pierwszych potrzeb i pożytków istotnych naszego Kraju, zostawując bogatszym i w pierwsze potrzeby obficie opatrzonym narodom wydoskonalenie tych doświadczeń, które prawie samej ciekawości dotąd służyć się zdające, znaczniejszych kosztów wymagają” (Protokół z posiedzenia Sesji Ekonomicznej KEN z 30 marca 1785 r.). Uważano więc baloniarstwo za niepraktyczne i nieistotne dla potrzeb porozbiorowej nauki polskiej.
Polska arystokracja lubiła wszystko, co francuskie, a Francuzi pod koniec XVIII wieku zachłysnęli się baloniarstwem. Na ziemiach polskich to przede wszystkim elity zajęły się organizowaniem pierwszych balonowych pokazów. Okrojone i zależne od Rosji Królestwo Polskie nie mogło sobie pozwolić na organizowanie tak ekscentrycznych pokazów na szerszą skalę, choć król Stanisław August wspierał baloniarstwo. Nie było takich możliwości ani woli w pozostałych dwóch zaborach. Po pierwszym okresie entuzjazmu niedoskonałość technologii i wątpliwa jej użyteczność zniechęciły jednak polską arystokrację do „puszczania balonów”. Wtedy stery przejął trzeci stan. To zamożni kupcy i bankierzy zaczęli organizować pokazy i sprowadzali w tym celu różnych zagranicznych aeronautów. Wystarczył jednak jeden czy drugi nieudany pokaz i mecenas się wycofywał z dalszego wspierania pokazów. Przeniesienie inicjatywy z sektora publicznego w pole zainteresowania elit, a później mieszczan, spowodowało, że baloniarstwo przestało mieć cechy eksperymentu naukowego, a stało się komercyjnym show. Polska do zainteresowań baloniarskich powróciła dopiero w okresie II RP, kiedy utworzono bataliony aeronautyczne, czyli potocznie mówiąc – wojska balonowe. Odziały były zlokalizowane w Jabłonnej pod Warszawą, w Poznaniu i Toruniu.
Wróć