logo
FA 6/2023 życie akademickie

Marek Misiak

Check... check... check...

Check... check... check... 1

Rys. Sławomir Makal

Jeśli autorzy nie tylko wypełnią checklistę, ale też dostosują tekst do zawartych w niej wytycznych, rośnie szansa, że recenzenci nie będą zgłaszać uwag do aspektów pracy ujętych na liście; w rezultacie proces peer review będzie krótszy, bo praca mniej razy będzie odsyłana do autorów, a szanse na pozytywny werdykt wzrosną.

W powieści szwajcarskiego noblisty Friedricha Dürrenmatta Podejrzenie (Der Verdacht, 1951) lekarz zdaje sobie sprawę, że jego rzekomy dawny znajomy, który powrócił po latach z Ameryki Południowej, jest oszustem. Podaje się za osobę, która opuściła III Rzeszę przed II wojną światową, na podstawie zmiany stylu artykułów naukowych, które (wciąż pod tym samym nazwiskiem) ukazują się w anglo- i niemieckojęzycznych czasopismach naukowych. Wybitni naukowcy, tacy jak (na gruncie języka angielskiego) Richard Feynmann, byli cenionymi stylistami naukowej odmiany angielszczyzny nie tylko w pracach eseistycznych, ale też stricte naukowych. Te czasy w naukach ścisłych, przyrodniczych czy medycynie wydają się należeć do odległej przeszłości, gdyż obfitość artykułów publikowanych w czasopismach naukowych powoduje postępującą standaryzację tekstów, nie tylko na poziomie języka, ale przede wszystkim struktury. Celem jest zarówno uproszczenie selekcji manuskryptów do publikacji, jak też przyspieszenie lektury (czytelnik zawczasu wie, które partie jedynie przeskanować, a nie uważnie czytać) i ułatwienie porównywania wyników zaprezentowanych w artykułach na podobny temat. Przykładem narzędzia wymuszającego – całe szczęście dla autorów, tylko do pewnego stopnia – są tzw. checklisty (z braku ustalonego polskiego odpowiednika pozwolę sobie pozostać przy terminie anglojęzycznym). Ponieważ jestem redaktorem przede wszystkim czasopism medycznych, chciałbym posłużyć się przykładami z tego obszaru, z zaznaczeniem, że podobne mechanizmy spotkać można (choć z mniejszą intensywnością) również w kilku innych dziedzinach nauki i generalnie wydaje się, że tego rodzaju narzędzia będą spotykane coraz częściej.

W niektórych anglojęzycznych medycznych periodykach naukowych od autorów wymaga się przy nadsyłaniu artykułu wyboru checklisty, determinującej strukturę artykułu i niektóre zawarte w nim treści. Nie jestem w stanie stwierdzić, na ile rozpowszechnione jest stosowanie tego narzędzia – nie bez powodu wielu autorów od lat obecnych w obiegu naukowym deklaruje, że to składając artykuł do któregoś z redagowanych przeze mnie czasopism zetknęli się z checklistami po raz pierwszy. Mogę tylko wskazać, że wymóg załączania takiej wypełnionej listy jest znany w medycznych periodykach naukowych z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii i Australii. I tam nie stanowi normy, ale systematycznie się upowszechnia. Checklisty są opracowywane od lat dziewięćdziesiątych przez zespoły doświadczonych badaczy. Czasem w ich powstawaniu uczestniczą też redaktorzy pism naukowych, ale nie jest to regułą. Różnią się stopniem szczegółowości zawartych w nich wskazówek, a także formą. Większość należy wypełnić, wpisując przy kolejnych podpunktach numer strony lub sekcję pracy, gdzie poruszono dane zagadnienie lub wyjaśniając krótko, dlaczego przy konkretnym manuskrypcie dany wymóg nie ma zastosowania. Bywają jednak i takie, gdzie trzeba jedynie oznaczyć, który podpunkt ma dla artykułu znaczenie, a który nie. Wypełnioną checklistę należy dołączyć do zgłaszanego artykułu – niektóre używane przez redakcje systemy komputerowe przeznaczone do przedkładania manuskryptów i zarządzania ich obiegiem przewidują w tym celu osobny etap podczas składania pracy do oceny. Pusta checklista stanowi podstawę do odesłania artykułu przez redakcję do uzupełnienia.

Szanse na publikację rosną

Narzędzia te są czasem odbierane przez autorów jako dodatkowe utrudnienie przy zgłaszaniu artykułu do czasopisma, ale wybranie właściwego dokumentu tego typu i dostosowanie manuskryptu do ujętych w nim wymogów jest ważne również z punktu widzenia właśnie badaczy odpowiedzialnych za daną pracę. Odzwierciedlają coraz szerzej przyjmowane w naukowych czasopismach medycznych standardy, którym powinny odpowiadać różne rodzaje artykułów. Jeśli praca zostanie dostosowana do odpowiednich dla niej wymogów, szanse na publikację (a potem na zacytowanie) rosną. W niektórych czasopismach o wysokim współczynniku odrzuceń checklisty są obowiązkowe i artykuł, któremu nie towarzyszy wypełniona checklista, w ogóle nie będzie rozpatrywany. Podkreślam tu teoretycznie oczywistą konieczność jej wypełnienia, gdyż zdarza mi się przynajmniej kilka razy w tygodniu wstępnie weryfikować artykuły, których autorzy poprawnie dobierają checklistę, ale załączają tylko pusty formularz. Nie mogę się tu oprzeć pokusie pewnej złośliwości. Z rozmów z niektórymi autorami wnioskuję, że nie podejmują oni nawet próby zrozumienia, jaki cel ma narzędzie, jakim są checklisty, i posługują się nimi na zasadzie mechanizmu, który wspomniany już Richard Feynmann określił mianem „nauki spod znaku kultu cargo” (ang. cargo cult science) – spełnianie pewnych wymogów czy stosowanie pewnych procedur bez refleksji nad ich sensem. Pusta checklista niczego nie weryfikuje i o niczym nie świadczy. Przy wypełnianiu takich list warto też zwrócić uwagę na zawartość nagłówka tabeli nad rubrykami przeznaczonymi do uzupełnienia, w przypadku większości tego rodzaju narzędzi trzeba tam podać numer strony lub sekcję artykułu, w której poruszono dane zagadnienie; odpowiedzi tak/nie lub V i X mogą nie wystarczyć, gdyż nie stanowią potwierdzenia, że artykuł ma odpowiednią strukturę. Liczy się nie tylko to, czy poruszyliśmy dane problemy, ale i to, w jakiej kolejności.

Jeśli autorzy nie tylko wypełnią checklistę, ale też dostosują tekst do zawartych w niej wytycznych, rośnie szansa, że recenzenci nie będą zgłaszać uwag do aspektów pracy ujętych na liście. W rezultacie proces peer review będzie krótszy, bo praca mniej razy będzie odsyłana do autorów, a szanse na pozytywny werdykt wzrosną. Nie chodzi tu o to, co jest częstym nieporozumieniem wśród mniej doświadczonych autorów: że każdy recenzent będzie rozpoczynał sprawdzanie artykułu od zweryfikowania, czy lista jest poprawnie wypełniona. Stanowi ona jedynie narzędzie wymuszające określony kształt artykułu, a nie cel sam w sobie. Ma w ostatecznym rozrachunku pomóc autorom, a nie recenzentom. Dlatego warto być świadomym, że takie narzędzia istnieją, dobrać odpowiednią checklistę już na etapie planowania i pisania tekstu (a być może już na etapie samych badań) i tworzyć manuskrypt z uwzględnieniem jej wymogów (niektóre listy dostarczają wręcz gotowej struktury artykułu). Zniknie wówczas stres, że nie wszystkie rubryki danej listy jesteśmy w stanie wypełnić. Warto zauważyć, że każda checklista zawiera cały szereg wymogów, ale nigdy nie trzeba spełnić wszystkich naraz, naturalne jest zatem, że w części rubryk znajdzie się odpowiedź N/A (not applicable). Jeśli dobierzemy odpowiednią listę jeszcze przed napisaniem manuskryptu, będziemy dobrze wiedzieć, dlaczego dany wymóg danej checklisty nas nie obowiązuje.

Najczęściej stosowane w czasopismach medycznych checklisty

STROBE (Strengthening the Reporting of Observational Studies in Epidemiology) – do artykułów prezentujących wyniki badań obserwacyjnych (jedna z najczęściej, i słusznie, wybieranych checklist w czasopismach medycznych);

CONSORT (Consolidated Standards of Reporting Trials) – do prac opisujących badania kliniczne różnego typu;

ARRIVE (Animal Research: Reporting of In Vivo Experiments) – do artykułów opisujących wszelkiego rodzaju eksperymenty medyczne na zwierzętach (niezależnie od tego, jaka jest szczegółowa tematyka pracy);

STARD (Standards for Reporting Diagnostic Accuracy) – do prac dotyczących precyzji w diagnostyce;

SQUIRE (Standards for Quality Improvement Reporting Excellence) – do artykułów o jakości opieki medycznej;

REMARK (REporting recommendations for tumor MARKer prognostic studies) – do prac o markerach nowotworowych;

PRISMA (Preferred Reporting Items for Systematic Reviews and Meta-Analyses) – do systematycznych prac poglądowych i metaanaliz; w niektórych czasopismach wymagana do wszystkich artykułów poglądowych (wszelkich review); wówczas w dużej części rubryk znajdzie się N/A, ale dostosowanie artykułu do wymogów tej checklisty i tak sprawi, że jego struktura stanie się bardziej sformalizowana.

Niektóre checklisty zostały stworzone z myślą jedynie o artykułach z bardzo konkretnego zakresu tematycznego (np. lista TRIPOD – Transparent Reporting of a multivariable prediction model for Individual Prognosis or Diagnosis), ale większość obejmuje szerokie kategorie prac (PRISMA, CONSORT, STROBE czy ARRIVE). Niektóre checklisty mają kilka, a nawet kilkanaście podrodzajów powiązanych z różną tematyką prac, ale zastosowanie ogólnej listy danego typu na ogół wystarczy. Checklisty nie są natomiast wymagane przy pracach bardzo krótkich, w których narzucenie konkretnej struktury pracy i zawarcia w niej licznych dodatkowych treści byłoby niemożliwe lub niecelowe, np. tak jest w przypadku edytoriali, research letters i artykułów typu research-in-progress. Nie ma też checklist dla prac z pogranicza nauki i eseistyki, np. z zakresu historii medycyny.

Medyczne artykuły naukowe, do których w ogóle nie sposób dobrać checklisty, trafiają się bardzo rzadko, a zdarza się, że autorzy zamiast dobrać checklistę, załączają jedynie stwierdzenie, że ich artykuł wymyka się takim klasyfikacjom. Może się zdarzyć, że redaktor podzieli taką optykę, ale wcale tak być nie musi. Warto zdawać sobie sprawę, że w niektórych czasopismach medycznych checklista nie jest elementem dodatkowym, ale obowiązkowym. Jeśli tak jest, musi to być wyraźnie ujęte w regulaminie lub instrukcji dla autorów zamieszczonych na stronie internetowej danego periodyku lub w innym łatwo dostępnym źródle.

Lepiej załączyć niż nie załączyć

Może być tak, że nie ma specjalnej listy dla danej tematyki w medycynie lub danego typu artykułów, ale wówczas zawsze można spróbować z listą CASP (Critical Appraisal Skills Programme). To lista najbardziej ogólna, dająca się zastosować przy ogólnie pojętych pracach badawczych różnego typu – ma kilkanaście podtypów przeznaczonych do różnych rodzajów artykułów naukowych, a jednocześnie nie determinuje struktury artykułu – zawiera jedynie konkretne zagadnienia, do których trzeba się odnieść za pomocą odpowiedzi tak/nie/nie dotyczy. Także pomaga podnieść poziom manuskryptu i własną samoświadomość badawczą, ale jednocześnie może stanowić „koło ratunkowe” dla autorów mniej typowych artykułów. Warto tego jednak nie nadużywać i zanim zastosujemy listę CASP, upewnić się, że żadna inna checklista nie znajduje zastosowania do naszego tekstu. Redaktor może zakwestionować nasz wybór checklisty, jeśli do tematyki artykułu w oczywisty sposób pasuje inna lista.

Jeśli żadna checklista nie wydaje się pasować, zawsze można spróbować z listą STROBE lub CASP, a generalnie lepiej dołączyć wypełnioną checklistę, nawet nie będąc pewnym, czy to ta właściwa, niż nie załączyć żadnej, bo wtedy praca na pewno nie przejdzie wstępnej weryfikacji. Jeśli autor jest autentycznie w kropce i nie wie, co wybrać, zawsze warto spytać redaktora, co robić. Z jednym wszakże zastrzeżeniem. Redaktor czasopisma medycznego stanowiący pierwszy kontakt dla autorów niekoniecznie jest z wykształcenia lekarzem (może być np. – jak piszący te słowa – filologiem) i nie zawsze będzie w stanie pomóc, jeśli dobór checklisty wymaga specjalistycznej orientacji w danej dziedzinie. Dobór checklisty należy w pierwszej kolejności do autora i nie należy go przerzucać na redaktora. Warto pamiętać, że wiele czasopism w ogóle nie oferuje takiego wsparcia i nie można traktować go jako oczywistości.

Niektórzy autorzy odbierają taki wymóg jako brak zaufania do ich kompetencji. Dla doświadczonych badaczy zawartość checklist to sprawy oczywiste. Niestety moje doświadczenie jako redaktora podpowiada mi, że nawet utytułowani naukowcy potrafią zapominać o podstawach. Jeśli przyjrzeć się systemom do przekładania manuskryptów w czasopismach naukowych, często można zauważyć, że są one skonstruowane podobnie, jak np. elektroniczne formularze w urzędach państwowych czy bankach – uniemożliwiają przejście do kolejnych etapów, jeśli nie zostaną podane określone informacje. Nawet to nie chroni jednak przed sytuacjami, których regularnie doświadczam: autorzy podczas przekładania manuskryptu zapominają np. podać, że artykuł został już publicznie udostępniony jako preprint lub że badania zostały dofinansowane przez zewnętrzną instytucję. Takie pominięcia nie wynikają rzecz jasna ze złej woli, lecz z pośpiechu, stresu czy złej organizacji pracy, ale jeśli mają one miejsce w kwestiach formalnych, to dlaczego miałoby do nich nie dochodzić także w odniesieniu do merytoryki? Czas poświęcony checkliście nigdy nie jest stracony, zawsze może się zdarzyć, że wykryjemy za jej pomocą jakieś nasze czy naszych współpracowników niedopatrzenie.

Wszystkie wspomniane wyżej checklisty (z wyjątkiem CASP) są dostępne na stronie https://www.equator-network.org/. Można tam znaleźć same listy w formie PDF-ów i edytowalnych plików DOCX, a także linki do artykułów omawiających cele danej listy i sposób jej wypełniania na przykładach. Z kolei różne rodzaje checklisty CASP pobrać można ze strony https://casp-uk.net/casp-tools-checklists/.

Wróć